piątek, 28 sierpnia 2009

Lampion czyli światło naszych wieczorów

Trafiła w moje ręce wprost z klamociarni w Czaczu, a jej połowa została mi dana w prezencie od Miszeliny, która była w Czaczu żywym dowodem na istnienie tego złudnego i nieuchwytnego czegoś, co nazywamy szczęściem początkującego. Słonecznikowa Fantazja, która po 4 godzinach buszowania miała 2 kieliszki potwierdzi. Ja też nie miałam oszałamiającego szczęścia tym razem, ale jako matka chrzestna kredensu Szydełkowej Czarodziejki też nie narzekam. A więc lampiony wytargowałyśmy, wręczyłyśmy chłopakom do taszczenia i w takim opłakanym stanie dowiozłam swój do domu:
Ale potem było tylko lepiej:


A teraz siadamy w naszych wiklinowych fotelach wieczorami, szczęśliwi, że jest tak ciepło i przyjemnie. Rozmawiamy i obserwujemy niebo, i światło naszych balkonowych latarni, nie tylko tej jednej. Wykorzystujemy każdy wieczór, bo już za chwilę wieczna zmarzlina i trzeba będzie się pożegnać z zapachem lawendy na balkonie i ciepłymi wieczorami...

(...)wy, które nic nie niepokoi,
wieczne i kształtne jak sonety,
co przebaczacie światłem swoim
ludziom i miastu, jak kobiety —
ŻEGNAJCIE, KOCHANE LATARNIE

A póki co, jedząc obiad na balkonie widok mam taki oto uroczy. W przyszłym roku mój balkon utonie we fiolecie, to takie pierwsze postanowienie na przyszły rok...



3 komentarze:

  1. no no Srebrna, potwierdzenia potwierdzeniami, ale muszę przyznać, że z Ciebie to jest konserwatorska ekstraliga :) Widziałam tego lampiona przed operacją plastyczną i teraz mam pewność, że nie ma na świecie takiego starocia, którego byś nie przemieniła w cudo :) (mowa o przedmiotach naturalnie)

    OdpowiedzUsuń
  2. a nie mówisz o moim starym zgredku, który przy mnie kwitnie jak nastolatek? :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Boże, Ola! Czego Ty jeszcze nie wymyślisz?!
    Pomyślałabyś lepiej o samochodzie na energię słoneczną! ;p
    :**

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails