niedziela, 10 października 2010

Introducing: koty!

Hmmm, co by tu mądrego napisać... może po prostu: mamy koty. Nie jednego, dwa. Nie wiem do końca jak to się stało, miał być jeden. Ale jakoś tak od miauknięcia do miauknięcia - wyszły nam dwa. Jak w "12 pracach Asterixa" : Nie należy rozdzielać rodziny


No więc mapety szaleją. Jest Mimi, tutaj śpiąca na moim ramieniu:


I jest (uwaga, bo wybór imienia zajął tydzień) Rudy, który właśnie wskoczył mi na klawiaturę. Oto wiadomość od niego: "C3FFFFFFFFFFFFFFGW".

Większość czasu zajmuje im zabawa "Zaczaję się w koszyku, a potem wskoczę z zaskoczenia na siostrę i odgryzę jej ucho",  więc napawajmy się tymi pięknymi chwilami ;)


Co pozytywne, futrzaki potrafią wyjątkowo głośno mruczeć, uwielbiają zasypiać na naszych kolanach, a po przebudzeniu  zbiera im się na czułości, które polegają na lizaniu nas po twarzy, mruczeniu do ucha i ugniataniu podłoża. Czekają na nas zawsze przy drzwiach, a przywitanie odbywa się rytualnie i składa się z  głaskania, pogaduszek na temat "Jak można w takim tempie zapełniać kuwetę?" oraz drapania po małych łebkach. Potem możemy przejść do zwykłych czynności dnia codziennego.


Oficjalnie zaczęłam wierzyć w historię "To nie ja licytowałem, to mój kot!" ;) Bez odbioru, uciekam, bo pisanie na klawiaturze trzymając laptopa na kolanach to ogromne wyzwanie w trakcie Catmageddonu!

2 komentarze:

  1. Koty powinny być co najmniej podwójne :) Każdy kociarz to powie.

    OdpowiedzUsuń
  2. jaka puchata syyyra o_O


    no miłość bezwarunkowa! :D

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails