Wracam z nim na Grodzisk, do prababci Marysi. Bo album będzie tylko o dziadkach. Wspomnienie mocno uduchowione, bo babcia była głęboko wierzącym aniołem. I o tej właśnie duchowej sferze jej życia jest ten wpis.
Do tej pracy, tak jak przy poprzednich wpisach, użyłam głównie materiałów z odzysku, starych gazet, papierów i świętych obrazków. A cała idea to nasze wspólne wyzwanie - Miszelki i moje. Może ktoś ma ochotę dołączyć? Pamiątka na całe życie i duchowy posag dla przyszłych pokoleń - gwarantowane!




Zasadniczo nei lubię scrapów o religijnej tematyce, ale ten jest delikatny i uduchowiony, piękny! Żądam stanoiwczo zaproszenia na herbatkę, żebym mogła Twój albumik zmacać, ostukać, obejrzeć pod światło, w cieniu, "en face" i pod kątem! To prawdziwy majstersztyk!
OdpowiedzUsuńjest piękny!!!
OdpowiedzUsuńPiękna pamiątka, bardzo malarsko i jak naprawdę przywołane z pamięci, lekko zamglone czasem wspomnienie...
OdpowiedzUsuńDziękuję za miłe słowa dziewczyny, to co starałam się uzyskać w tej pracy to klimat i aurę duchowości.
OdpowiedzUsuńMiś, co do oglądania na żywo, to przy absolutnie najbliższej okazji i może mi poradzisz jak mam ten album spiąć, bo jakoś tego na początku nie przemyślałam,że 12 tekturowych kart trudno będzie spiąć jednym kółkiem ;) Na pewno muszę się ograniczyć w wypukłych ozdobach ;)
Dobrze, że przynajmniej wiesz, jak robić dziurki ;)w przeciwieństwie do mnie ;D
OdpowiedzUsuń