niedziela, 16 stycznia 2011

Jesień w Nowym Tomyślu 2010

Troszkę spóźniona, biorąc pod uwagę, że już zimę zdążyliśmy przeżyć. No ale na usprawiedliwienie własnej niesystematyczności - tyle się działo! ;)  Ale jest, jest, moja jesień w mieście. Czyli Nowy Tomyśl na złoto. Każdy nowotomyślanin z pewnością rozpozna dąb koło PKO i park przy liceum. Było niemożliwie pięknie, tak się cieszę, że mam pamiątkę z tej niezwykłej pod każdym względem jesieni!


Naprawdę odnalazłam się w tuszach alkoholowych. Uwielbiam nieprzewidywalność wzoru i niesamowite oraz bardzo szybkie efekty. Nie lubię żmudnej pracy, nie dla mnie haftowanie gobelinów z jeleniami na rykowisku o wymiarach 3x4m. Szybkie efekty są ekscytujące, a takie właśnie możliwości dają tusze alkoholowe. Z drugiej strony, jeżeli coś pójdzie nie tak, trudno to naprawić. Ogólnie: alkoholowy żywioł :)


Jesień Misi pojawi się wkrótce na jej blogu. A tutaj dla pamięci: lato oraz wiosna.

4 komentarze:

  1. Śliczności! Składasz je w jeden roczny album? Ciekawa jestem jak się prezentuje całość!

    OdpowiedzUsuń
  2. Przeglądam Twojego bloga i zachwycam się tym co tworzysz! Piękne! Zdjęcia również mnie urzekają, dodatkowo widzę, że łączy nas miłość do gryzoni (u mnie dwie szczurcie mieszkają). Przytulnie tu u Ciebie.
    Poza tym przyłączam się do gratulacji z powodu spodziewanego maluszka! I dziękuję (z opóźnieniem) za to, że jako pierwsza dodałaś mój blog do obserwowanych - zapoczątkowałaś rozwój mojej strony. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  3. O, jak miło! :) Teraz w obliczu mojego niepohamowanego apetytu na słodycze będę zaglądać jeszcze częściej do Ciebie Sosa, bo nie chcę juniora utopić w cukrze z buraków ;)

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails