wtorek, 24 sierpnia 2010

Sztuka przez duże SZ!

... czyli SZYCIE! :) Poważna sprawa. Kusi mnie odkąd pierwszy raz zobaczyłam Babunię za maszyną do szycia. Miałam też własną maszynę-zabawkę, na której szyłam ubranka dla Barbie. Model "Gabriela" ;) Potem ulubiona kuzynka poszła do technikum krawieckiego - to również było intrygujące. Kilka lat temu kupiłam kilka numerów magazynu Burda - Szycie krok po kroku. Mimo, że nie miałam na czym szyć. Kupowałam też resztki materiałów z kosza, a potem szyłam w rękach bluzeczki, maskotki itp. No ale maszyny nie miałam. Kiedym była biedną studentką, to stać mnie było tylko na pewien specyficzny wytwór  maszynopodobny. Stworek taki maszynowy prosto z Allegro ;) No i jest to obecnie jedyny sprzęt szyjący, którego mogłam użyć do uszycia poszewek na poduszki balkonowe. Więc teraz uwaga....
.
.
.
.
.
.
TADAM!


No ale żeby nie było, że złej baletnicy przeszkadza rąbek u spódnicy... to żem się wzięła do roboty bez marudzenia. Więcej czasu zajęło mi przygotowanie "maszyny" i zamontowanie tej wewnętrznej szpulki, niż samo szycie! Oczywiście sprzęt początkowo nie chciał współpracować (A mógłby sobie darować to krygowanie, bo to szlachta wśród maszyn nie jest! Tak, o tobie mówię, ty jednościegowy potworku!), ale potem prośbą i groźbą zmusiłam go do wystosowania prostego przeszycia. Po 15 min nawet przestał nitki plątać. Umęczyłam się tak, jakbym co najmniej garnitur szyła. Dwurzędowy. Z kamizelką. Ale najważniejsze jest to, czyli efekt...


Udało się :) Najprostsze zadanie początkującej maszynistki zakończone sukcesem. Teraz tylko pomaluję krzesła na balkonie i wszystko trafi na swoje miejsce niczym cudowna układanka! Trochę się późno wzięłam za ten balkon o_O 

p.s. wzorek to nic innego jak stempel + brązowy tusz StazOn
p.p.s. od czasu ostatnich odwiedzin w pięknym Gdańsku u Malowanej Fakturki i męża, po nocach śni mi się Lidia, a czasami Zofia...

7 komentarzy:

  1. Pięknie wyszło, czekam na zdjęcia z balkonu :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem pierwszy raz u Ciebie ale serio popłakałam się ze śmiechu po przeczytaniu tego posta, a zdjęcie to istna wisienka na torcie! hahaha
    bosko!

    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Hihi, wybitna krawcowa pozdrawia Michelle i Jaszmurkę. W tajemnicy dodam Jaszmurko, że twój blog jest mi znany i lubiany ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. W Ikei są teraz w ofercie maszyny. Z wyglądu może niezbyt powalające (dziwne szwedzko-flagopodobne kolory i organiczne kształty), ale za to mają mnóstwo wypaśnych opcji i dobrą cenę (260 zł to chyba ie jakiś straszny rip-off jak za sprzęt tej wielkości).
    http://www.ikea.com/pl/pl/catalog/products/30211497/

    OdpowiedzUsuń
  5. Też mam podobną, zakupioną z 6 lat temu w Biedronce za grosze. Dawała radę. Gdy zabrałam się za tematykę /teorie/ pieluchowania wielorazowego i powstały moje pierwsze prefoldy i formowanki powiedziałam stop. Grzecznie "maluszka" odstawiłam i skorzystałam z leciwego Łucznika. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. swietny post. Uśmiałam się :):)
    Poduszki wyszły pięknie!
    Zapraszam do siebie serdecznie :)
    ada

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails