piątek, 3 lipca 2009

Surprise party american way

- Słońce, sprawa wygląda tak: ty pojedziesz sobie sama do domu, autobusem, albo czym tam chcesz, a ja po ciebie przyjadę wieczorem.
- Heee? A nie możemy po prostu jechać razem do domu? - wymiauczała dość żałośnie Ola unosząc jednocześnie brwi w geście mimicznym pt. "czyż mój plan nie jest lepszy"?
- Nie, bo ja coś muszę załatwić w mieście w związku z twoimi urodzinami. To ma być niespodzianka - powiedział Karol lekko zniecierpliwionym głosem.
- Nooo dooobra...
- I masz się ładnie ubrać.
- O boże! Ale jak ładnie? Tak na letnio ładnie, czy na elegancko ładnie? - zapytała już lekko przestraszona.
- No tak elegancko ładnie. Albo może być letn
ia sukienka, ale ładna.
(To ja mam jakieś nieładne??? O_o )

Dzień później, 1 lipca, w pracy.


- Kochanie, to może jednak pojedziesz ze mną do domu i ja się przebiorę i wtedy pojedziemy do miasta razem? - Ola podjęła jeszcze jedną próbę.
- Nie, bo ja muszę najpierw coś załatwić. Pojedziesz do domu sama i będziesz miała czas się przygotować.
- No dobra! Ale może mogłabym się nie przygotowywać... W dżinsach mnie nie wpuszczą?
- Może cię wpuszczą, ale byłoby niezręcznie.
(Cholera jasna, teatr, a ja nie mam butów! Nie, gorzej.. opera! Na operę to już w ogóle nie mam butów. No dobra, tylko bez paniki. Sukienka jakaś się znjdzie, ale gdzie jest czarne bolerko. Cholera, czy czarne bolerko się nadaje do teatru? Nie bardzo.. A do opery?! O mój boże, nie mam w co się ubrać do opery! Hmmm.. dobra, wracam do pracy. Muszę przeczytać ten projekt do zaopiniowania. Termin mija niedługo, a ja nie mam żadnych... butów. Cholera!).

I tak właśnie radośnie minęła pierwsza połowa dnia. A potem udałam się do domu razem ze Słonecznikową Fantazją, która kolejny raz wymigała się od wejścia na kawę. Wchodzę do domu.. dziwne, temperatura sięga tu chyba 60 stopni. Ściągam buty, patrzę - zamknięte drzwi od sypialni. Na pewno rano nie zamknęłam. Rzucam torebkę i widzę zamknięte drzwi od małego pokoju. Jeszcze dziwniejsze, na pewno nie zamknęłam ich rano. Chyba ktoś tu był. Albo mój Niebiański Skoczek albo jakiś wyjątkowo porządny złodziej.Wychylam się i widzę 3 balony. Aha! Karol tutaj jest, a nie był! I wtedy nastąpiła najlepsza część całego dnia. Zza winkla wyskoczyli wszyscy najwspanialsi na świecie przyjaciele, uśmiechnięci od ucha do ucha krzycząc.. nie wiem co krzyczeli, byłam w najfajniejszym i najśmieszniejszym szoku w życiu. Pewnie krzyczeli "niespodzianka". A mój mężuś stał z tortem!!!


A jak myślałam, że to już koniec niespodzianek, to dojechał pan inżynier z uroczą żoną i dostałam mnóstwo cudownych prezentów.


Piękną torebkę, perfekcyjnego kwia
tka do włosów i śliczną sukienkę, boski balsam do ciała i coś ekstra kuszącego do tego, skrzynkę na kwiatki, którą podziwiałam niejednokrotnie u Czekoladowej Prawniczki, pudło ślubnych zdjęć (ahhh, to to muszę jeszcze ze spokojem obejrzeć, bo w tym szoku nie byłam w stanie poświęcić im odpowiednio dużo uwagi, ale dech zapierało!). A w ogromnym kartonie coraz mniejszy i mniejszy pakuneczek.. Sam karton był przerażający, ale a samym końcu została sama koperta!

A w niej coś dzięki czemu możliwe będzie osiągnięcie artystycznej ekstazy! Nieprzyzwoicie wysoki bon na zakupy w sklepie scrapbookowym!!! Chyba wykupię połowę asortymentu, po moich zakupach zwiną interes jak nic! No i już nigdy nikomu oczu nie zamydlę prezentem Made in China. Teraz już wszyscy wiedzą, jaki będzie mój potencjalny arsenał prezentowy...


Kochana Agnieszko, Damianie, Judyto, Justyno, Karolku, Kasiu, Krzysiu, Łukaszu, Misiu, Zbigu (kolejność alfabetyczna :) ) BARDZO WAM DZIĘKUJĘ, TO BYŁY MOJE NAJFAJNIEJSZE URODZINKI. Specjalne całuski oczywiście dla mojego mężusia za pomysł, realizację i ugoszczenie naszych przyjaciół.

ps. całuski również dla Księżycowej Rysowniczki, która zawsze pamięta i która by na pewno była, gdyby mogła być; dla Martusi, która zadzwoniła, ale nie było nam dane spokojnie pogadać; dla Marcinka, który też pamiętał i dla którego była cała ta cola w lodówce (a myślałam, że mój mąż zwariował kupując tyle coli) i dla rodziców, którzy też na imprezkę wpadli!

1 komentarz:

  1. Teraz czekamy, co pięknego sobie kupisz i co pięknego z tego zrobisz :)

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails