wtorek, 28 września 2010

Kuchnia o zachodzie słońca

Zawsze będę chciała mieć kuchnię od zachodu. Zachodzące słońce wpadało przez drzwi do kuchni mojej prababci, to samo słońce oświetla wnętrze kuchni u rodziców, takie światło mam i teraz. W przyszłym domu marzeń również kuchnia będzie oblewana zachodzącymi promieniami. Takie kuchnie kocham najbardziej.  Są romantyczne, klimatyczne, zachodzące słońce spowija je uspokajającym światłem. A tak wygląda moja w godzinach popołudniowych. A raczej wyglądała, bo od 2 tygodni słońce nie sięga już moim okien. Kolejny raz zobaczę to wiosną. A tak bardzo lubię ten widok...


A to lubię jeszcze bardziej. Skoczek i babcine wino, jedyne niewinne 15% ;) W sumie nikt tego nie sprawdzał, bo też zapał nam się szybko kończy do badań. Jeden kieliszek i wszyscy są w krainie wiecznego szczęścia!


Chwilę potem popołudnie się kończy i zbliża wieczór... 

Nawet wizja ciepłych wieczorów przy blasku lampy, z kocem i herbatą nie jest mi w stanie zrekompensować tych popołudniowo-wieczornych widoków. No ale przecież nie będę marudzić :)

4 komentarze:

  1. mmmmmm winko wygląda smakowicie :-)nie wiedzieć czemu babcine wino kojarzy mi się zawsze z winem z Ani z Zielonego Wzgórza, które miało być niby sokiem malinowym :D p.s. też mam kuchnię od zachodu! Pozdrowionka - krasne

    OdpowiedzUsuń
  2. Mniejsza o kuchnię. Krasne, ja ci gratuluję!!! Wiesz czego! ;) Jakoś nie miałyśmy się okazji minąć w łazience, odkąd usłyszałam nowinę. Buziak! :*

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails