sobota, 6 listopada 2010

Późna jesień, piękna jesień

Długo nic nie pisałam. Nie dlatego, że nie było o czym - wręcz przeciwnie, działo się tyle, że siadanie przed komputerem było ostatnie na liście "to do". Gdybym miała to wszystko opisać, musiałabym najpierw załatwić sobie profilaktyczne opatrunki na palce, żeby mi nie odpadły od uderzania w klawiaturę. Ale może nadrobię to w przyszłości. Może na pewno :) Poza tym szkoda marnować czas przed komputerem, kiedy na dworze  jest tak pięknie*. Weekend Święta Zmarłych spędziliśmy relaksując się u rodziców. Pogoda była po prostu wymarzona!

Parki w Nowym Tomyślu


* aktualizacja meteorologiczna: BYŁO pięknie, było - czas przeszły. Obecnie leje, jest ciemno i zimno. Ale dzięki temu można bezkarnie wgramolić się do łóżka o 21 ;)


I na koniec coś pozytywnego: dwudniowa migrena przeszła i  rozpoczynam sezon craftowy, bo mam kilka zaległych projektów do wykonania. No a przedwczoraj doszedł do mnie magiczny przedmiot zwany trymerem, na który zawsze było mi żal pieniędzy, a bez którego męczyłam się od dawna. A więc jest i będzie używany jeszcze dziś! Do boju :)

2 komentarze:

  1. Masz rację: było pięknie, bo u mnie też dzisiaj leje.
    Cudne zdjęcia!
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję :)
    A co do pogody, powiem więcej: u mnie gorzej z każdym dniem. Pogoda odbija sobie Wszystkich Świętych ;)

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails