środa, 31 marca 2010

Album wspomnieniowy, czyli kameralne wyzwanie

Kameralne, bo wyzwałyśmy się do dzieła we dwie z przyjaciółką mą Miszelką. Już od pewnego czasu co chwilę odkrywałyśmy amerykę stwierdzeniem: "- Może zrobimy sobie własny challenge?",  "-Genialny pomysł, zróbmy to!". A potem nie robiłyśmy, bo jakoś nam się zapominało, a poza tym ja jestem strasznym leniem ;) No ale nadeszła ta wiekopomna chwila... Mamy więc wyzwanie wspomnieniowe. Dwanaście wspomnień, co miesiąc jedno. I to wszystko, żadnych dodatkowych zasad i graniczeń. Wyjdą z tego dwa bardzo wzruszające albumy na niezwykłą pamiątkę, na lata, na zawsze.  A może więcej niż dwa, jeżeli ktoś zechce do nas dołączyć... Album Misi znajdziecie tutaj. A to już okładka mojego albumiku:


Oraz dwie pierwsze strony, a więc pierwsze wspomnienie związane oczywiście z moją prababcią:


Wspomnienie zachowuję dla siebie, a dla wtajemniczonych powiem tylko, że dotyczy ono niedzielnego rytuału przygotowania do kościoła... Kto choć raz był świadkiem, zapamiętał na zawsze :) To słodkie, słodkie i wzruszające wspomnienie.

4 komentarze:

  1. Piękny album! Piękny tytuł i piękne wykonanie i jakie urocze wspomnienie... Strasznie jestem ciekawa co to dokładnie. I użyłaś tych kwiatków!

    Pięknie Ci wyszło kochana!

    OdpowiedzUsuń
  2. Zachwycający!!!
    Te kolory...
    Te dodatki...
    Ta forma...
    Po prostu cudeńko :D
    :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękny album kochana!
    Ogromnie się cieszę, że tu trafiłam. Już moszczę sobie czytelnicze miejsce (pewnie nie tak piękne jak Twój fotel, ale za to ile wpisowych atrakcji w dodatku z obrazkami :)))

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo dziękuję za miłe słowa! :) Ale Betty, twoje ostatnie "muzyczne" dzieło... czapki c głów!

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails