niedziela, 5 grudnia 2010

Wspomnienie dziewiąte

O prababci i o pracy (niedzielne popołudnie, a ja już myślami jestem przy poniedziałku ;)). Ale nie, nie o takiej pracy, do której się przychodzi na 8:00 i wychodzi o 16:00, a resztę dnia spędza się w ciepłym domku. Nie o takiej pracy, którą wydaje nam się że wykonujemy w domu. Załadowując i rozładowując zmywarkę, wieszając pranie, albo nawet czasami je prasując. Będzie o takiej pracy, którą skromnie pracą się nawet nie nazywało. To było po prostu życie mojej prababci. Każdego dnia każdej pory roku - pobudka o 6:00. Zwierzęta gospodarskie nie znają pojęcia "weekend". Zresztą moja prababcia też go nie znała, więc było im wszystkim lżej. Toaleta? Jest na dworze, o ile na pewno chcę to nazwać toaletą... Jest też temperatura -20 stopni i trzeba sobie do tej toalety wykopać tunel. No trudno, trzeba po prostu. A kiedy wstaje się rano w styczniu to w domu jest naprawdę zimno... mały piecyk wygasł przez noc, na pierzynie szron. Malutkie okienka wpuszczają do środka zimno. Trzeba napalić pod kuchnią. Miejmy nadzieję, że z poprzedniego dnia pozostało trochę drewna i węgla, bo inaczej trzeba będzie iść do szopy. Zanim człowiek napił się herbaty,  musiał wykonać sto czynności. A potem ta praca, a raczej życie. Oprzątnąć zwierzęta, zadbać o dom, przygotować obiad, zrobić pranie (do dyspozycji tylko "frania"). Do końca lat '80 nosiło się wodę ze studni... sąsiada. W naszej studni nie było wody odkąd sięgam pamięcią. I tak moja prababcia przepracowała swoje życie i nigdy nie wypowiedziała słowa skargi.
Stare dzieje opisałam wyżej. Ale to wszystko zapamiętałam lub znam z opowieści i będę opowiadać moim dzieciom, bo mimo że sama całe życie spędziłam w bloku z centralnym ogrzewaniem, to nie zapomnę... Latem było łatwiej i ciężej zarazem. Z jednej strony łatwiejsze i piękniejsze dni. Z drugiej żniwa, ogrom pracy. A ja byłam tylko dzieckiem na wakacjach. A moja babcia była aniołem.


Dzisiaj 15-latki rozpuszczone do granic możliwości obrażają się, jeżeli nie pozwoli im się iść do centrum handlowego powłóczyć się do 21:00. Moja prababcia w wieku 15 lat dźwigała worki ze zbożem. Czasami jak widzę te nastolatki w marketach, to myślę o babci i chętnie bym tym wymalowanym pannicom wrzuciła na plecy kilka kilogramów w ramach prostowania kręgosłupa moralnego ;)

Dopiero na zdjęciu zauważyłam, że zapomniałam dodać kilku ogonków i kreseczek do mojej niepolskiej czcionki. Poprawię, poprawię. Przyznaję też, że poezję czytam, a najpiękniejsze fragmenty zapisuję, aby móc je cytować. Nic lepiej nie oddaje tego, co czasami się czuje i co chciałoby się wypowiedzieć. Nie będę udawała poetki, wolę wiersze zapamiętywać. Jak Malowana Fakturka :) A to piękny fragment wiersza Jana Twardowskiego, jakby do babci skierowany, bo te dni jej - podobne do siebie jak krople czystej wody - wydawały się nieskończone. Chyba miałam nadzieję, że będą nieskończone.

Pachnie ze wsi kwitnącym jaśminem
Złote zboże wśród pola się śni
Kto cię zbudził, kim jesteś, gdzie płyniesz
W nieskończoność wieczorów i dni

A to wnętrze karneciku, w którym znajdzie się konkretne wspomnienie, jedno z setek jakie pielęgnuję w pamięci. Jest wzruszające, będzie tylko dla mnie.


Tu jest listopadowe wspomnienie Michelle na nasze wspólne wyzwanie. A na koniec jeszcze oryginał zdjęcia, które wykorzystałam. Na pamiątkę i żeby nie zaginęło. Ciekawostką jest to, że zostało ono zrobione w czasach, kiedy w Polsce używało się najwyżej Zenitów i czarno-białych klisz. Zdjęcie wykonane  zostało pod koniec lat '70 przez kuzyna z Francji (jakże egzotyczna musiała to być podróż...).

Babcia Marysia z sąsiadką koło bramy do naszego domu (którego już nie ma, tak jak nie ma tego płotu drewnianego, tej stodoły w tle, mojej prababci...).

Materiały: papiery 7gypsies, "oliwkowy debiut" od eight, i po raz pierwszy użyłam wyszukanego w Londynie stempla z tekstem a'la stara encyklopedia. Jest boski :) Reszta to pełen odzysk.

7 komentarzy:

  1. Dobrze mieć tak piękne i pełne ciapła wspomnienia... :D
    Piękna praca!!!
    :*

    OdpowiedzUsuń
  2. (Nie)Takie_Straszne_Jeżyce5 grudnia 2010 10:34

    Wzruszające i nostalgiczne. Dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
  3. Pięknie i klimatycznie! Jesteś w tego typu mini albumach mistrzynią :*

    OdpowiedzUsuń
  4. piękne wspomnienie, perfekcyjne wykonanie....co to będzie za albumik...pozazdrościć :)
    pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękne.... Kiedy ja to zobaczę na własne oczy, pytam się?

    OdpowiedzUsuń
  6. Miś, proponuję poniedziałek! ;)
    Dzięki dziewczyny, babcia by się cieszyła, że Wam się podoba :)

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails