Kameralne, bo wyzwałyśmy się do dzieła we dwie z przyjaciółką mą Miszelką. Już od pewnego czasu co chwilę odkrywałyśmy amerykę stwierdzeniem: "- Może zrobimy sobie własny challenge?", "-Genialny pomysł, zróbmy to!". A potem nie robiłyśmy, bo jakoś nam się zapominało, a poza tym ja jestem strasznym leniem ;) No ale nadeszła ta wiekopomna chwila... Mamy więc wyzwanie wspomnieniowe. Dwanaście wspomnień, co miesiąc jedno. I to wszystko, żadnych dodatkowych zasad i graniczeń. Wyjdą z tego dwa bardzo wzruszające albumy na niezwykłą pamiątkę, na lata, na zawsze. A może więcej niż dwa, jeżeli ktoś zechce do nas dołączyć... Album Misi znajdziecie tutaj. A to już okładka mojego albumiku:
Oraz dwie pierwsze strony, a więc pierwsze wspomnienie związane oczywiście z moją prababcią:
Oraz dwie pierwsze strony, a więc pierwsze wspomnienie związane oczywiście z moją prababcią:
Wspomnienie zachowuję dla siebie, a dla wtajemniczonych powiem tylko, że dotyczy ono niedzielnego rytuału przygotowania do kościoła... Kto choć raz był świadkiem, zapamiętał na zawsze :) To słodkie, słodkie i wzruszające wspomnienie.








Piękny album! Piękny tytuł i piękne wykonanie i jakie urocze wspomnienie... Strasznie jestem ciekawa co to dokładnie. I użyłaś tych kwiatków!
OdpowiedzUsuńPięknie Ci wyszło kochana!
Zachwycający!!!
OdpowiedzUsuńTe kolory...
Te dodatki...
Ta forma...
Po prostu cudeńko :D
:*
Piękny album kochana!
OdpowiedzUsuńOgromnie się cieszę, że tu trafiłam. Już moszczę sobie czytelnicze miejsce (pewnie nie tak piękne jak Twój fotel, ale za to ile wpisowych atrakcji w dodatku z obrazkami :)))
Bardzo dziękuję za miłe słowa! :) Ale Betty, twoje ostatnie "muzyczne" dzieło... czapki c głów!
OdpowiedzUsuń