niedziela, 25 kwietnia 2010

Jaskry i wiklina, czyli o upływaniu czasu

Jak słusznie zauważyła moja przyjaciółka Zlotowłosa Migawka: jeżeli zaczynają nas podniecać ładne kwiatki, serwetki śniadaniowe, filiżanki, spodki i doniczki - trzeba się przestać oszukiwać, starzejemy się ;)


No nic, z tym wypada się tylko pogodzić i całkowitą akceptacją dać się ponieść tym estetycznym domowym podnietom i przyjemnościom. Przecież nie będę na przekór sobie spędzać każdego kolejnego wieczoru przy piwie w pubie tylko po to, żeby sobie udowodnić, że wciąż jestem nastolatką. Umówmy się, nie jestem. Podnieca mnie widok jaskrów w wiklinowej osłonce. Ogólnie to podnieca mnie wiklina... To prawdziwe zboczenie ;)


Fajnie móc się tak wyzwolić.

ps. Koszmarnie długa zima wykończyła lampki  wiszące na mojej półce. Świeci co czwarta. Zrobię kilka  ostatnich zdjęć i wysyłam te umęczone lampki na wieczny spoczynek. Cóż, zima trwała chyba ze 2 lata, więc miały prawo tego nie wytrzymać ;)

3 komentarze:

  1. Wow, thank you so much for the aweeeeeeesome comment on my recipe!!! I like ur blog, and ur layout background! Keep stopping by :) Thanks again!

    OdpowiedzUsuń
  2. Thanks for visiting my blog! My comment was truely from the heart, I think you're incredibly talented. And that's why I will be stopping by and checking out your artworks :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ta, bo podobno Nowy Tomyśl to stolica wikliny :) taaa rozumiem na zachodzie....ale powiem otwarcie, że stolicą wykliny w Polsce jest taki rejon... Rudnik nad Sanem :)http://www.youtube.com/watch?v=KISOuxww2YM

    pociesz oczęta:
    http://olko.pl/pl/?gclid=COnCy5uv-rQCFUNb3godyg8Abw

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails