niedziela, 2 stycznia 2011

Truskawkowe mascarpone

Ponieważ będę potrzebowała czasu, żeby nadrobić rzeczy, które muszę zrobić na dzisiaj (a skoro siedzę na kanapie, to najprawdopodobniej nie będą zrobione dzisiaj :] Misia, wspomnienie obiecuję w  przyszłym tygodniu), to najpierw dla pamięci wrzucę to, co zrobiłam na przestrzeni ostatnich dni lub tygodni. Najbardziej aktualny jest ten deser, który zrobiłam na Sylwestra (a propos, było przemiło! :)). Jest on hołdem dla mojej niepohamowanej ochoty na truskawki, które nigdy przecież nie były moimi ulubionymi owocami. A od pewnego czasu jem lody truskawkowe, dżemy truskawkowe i myśl o truskawkach napawa mnie radością. Dlatego właśnie wymyśliłam ten deser. Myślę, że jest godny polecenia. No chyba, że wszyscy, którzy go próbowali chcieli po prostu być mili ;) Moja opinia nie jest obiektywna - mnie obecnie wszystko obłędnie smakuje!


Co będzie potrzebne na porcję dla ok. 6-8 osób czyli pucharek o średnicy 20 cm?
- 750 g serka mascarpone;
- opakowanie mrożonych truskawek;
- słoik dobrej konfitury z truskawek;
- 2 laski wanilii;
- opakowanie ciasteczek Digestive;
- cytryna;
- brązowy cukier;
- kubeczek jogurtu naturalnego;
- likier w ulubionym smaku;

Sos truskawkowy
Mrożone truskawki rozmroziłam w garnku na wolniutkim ogniu (nie smażyłam, po prostu rozmrażałam w przyśpieszonym tempie, a tak w ogóle to nie posiadam ognia, a płytę elektryczną, którą ustawiłam na najmniejsze grzanie) i kiedy były miękkie zmiksowałam na jednolitą masę. Podkręciłam płytę, aby się podgrzały. Następnie do gorącego sosu ze zmiksowanych truskawek dodałam słoik konfitury truskawkowej. Podgrzewałam razem jednocześnie mieszając, do momentu gdy wszystkie składniki idealnie się połączyły w cudowny truskawkowy sos. Nie doprowadzałam sosu do wrzenia, podgrzewałam wszystko tylko po to, aby ładnie się połączyło. Dzięki konfiturze sos powinien być odpowiednio słodki, ale zawsze lepiej spróbować, a następnie w razie konieczności dodać brązowego cukru. Zdjęłam sos z ognia i zostawiłam do ostygnięcia.

Masa serowa
Serek, który kupiłam był w 3 opakowaniach po 250 gr. Najpierw zajęłam się warstwą waniliowo-cytrynową. Jedno opakowanie serka wyłożyłam do miski, a następnie dodałam do niego ok. 3 łyżek brązowego cukru, sok z połowy cytryny oraz miąższ z dwóch lasek wanilii. Zmiksowałam wszystko razem. Aby rozrzedzić gęsty serek dodałam również do niego kubeczek jogurtu naturalnego i zmiksowałam całość. Co do cukru - uważam, że lepiej dodawać go stopniowo próbując za każdym razem czy masa jest dla nas odpowiednia. Ja boję się przesłodzonych deserów, ale jeżeli stwierdzam że jest mało słodkie to bez wahania dosypuję cukru. Masę cytrynowo-waniliową wstawiłam do lodówki, aby czekała na swoją kolej.
Następnie do miski wyłożyłam 2 pozostałe opakowania mascarpone (500 g) i stopniowo dolewałam wystudzonego sosu truskawkowego (ok. połowy sosu, który przygotowałam). Druga połowa sosu była mi potrzebna do wykończenia deseru (polania wewnątrz oraz polania na wierzchu). Sos dodawałam więc do masy  stopniowo, aby kontrolować jej konsystencję - masa serowa nie może być zbyt płynna.

Najfajniejsza część, czyli składanie wszystkiego do kupy :)
Serek truskawkowy podzieliłam w misce na dwie połowy. Pierwszą połowę wyłożyłam do pucharka i wyrównałam. Ciasteczka Digestive moczyłam sekundę w ulubionym likierze czekoladowym i układałam je na warstwie serka truskawkowego starając się, aby pokryły całą powierzchnię. To wymaga momentami pokruszenia ciastek na mniejsze cząstki. Na ciastka wyłożyłam całość serka waniliowo-cytrynowego i wyrównałam. Następnie ułożyłam drugą warstwę ciastek i polałam je niewielką ilością sosu truskawkowego (aby wypełnił szczeliny między ciastkami). Na ciastka wyłożyłam pozostałą część serka truskawkowego i wyrównałam do brzegów pucharka. Polałam całość resztą sosu truskawkowego. Voila!
Deser włożyłam lodówki na kilka godzin (myślę, że min.to byłaby 1 godzina).


Gdybym miała jakiekolwiek kieliszki w komplecie większym niż 4 szt, to spróbowałabym zrobić to w kieliszkach. Mam nadzieję, że będę jeszcze miała w przyszłości okazję zrobić ten deser. Mam słabość do wszystkich rodzajów białego sera :) Przygotowanie tego deseru naprawdę nie jest trudne (czemu mógłby zaprzeczać mój przydługawy opis). Każdy sobie poradzi, polecam!

Aktualizacja z 30 stycznia: z braku wanilii postanowiłam zrobić jasną warstwę po prostu cytrynową (sok z połowy cytryny na 250gr serka + czubata łyżeczka brązowego cukru) i było chyba jeszcze lepsze, bo bardziej kontrastowe.

5 komentarzy:

  1. (Nie)Takie_Straszne_Jeżyce2 stycznia 2011 10:31

    Pyszności, ale czasochłonne, więc chylę czoła przed cierpliwością :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam mascarpone!!! wyjadam ten ser łyżkami ;) dwa opakowania właśnie czekają sobie w lodówce na spożytkowanie :)))
    Tiramisu truskawkowe zresztą też ;)
    tyle, że ja masę serową (mascarpone 500 gr, 150 gr cukru, 4 żółtka, 4 białka) przekładam pokrojonymi truskawkami (lub brzoskwiniami z puszki, jak akurat nie ma tych pierwszych) i pokruszonymi ciasteczkami pełnoziarnistymi LU GO. Rodzinka uwielbia ten deser :D

    OdpowiedzUsuń
  3. mmm ale smakowicie wygląda ten Twój deserek :-)

    pozdrowienia
    krasne

    OdpowiedzUsuń
  4. Katharinka, twój sposób brzmi świetnie, oby do czerwca kiedy będą truskawki!
    Kurcze, znowu mam ochotę na coś słodkiego :]

    OdpowiedzUsuń
  5. fajny przepis, niedługo wypróbuję! I jakie urocze zdjęcia:) ja właśnie kupiłam lustrzankę i eksoerymentuję z obiektywem 50mm. Dzięki za tego bloga:)

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails