środa, 30 czerwca 2010

Moja własna Carrie - wspomnienie czwarte

To wspomnienie o babci, najodważniejszej singielce lat 70-tych. Która niczego się nie bała, dzięki czemu świat był dla niej otwarty wtedy, kiedy dla wszystkich innych był zamknięty. Kiedy dla większości ludzi wielkim światem były domy towarowe a zagranicą ZSRR, moja Carrie Bradshaw czyli Babcia Zdzisia  zwiedzała Europę. Bez kompleksów,  bez wątpliwości, bez granic. Bo ograniczenia to stan ducha, który był jej całkiem obcy. Jako samotna matka pokonała więcej granic i więcej barier niż większość kobiet w tamtych czasach. I mogła z 15-letnią córką zwiedzać Francję. I Paryż zejść wzdłuż i wszerz pieszo z idealnie natapirowanymi włosami i w pięknej sukience. Nie w szpilkach, bez przesady... w koturnach! 


Wspomnienie do wyzwania mojego i Michelle jest pożyczone od Mamusi Akacji. To trochę wbrew moim zasadom, ale tyle się ostatnio naśmialiśmy przy okazji wspominania tej wycieczki! Już wiadomo po kim Mamusia odziedziczyła turystyczne szaleństwo. A więc wspomnienie dotyczy właśnie tej  konkretnej podróży do Francji, choć podróży tych było wiele więcej. I pewnie książkę można byłoby napisać na podstawie tych wspomnień. Wspomnienie opisane zostało po drugiej stronie taga:


A to już zdjęcia z Pirenejów, do których dziewczyny wybrały się po Paryżu.
Tuwim zawsze wie, co chciałabym powiedzieć...


Ogólnie widzę to tak, hihi:

A Mamusię Akacji zachęcam do założenia własnej książeczki ze wspomnieniami z tej wycieczki. I zdjęcia znalazłyby w końcu swoje miejsce :) Poprzednie wspomnienie trzymam tutaj, a tutaj mamy Miszelkową rebelię!

1 komentarz:

  1. Piękne!!! A Babcia En Vogue jest najpiękniejsza!

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails