poniedziałek, 30 sierpnia 2010

Polowanko, czyli Misja Czacz

Cel główny misji: kredens/komoda/szafa - cokolwiek co posiada funkcję składowania;
Cel poboczny: ... i różne inne takie, co wpadną w oko i nie będą toną fajansu, bo Skoczek się załamie jak zobaczy kolejne miseczki;
Główne ryzyka: *bankructwo lub też niedostateczna ilość gotówki uniemożliwiająca bankructwo; *śmierć z odwodnienia w upale; *nieznalezienie poszukiwanego mebla, co grozi załamaniem nerwowym poszukiwaczki.
Szanse: 100 starych szklarni przerobionych na śmietniko-sklepy, 30 obór i 20 stodół przerobionych w tym samym celu;
Środki: dość ograniczone (koniec miesiąca oraz niemożność pobrania pieniędzy przeznaczonych na prawdziwe urządzanie mieszkania ;)
Wymagania stylistyczne: brak szczególnych wymagań, zasiedlamy pokój - nieużytek;
Wymagany minimalny wiek mebla: nie nie ma ograniczeń wiekowych, nie musi być antyk.
Podsumowanie: ma być niedrogo i dobrze, czyli tak jak zawsze!
Wsparcie: dwie zaprawione w bojach poszukiwaczki o nieskończonych pokładach sił i energii do poszukiwań. Takie, co to żadna gemela im nie straszna! Mam dwie takie idealne kandydatki: Słonecznikowa Fantazja i Szydełkowa Czarodziejka.Girl power!

A pisząc gemela mam na myśli prawdziwy, rasowy... śmietnik. Bo, drogie dziewczęta, powiem jedno, zakupy w Czaczu to nie jakieś tam spacerowanie po zadbanej Starej Rzeźni... I nie eksplorowanie kategorii Antyki i Sztuka na Allegro z poziomu wygodnej kanapy. Czacz to przekopanie się przez tony niemieckich i holenderskich śmieci. Przebrnięcie przez kilogramy podstarzałego wyposażenia tyrolskiego domku letniskowego babci Ingrid. Czacz to połamane leżaki, poskręcane na nowo wieże Technicsa, dziecięce łóżeczka piętrowe, a na nich stare zakurzone zabawki, kule ze sztucznym śniegiem, stare drapaki dla kotów, poobijane wazoniki, fotele obite gobelinem z wizerunkiem jelenia na rykowisku oparte o stare lustra i szklany stoliczek rocznik '93. Ale gdzieś tam pod toną rzeczy OSOBLIWYCH na pewno czeka na każdą z nas jakaś perełka. Tylko trzeba umieć ją z tego śmietnika wygrzebać. Satysfakcja gwarantowana, zwrot pieniędzy - na 100% nie ;) Ale aby oddać sprawiedliwość - niektóre stoiska w Czaczu są zadbane, a meble w nich wyselekcjonowane i dobrze wyeksponowane. Tak się również zdarza :) Dosłownie, jak pan, taki kram!
Jak bardzo momentami przypomina to gemelę? Hmmm, bardzo ;)


Oczywiście jest zakaz fotografowania. Panowie właściciele foliowych straganów mają podejrzenia, że mojego bloga czyta Urząd Skarbowy ;)
A tu zadowolona poszukiwaczka upolowała skarby pomniejsze: dwie walizeczki, z czego jedna jest piknikowym koszykiem.


Niestety frustracja narasta - po 2 godzinach, 178 kredensach (taki jest wybór!!!), 40 foliach i 10 stodołach wciąż nie ma mebla dla  mnie. Gorzej, jeden się znalazł, ale okazał się sprzedany. Postanowiłam więc okazać niezadowolenie z tego faktu wszystkim w Czaczu. Ale się przejęli ;)


Ale i tak się udało :) Dzięki niestrudzonym towarzyszkom i cierpliwości całej drużyny. Za 450 zł piękny kawał mebla jest mój. W idealnym stanie i pasuje jak ulał. Skoczek miał niespodziankę, bo nawet nie zadzwoniłam po konsultację. Pierwotnie kredens miał iść pod pędzel, ale na razie zostawiam go w spokoju. Idealny stan mebla zniechęca mnie do chowania go pod warstwą farby. Jak mi się znudzi, to go przemaluję. Porcelanowe gałeczki, które kupiłam  na wymianę (odczuwam dziki popęd do porcelanowych uchwytów...) też na razie wylądowały w szufladzie. Cholerni Niemcy, nawet gałek nie potrafią przykręcić na odpieprz. Nie dość, że każda gałeczka jest przykręcona, to dodatkowo jest również przyklejona. Tylko nie wiem na co, chyba na ŚLINĘ SZATANA!


A to już kuferki. Oczywiście posłużą do segregacji scrapbookowych przyborów(Skoczek chciałby rzec... odpadów ;) Kartony po butach odchodzą na emeryturę. 



Mamuśka, patrz na ten porządek!

A na koniec emaliowany śliczny garnuszek.


Innymi słowy projekt zakończony sukcesem :)
ps. po raz kolejny na wycieczce do Czacza żar się z nieba lał.  Już tęsknię za upałem...Na przyszłe wakacje rezerwuję sobie jedną folię. W mojej świadomości tam zawsze świeci słońce!
ps.2 Misia, bardzo dziękuję za zdjęcia, ja nawet aparatu nie wyciągnęłam :)

8 komentarzy:

  1. A więc jak w grze: Your mission is complete :) A z innej beczki - zazdroszczę porządku w scrap-kuferku :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Głośno do mej wyobraźni przemówił Twój opis Czacza - już wiem bardziej, jak tam jest :)Ślę również ukłony za ŚLINĘ SZATANA, ujęła mnie była za samo serce, inaczej już o sklejonym czymś jednym z czymś drugim myśleć nie będę. Z pozdrowieniami - M.

    OdpowiedzUsuń
  3. Marchewko, wierz mi - próbowałam te gałki odczepić na wiele sposobów. Aż w końcu zrozumiałam, że maczały w tym palce (lub języki) siły nieczyste.. i mogłam ze spokojem ducha skapitulować. Walka była skazana na niepowodzenie, więc udałam się na kanapę odpoczywać!
    aagaa - dziękuję za komplement;
    Miś - ja Ci gwarantuję, że to tak długo nie będzie wyglądało. Bo np. dzisiaj się biorę za wspomnienie ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Akacjo, trafiłam tu całkiem przypadkiem, gdy zastanawiałam się czy warto wybrać się do Czacza. Urzekły mnie te kuferki, które tam zakupiłaś i w tę niedzielę jadę na polowanie :) Zapraszam na mojego bloga: www.mojewielkiewiejskiewesele.blogspot.com Mam nadzieję, że wypatrzę coś dla siebie. Masz ślicznego synka :)! Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
  5. Akacjo, trafiłam tu całkiem przypadkiem, gdy zastanawiałam się czy warto wybrać się do Czacza. Urzekły mnie te kuferki, które tam zakupiłaś i w tę niedzielę jadę na polowanie :) Zapraszam na mojego bloga: www.mojewielkiewiejskiewesele.blogspot.com Mam nadzieję, że wypatrzę coś dla siebie. Masz ślicznego synka :)! Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby coś tam było zimową porą! Daj znać, czy czaczanie pracują i sprzedają, czy zapadli w sen zimowy. Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  6. Byłem tam wczoraj - cała wioska nie śpi. Cos kurjozalnego, cyba w skali europejskiej. Szkoda ze nie kwitły takie urocze Aakacje !

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails