środa, 24 listopada 2010

Gramofon

Kocham rzeczy, które kochałam w dzieciństwie. Może poza bieganiem po mrozie. A w dzieciństwie uwielbiałam bajki z płyt winylowych. A więc w miesiącu z tzw.  "luźną kasą" dokonaliśmy tego wiekopomnego zakupu. W zasadzie dokonujemy bardzo wielu zakupów przedmiotów, które kiedyś posiadaliśmy i które zostały porzucone na zatracenie lata temu. Żebym ja wtedy miała zdolność przewidywania i potrafiła oszacować ile wydam  na rzeczy, które kiedyś po prostu mieliśmy... Ale nie zagłębiajmy się w ten temat, bo się smutno zrobi. W każdym razie gramofon już jest, a kolekcja bajek powoli się odbudowuje.  Kwiatki z Kwiateczkowa były moim pierwszym zakupem, bo słuchałam tej bajki namiętnie w dzieciństwie (ale powiedzmy sobie szczerze, znalezienie tej płyty nie było wyczynem, bo analiza rynku wykazała, że ta bajka miała chyba największy nakład w tamtych czasach). Jadłam przy tym Visolvit prosto z tytki* :D Dzisiaj powiedzmy, że potrafię się powstrzymać. Oprócz tego nabyłam też cudowną kompilację piosenek paryskich (wydanie podwójne ze starą mapą Paryża i jedyne oryginalne płyty Philipsa w kolekcji!) i Hankę Ordonównę, o którą musiałam strasznie walczyć na aukcji. Ne me quitte pas rozbrzmiewa co kilka dni w całym mieszkaniu w  czasie gotowania. Ach triste, triste... cud, że przy takim akompaniamencie nie przesalam zup (łzami swojemi co najwyżej, gdyż na szczęście nie pocę się jak Jacques Brel w tym teledysku). Skoczek po cichu przemyca jakieś swoje dziwactwa i kolekcja wzbogaciła się np. o brit-pop sprzed 30 lat.  No i chwała teściowej, bo jako rasowy chomik i posiadaczka dużego mieszkania z zakamarkami, nie wyrzuciła wszystkich swoich płyt. No i proszę, stałam się posiadaczką nieużywanej płyty Ewy Demarczyk z lat 70'! I coś dla obojga: dużo polskiego rocka z  lat 70' i 80'. Tak więc dla każdego coś miłego :)


PS. Oczywiście, żeby równowaga w przyrodzie została zachowana, to kiedy pojawił się gramofon jako zwieńczenie naszego pięknego starego Technicsa, to zepsuł się odtwarzacz CD. Jak w życiu ;)

PS.2 Kwiatki (nie z Kawiateczkowa) dostałam bez okazji. Nie, nie od męża, bez jaj ;P Od teściowej, która cały czas podejrzewana jest o romans z kwiaciarzem. Na razie zaprzecza, ale będziemy cisnąć!

* świadome użycie dialektu (info dla wrażliwych językowo ;) )

2 komentarze:

  1. Gramofon?? Jak Ci zazdroszczę!
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. ooooj tak gramofon i u mnie był na pierwszym miejscu ♥
    Małe WuWu i inne przyjemności... była taka bajka... coś o żabie która gdzieś tam biegła :P- ale nie mogę przypomnieć sobie tytułu :|

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails