wtorek, 7 września 2010

Nasze popołudnia na balkonie

UWAGA! Zaraz nastąpi seria bolesnych zdjęć z połowy sierpnia, kiedy to słońce świeciło i grzało, a każde popołudnie po pracy oznaczało obiad, a potem herbatę i piwko na balkonie... Muszę jednak wrzucić tego posta, żeby móc sobie szybko przypomnieć w listopadzie na co warto czekać. Poza tym cieszę się, że wykorzystałam każdy promień słońca tego lata, ani razu nie narzekałam na upał i ani razu się nie chowałam przed słońcem :)


Tak więc w połowie sierpnia uszyłam poszewki na poduszki, a potem wymalowałam moją balkonową wiklinę, gdyż po zimie na balkonie nie prezentowała się przesadnie ładnie.


Poduszki trafiły na swoje miejsce, obrus od babci również. Balkon zaczął przypominać miejsce, które widziałam w nim od samego początku. Nigdy nie mogłam zrozumieć po co człowiekowi mieszkanie bez balkonu. To jak dom bez ogródka.


A potem już tylko korzystaliśmy z dobrodziejstw balkonu, hojności zapachowej naszej róży i lawendy, wytworów lokalnych browarów i słońca...


Dzięki Szydełkowej Czarodziejce w słoikowych lampionach jestem zakochana od czasu mojego wieczoru panieńskiego. Zrobienie ich jest naprawdę proste, wystarczy ładny słoiczek, trochę koronki, sznurek i klej polimerowy - zachęcam!
No i na koniec chciałoby się powiedzieć... posta piszę na balkonie ogrzewana promieniami zachodzącego słońca (gdyż balkon nasz od zachodu). Ale niestety, leżę pod kocykiem w domu, popijam herbatę i chciałabym się zamienić w niedźwiedzia. Ale mam dowody na to, że było tak...

2 komentarze:

  1. Bardzo przyjemnie na Twoim balkonie.piekne mebelki, obrus.

    No i to ciepełko, gołe ręce ,nogi...
    A tak zimno jest dzisiaj..
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję, polecam Allegro jeżeli chodzi o fotele :) Pozdrawiam i wciąż wierzę w ciepły wrzesień!

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails