środa, 22 września 2010

Lato...

... po raz ostatni. Uczyniwszy wszystko, co w mocy, aby dnia tego nie zmarnować, po słońcu połazić, kawę na balkonie wypić itp,  czas na kropkę nad i. Ostatni dzień lata zasługuje na jego wspomnienie. Tak więc kontynuując tradycję - krótką acz zacną - dokumentowania pór roku w mieście, zamieszczam ten oto wpis. Lato w moim pięknym Nowym Tomyślu. A ten pan co się w beżowej kurtce przechadza po deptaku, to mąż.



A to wszystko w ramach wyzwania mojego i Michelle (oby zwierzęta Twoje zdrowe były, a karma ich staniała o połowę i aby inspiracje twórcze nigdy nie opuściły głowy twojej i domostwa!). A także w ramach mojego niesłabnącego uczucia względem tuszy alkoholowych.  

Wiosna już była, lato było... czekamy na jesień. Ostatni dzień lata 2010 uważam za zakończony.

1 komentarz:

  1. Jest przepiękny!!! Nie mogę się doczekać, kiedy go zobaczę na żywo! Krótko mówiąc - zostałaś alkoholiczką :D

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails