sobota, 8 maja 2010

Home sweet home oraz o tym, jak zostanę gwiazdą rocka

Wróciłam w końcu z długiej (jak dla mnie) delegacji. I co zastaję wchodząc do pokoju "graciarni" ? Na marginesie:  zapowiedziane było, że zastanę porządek... Widzę perkusję i gitarę do gry "Rock band" oraz chomika wiszącego na kolbie orzechowej (jakiś miesiąc temu ustaliliśmy, że chomik idzie na orzechowy odwyk, bo zamieniał się we włochatą piłeczkę antystresową). Czyli, że tak powiem... niekoniecznie to, co chciałabym zobaczyć po 4 dniach poza domem ;) No i cóż, nie pozostaje mi nic innego jak zostać członkinią zespołu rockowego. Jeszcze nie ustalono, czy gram na gitarze czy na perkusji :D Ale zdaje się, że jako jedyna mam poczucie rytmu, więc chyba jestem skazana na perkusję. Zaczynamy jako kapela garażowa i mamy zrobić karierę. Szaleństwo ;) Tak to się kończy, jak człowiek sobie bierze za męża ex-punka z ambicjami muzycznymi i garażową historią. Moja droga Czekoladowa Prawniczko, doceniaj pianino i męża pianistę ;)
Jak już zagram koncert, to zabieram się za roślinki w domu. Ostatnio przybyło dużo bratków, a powojniki na balkonie przepięknie rozkwitły! No i demontuję lampki z półki kuchennej, odsłużyły swoje w czasie bardzo długiej zimy.


Czy wspominałam kiedyś, że nie zawsze czytam opisy aukcji? To dość dziwna przypadłość jak na hard-core compulsive power buyera (w skrócie: allegrową zakupoholiczkę). Na przykład kiedyś kupiłam mamie komplet bielizny, który składał się ze stanika i stringów. A mama to nie Pinokio ze Shreka - nie znosi stringów. Ja po prostu nie przeczytałam opisu aukcji. Oczko do wszystkich, którzy mnie znają na co dzień i wiedzą, gdzie pracowałam jakieś 3 lata temu ;) W 90% podejmuję decyzję o zakupie na podstawie zdjęć. No i system się zasadniczo sprawdza, bo na 500 wygranych aukcji wystawiłam w sumie 3 neutrale. Dobra, do czego zmierzam. Postanowiłam ostatnio kupić ładną retro skrzynkę  na pelargonie. No i znalazłam uroczą na Allegro. Oczywiście decyzja została podjęta w kilka sekund, po przeanalizowaniu zdjęć. Jak wysyłałam Skoczka na pocztę to jeszcze mu zapowiedziałam, że nie musi jechać samochodem, ale w kartonie będzie drewniana skrzynka na pelargonie, więc żeby przy okazji nie robił zakupów, bo się nie zabierze. No i mam :D


Skrzynusię na mini-bratki :] Naprawdę wyglądała na większą na aukcji...

Drogie dzieci, pamiętajcie, że należy uważnie czytać opis aukcji! No chyba, że lubicie niespodzianki, tak jak ja ;) Miłego weekendu!

ps. wiadomość z ostatniej chwili: mogę być wokalistką w naszym domowym zespole rockowym! Oh yeah! ;)

3 komentarze:

  1. Skrzyneczka śliczna! No tylko szkoda,że taka mini!!
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. (Nie)Takie_Straszne_Jeżyce10 maja 2010 03:56

    Nie czytasz opisów aukcji????????? Ty, moja mentorka???? Moje podstawy allegrowe runęły w posadach ;) ps. Kiedy pierwszy koncert? ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Taaak przed wejściem do graciarni obowiązkowo powinienem umieścić ostrzeżenie WELCOME TO THE JUNGLE!: http://www.youtube.com/watch?v=Xd3E8zgqJM4 :)

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails