niedziela, 28 lutego 2010

Urządzanie dużego pokoju

Od początku chciałam, aby blog opisywał nie tylko to co "wytwarzam" na bieżąco, ale żeby był również pamiątką po bardzo twórczym okresie urządzania mieszkania. Urządzenie mieszkania było moją artystyczną ambicją, moim największym wyzwaniem i  niesamowitą przyjemnością. Wszystko chciałam zrobić sama, wszystko sama wybrać, wyszukać i dopasować. I tak dokładnie było, a Skoczek mnie wspierał  duchowo w wyborach, nie wtrącał się absolutnie do niczego i nie wnosił żadnych protestów. Dzięki Bogu, bo ja nie potrafiłabym zrezygnować z ani jednej wizji i dyskusje na temat wyglądu tapety/kanapy/kolorów nie wchodziły w grę. Z domu rodzinnego wyniosłam bardzo słuszny nawyk - kobieta decyduje o wyglądzie mieszkania, a mężczyzna, który ma coś w tej sprawie do powiedzenia to podejrzane stworzenie... ;) Skoczek odnalazł się w tym idealnie, pozostawił mi wszystkie decyzje i ograniczył się do wnoszenia i ustawiania. A ja się nie wtrącam do samochodu i sprzętów audio-video. I podział jest sprawiedliwy.
Wracając do mieszkania, nie godziłam się na żadne ustępstwa w kwestii mieszkaniowych wyborów. Wolałam 3 miesiące jeść obiad na podłodze niż kupić stół bez duszy, wolałam nie mieć na czym siedzieć w dużym pokoju niż kupić pierwszą lepszą kanapę. A z resztą, z kanapą to była jeszcze inna historia, bo okazało się też że woleliśmy pojechać na wakacje do Egiptu niż kupić kanapę... szczególnie pierwszą lepszą. A poza tym w sklepach nie podobało mi się nic, a ceny mnie obrażały  ;) 
 W każdym razie, po opamiętnikowaniu urządzania kuchni, czas na duży  pokój. Jeszcze nie jest całkiem skończony, brakuje kilku mebli i trochę jeszcze mam chaosu w kąciku telewizyjnym, ale już wszytko zaczyna wyglądać tak jak zaplanowałam. Centralnym punktem pokoju jest moja ukochana kanapa. Długo jej szukałam, ale znalazłam odpowiedniego producenta i dzięki temu sama wybierałam kolor obicia siedziska i poduszek. Cały pokój miał być w kolorystyce brązów, beżów, kremu przełamanych akcentami błękitu i turkusu. Po prostu moje ukochane kolory. Poza tym chciałam, aby duży pokój stanowił stonowany kontrast dla dość szalonej w dodatkach kuchni. A więc mamy kanapę 3+2, na której wylegujemy się z powodzeniem oboje  i na której (po rozłożeniu) śpią goście. Mamy nasze zdjęcie ślubne nad kanapą - przepiękne, czarno-białe i mamy skrzynię w funkcji stolika. Oczywiście wszystko z Allegro, poza zdjęciem, które zrobiła Złotowłosa Migawka i ramą, w której jest wyeksponowane. A na oknach balkonowych zasłonki autorstwa Babuni według mojego bardzo skomplikowanego projektu ;) Powiesiłam je dosłownie w tym tygodniu. Będzie jeszcze kącik czytelniczy, będą zmiany z kąciku telewizyjnym, więc będzie w przyszłości jeszcze kilka zdjęć salonu. Obecnie na jeden fotel czekam, drugi licytuję, wycieczkę do Czacza planuję (przydałby się żuk...), obmyślam jak ukryć PS3 :P Uwielbiam mój duży pokój, prawie tak jak kuchnię.


A początki były naprawdę ciężkie. Najsampierw mniej więcej w miejscu skrzyni stała lodówka. Mieliśmy nadzieję, że goście się nie zorientują. Po jakimś czasie uznaliśmy jednak, że dość niewygodnie stawia się na niej kubki i eksmitowaliśmy ją do kuchni (rany, jak ciężko w dzisiejszych czasach znaleźć białą, a nie srebrną lodówkę...)


Po wyrzuceniu lodówki do kuchni w pokoju zrobiło się smutno, nie było się w co wpatrywać. Więc do łask wrócił nasz wypasiony telewizor i jego gustowna szafeczka. Swoją drogą, jak patrzę na to zdjęcie to mam jeszcze jedną refleksję - jak czysto na balkonie! Ale mnie czeka robota po tej zimie...


Mieliśmy też bardzo gustowne rolety w oknach balkonowych. I drobniutki chaos na wstępie. Ale nie taki burdel się miewało :D   A nie, jednak nie. Większego w życiu nie miałam... 


Tak to onegdaj bywało... Na szczęście dzisiaj jest tak:


I Shermanowi zwanemu Myszą również się podoba :)


Poza tym Mysz pobija ostatnio rekordy w byciu przesłodkim. I sam tam wlazł, na serio. Wygramolił się z miski z orzeszkami i zwiedzał wiaderko z hiacyntami. O misce z orzeszkami też napiszę, jak tylko go przyłapię na gorącym uczynku!

4 komentarze:

  1. Bardzo stylowo i ciepło urządziliście mieszkanie. Detale i wystrój dają poczucie przytulnego gniazdka. Bardzo mi się podoba ;-)
    Zdjęcie z Shermanem przesłodkie

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzięki za miłe słowa :) No Shermana można zjeść, taki jest słodki!

    OdpowiedzUsuń
  3. Sheeermaaaan! hahah :D jaki słodki! Masz teraz dwóch facetów w domu, nono :D Pozazdrościc :D

    OdpowiedzUsuń
  4. No jasne że słodki :) toż to mój syn chrzestny :D Wiedziałam że go pokochacie, on jest jak Stuart Malutki.
    A mieszkanie boskie, ale to mówię Ci zawsze :)

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails