środa, 24 lutego 2010

Sałatka teściowej

Ja naprawę myślałam, że ten blog będzie głównie o rękodziele. Na serio. A okazało się, że jest głównie o jedzeniu. No ale spójrzmy prawdzie w oczy. Przed zamążpójściem dziewczyny zrobiły mi test na idealną żonę. Najpierw na pytania odpowiadał Skoczek. I co odpowiedział na pytanie: co najbardziej ceni  u swojej teściowej? Odpowiedział: kuchnię (w sense metaforycznym, nie dosłownym, aż tak się nie zna na wystroju wnętrz). A co się okazało z pyzami? Że dopóki nie poznał Babuni, to go przez 30 lat oszukiwali z kupnymi pyzami. Wniosek: uwielbiamy jeść (a jeszcze przy okazji wyszło, że lubię też jedzenie fotografować)! No więc tym razem o sałatce, do której mam sentyment, bo dostawaliśmy ją od mojej  (przyszłej wtedy) teściowej, kiedy zamieszkaliśmy razem.


To jest sałatka prawdziwych twardzieli oraz wszystkich, którzy nie mają problemów z wątrobą. Moja teściowa zalicza się do obu kategorii. Jako matka 3 synów jest tak zahartowana, że byle sałatka jej z nóg nie zwali. Myślę, że jest również ostatnią osobą na kuli ziemskiej, która poddałaby się panice w obliczu klęski żywiołowej, nalotu kosmitów lub też innej przyziemnej błahostki, która byłaby niczym relaks w porównaniu do okresu, kiedy nastoletni Darek oświadczył, że będzie ojcem, Karol, że zrobi sobie irokeza, a Stachu, że będzie ich obu naśladował jako starszych braci. Ma to wszystko luźny związek z sałatką, może tylko taki, że sałatka jest dla odważnych ludzi. Raczej nie powinno jej się jeść w pracy :]
No to szybciutko składniki: kostka białego wędzonego sera pokrojonego w kosteczkę, puszka kukurydzy, 1 czerwona cebula, majonez, sól i pieprz. Finito :) Ja ją uwielbiam, ale danie może być kontrowersyjne. Słodko-kwaśne z mocnym akcentem czerwonej cebuli. No i jeszcze zależy, jak bardzo lubimy poszczególne składniki. Jeżeli lubimy, to polecam!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails