piątek, 20 sierpnia 2010

Marlenka i wrzos, czyli szczęśliwy los prezentów

Wszystkie prezenty, które dostaję z różnych okazji mają u mnie sielankę. Gdyż je uwielbiam, bo są piękne i moje - jak by powiedział As z "Odlotu". Dość powiedzieć, że wrzos od Czekoladowej Prawniczki jest prawdziwą ozdobą balkonu (potem trafi do mieszkania).


A Marlenka, którą stworzyła dla mnie Szydełkowa Czarodziejka (ha! jakżem trafnie ją nazwała!) opala się w zachodzącym słońcu ukryta za wrzosem. Przyzwoite  i cnotliwe panny powinny wracać na noc do domu, dlatego zaganiam ją do środka każdego wieczoru. Żeby mi na łajzy nie chodziła w nocy, albo żeby jakiś nietoperz jej nie wziął jako branki! Potem mi wróci z dzieciokami mieszańcami i każe wychowywać ;)


Pozostałe lipcowe prezenty również mają się świetnie. Michu, nie znoszę Cię - przez Ciebie zaczęłam prasować :P

2 komentarze:

  1. Śliczne prezenty, kto ich nie lubi dostawać?
    Jeśli chodzi o manekina z mojego notesu to jest to wydruk z internetu. Wynik wielu, wielu godzin spędzonych na poszukiwaniach. Zachęcam do szperania, można znaleźć całkiem niezwykłe skarby. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wiedziałam, że to byłoby zbyt proste - kupić taki piękny stempel ;) Niemniej dziękuję serdecznie za podpowiedź (i wskazówkę). Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails