niedziela, 21 lutego 2010

Kapuśniak

Na dowód, iż doceniam kuchnię polską, oraz że nie zapomniałam o tym jakie cudowne są proste smaki i stare przepisy. A także aby połechtać swoje podniebienie, które uwielbia kiszonki. No i by kolejny raz dowieść Skoczkowi, że warto było się ze mną żenić, a babciom, że nie sterczałam przy kuchence dziecięciem będąc całkiem bezczynnie - kapuśniak! Hurtem, chyba z 7 litrów wyszło, na 4 dni starczyło. Prawie nic do rzeczy nie miał fakt, że w ciągu tygodnia kupiłam jeden zabytkowy fotel, a zaraz potem zaczęłam licytować kolejny, bo akurat dzień po pierwszej aukcji ktoś wystawił mój fotel marzeń (staram się właśnie zachować równowagę budżetową, a więc cięcia finansowe dotknęły lodówkę). A więc: i pysznie, i oszczędnie czyli brawa dla mnie ;)


2 komentarze:

  1. mmmmm... a ja czekam z niecierpliwością na posty fotelowe :)

    OdpowiedzUsuń
  2. No,ja też się nie mogę doczekać. Dosłownie. Już mam dosyć czekania na litość sprzedającego ;) Ale jest światełko w tunelu - dzisiaj raczył odpisać. Ale jeżeli będą w tragicznym stanie, to się chwalić nie będę ;P

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails