czwartek, 31 sierpnia 2017

Lato 2017- u rodziców, nad jeziorami, u babci (film)

Lipiec raczej bez szału, a to mój ukochany miesiąc... Minął i nic z niego nie miałam. Na szczęście urlop mieliśmy w sierpniu. Część zmarnowałam na tapetowanie pokoju dziecięcego, ale reszta już poszła nam znacznie lepiej w temacie atrakcje. Było wspaniale, choć zabrakło mi odrobiny egzotyki. Bo jeżeli wychodzę, a obok hotelu jest Biedronka, to jednak nie mam poczucia szaleństwa. Nie no, wiadomo, Biedronka zawsze spoko. Ale tęsknię za dalszymi podróżami i muszę coś z tym zrobić w bliższej i dalszej przyszłości. Tymczasem cieszę się, że byłam z dziećmi u babci oraz że odniosłam moralne zwycięstwo nad samą sobą i własnymi podłymi instynktami i nie potopiłam dzieci w ostatni dzień na Warmii, mimo że głosy  w mojej głowie wyraźnie to podpowiadały :) 




poniedziałek, 10 lipca 2017

Czerwiec 2016 - czerwiec 2017

Kajetan skończył 6 lat. Czasie, zatrzymaj się teraz.
Czasami wydaje mi się, że jest tak piękny, że chyba mam halucynacje. Nie muszę być obiektywna. Mogę być po prostu zachwycona :) Gdy byłam w ciąży, to sobie wyobrażałam, że kiedyś w licealnej sali od chemii wydrapane będzie cyrklem serduszko z napisem "Kocham Kaja". Wykrakałam. Niechybnie zmierzamy w tym kierunku.
Jego łagodna, wesoła, zawadiacka i delikatna zarazem natura cieszy mnie każdego dnia. 
Sto lat, myszko!





wtorek, 30 maja 2017

54 piętra w dół

Dzień przed wyjazdem na wycieczkę z Wadowic do Wieliczki mówię do Skoczka zasiadając do hotelowego biurka:
- Kupuję bilety online, bo nie będę stała w tych legendarnych kolejkach.
I pierwsza wtopa: bilety do nabycia min. 2 dni przed terminem odwiedzin kopalni. No dobrze... Okej. Poradzimy sobie.
Na to Skoczek:
- Ola, to jest zły pomysł ta cała Wieliczka. W Internetach piszą, że tam jest w sumie 800 schodów do pokonania i trzeba zejść 54 piętra w dół.
Myślałam, że uderzę czołem o biurko hotelowe. To po to jechaliśmy bizylion kilometrów i zniosłam kilka serii rzucania kredkami po samochodzie, żeby teraz nie pojechać do Wieliczki?! Jak powszechnie wiadomo kopalnię zwiedza się 3 razy w życiu: jako dziecko, jako rodzic, jako emeryt. Więc jestem na levelu 2 i MUSZĘ tam jechać!
Pogoda sprzyjała ogromnie, niech się dzieje wola nieba, jedziemy! Minęliśmy 15 różnych kas z kosmicznymi cenami biletów (jak się okazało, dla obcokrajowców) i zasiedliśmy w kolejce siedzącej do zejścia z grupą przypadkowo zebranych ziomków. W kolejce bobasy roczne i młodsze, więc odetchnęłam z ulgą. Rozpoczęło się od trzęsienia ziemi, czyli tymi właśnie 54 piętrami w dół (w sumie to były pięterka, pięter było może ze 25), które Olgierd musiał pokonać na rękach ojca, gdyż tempo było zbyt szybkie jak na dwulatka. Zaraz po zejściu w dół przygoda nabrała iście emeryckiego charakteru, czyli w sam raz dla nas! Jeden z rodziców nawet zniósł sobie spacerówkę na sam dół, żeby się potem nie męczyć. + 10 do sprytu dla tego pana!
Potem było zwiedzanie kopalni, podziemne korytarze, jeziorka, solankowe strumyki, piękne rzeźby Matek Boskich i dużo, dużo chodzenia. Kajetan był wzorem turysty - zainteresowany, zadziwiony i wylizujący słone ściany (lizane wcześniej przez innych, ale kto by się przejmował). Junior również do pewnego momentu był bardzo dzielny, zwiedzał jak prawdziwy emeryt, co jakiś czas wpadający w głupawkę prowokowaną przez starszego brata. Poddał się na ostatniej prostej. To finałowe 800 metrów do windy na powierzchnię było gwoździem do tej trumny. Zasnął na rękach Karola, mimo że nigdy mu się to nie zdarza. Nie mogliśmy go ocucić nawet pół godziny później. Karol mówi, że byliśmy pod ziemią 3 godziny. Trudno w to uwierzyć, bo bardzo szybko czas mijał w tych niesamowitych okolicznościach.
Poza tym majówka była czystą radością: spędzaliśmy czas na pięknym hotelowym basenie, biegaliśmy na zmianę do SPA na zabiegi, dzieciaki wypluskane, szczęśliwe. Kolacyjki i śniadanka hotelowe, wieczorne przewalanie się po ogromnym łóżku, skakanie po kolorowych materacach w bawialni. Po prostu rodzinne wakacje :)))
Noc we Wrocławiu oraz ZOO również musieliśmy zaliczyć!






















niedziela, 23 kwietnia 2017

Wielkanoc 2017 i święconkowa porażka

Bilans był taki, że ja miałam katar, Olo miał katar, za oknem na zmianę lało, wiało i świeciło. Ale! Święta były u nas i było obie prababcie, obie w dobrym zdrowiu i dobrym humorze. A Staśka została prababcią po raz czwarty trzy dni temu! :) Samo szczęście.
Olo już zaczął mówić i właściwie tylko ostateczne odpieluchowanie definitywnie zakończy okres posiadania w domu "bobasa". Przez pierwszy rok życia modliłam się, żeby czas szybciej płynął, teraz modlę się, żeby zwolnił. Bo jeszcze wciąż mamy to małe dziecko w domu. Ale dość duże, by jeździło na rowerze i siedziało przy stole, jak człowiek. Kajtuś natomiast to już duży chłopiec, ale przedłużamy mu dzieciństwo zerówką przedszkolną. Do szkolnej ławki zdecydowanie się nie nadaje. Tymczasem na zdjęciach świętowanie wspólnego czasu...
Święconka była istną komedią. Zawartość koszyczków zbierałam z chodnika 3 razy zanim jeszcze doszliśmy do kościoła! Ekscytacja była tak wielka, że młode wymachiwało koszykiem jak jojo. Pod kościołem, wykorzystując moment nieuwagi, postanowił przewrócić panią stojącą przed nami. Zauważył, że jej szpilki na piętach posiadają kolce. Nie wiedziałam co miał na myśli mówiąc "Mama, ała, zobac, ała!". Domyśliłam się, kiedy zobaczyłam go na czworakach chwytającego panią za pięty. Szybko pochwyciłam zbója (a że jest zbój to widać na zdjęciach poniżej!) i odciągnęłam od towarzystwa. Tam się obraził i zaczął kopać w jakąś metalową puszkę. Fajnie, lubię jak wszyscy się odwracają i patrzą na mnie :):) Do domu nie donieśliśmy właściwie nic ze święconki. Dzieci zjadły zawartość koszyków, a jaja ze skorupkami.  Ja się uśmiałam ;) Karol tradycyjnie nie bardzo.













wtorek, 28 marca 2017

Coś dla Żyrafa

Mały Witek powiększył bandę chłopaków na naszym obiekcie mieszkalnym! Cieszymy się ogromnie i nie możemy się doczekać poznania go osobiście! Niech dobrze śpi, przecież nie musimy sobie tak od razu patrzeć w oczy. Dużo snu, tego życzymy mamie :))) I gratulujemy!




LinkWithin

Related Posts with Thumbnails