wtorek, 28 lipca 2009

Piękno w zenicie

Przedwczoraj dokonując swoich rutynowych życiowych czynności, czyli zajmując się tym czym zazwyczaj - szukaniem czegoś - znalazłam mały albumik z kilkoma zdjęciami, które zrobiłam kilka lat temu za pomocą naszego starego Zenita (mała adnotacja, żeby nie było wątpliwości - nie tego szukałam). Wpadłam w zachwyt i bardzo chciałabym się przeprosić z Zenitem. Ta życiowa prawda, że kiedyś wszystko było lepsze, chociaż niby gorsze, uderzyła mnie z całą mocą. Na zdjęciach w rolach głównych: prawdziwki z nowotomyskich lasów, babcia Zdzisia i Wiśniowa Calineczka - moja podpora z lat studiów, która pewnej jesieni przyjechała mnie odwiedzić w domu.


Jeżeli Zenit się znajdzie, a rodzice się przy okazji nie rozwiodą przeszukując szafy i kłócąc się jednocześnie, to może wezmę go ze sobą na wakacje na wsi :)

ps. W rzeczywistości zdjęcia są ostrzejsze, ale i tak nie idealnie ostre. Cud, że wyszły.. w domu, bez lampy. Ostatecznie uważam, że ostrość lub jej brak nie jest ich najistotniejszą cechą.

2 komentarze:

  1. Mam nadzieję że się znajdzie, w razie czego służę swoim :) Już wyobrażam sobie, jakie piękne fotki porobisz!

    OdpowiedzUsuń
  2. Przeszukanie mieszkanie pod kątem Zenita na razie zaowocowało małą awanturą. Ale nie tracę nadzei ;)

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails