wtorek, 22 lutego 2011

Witamy nową mężatkę :)

Chciałoby się lamentować niczym pani Solska w Koglu - Moglu: "ŁOJ... córciu, córciu już ty długo panienką  nie będziesz, już Ci za mąż iść trzeba!!!". I szloch :D
Ale prawda jest taka, że płakać nie będziemy, bo się cieszymy i witamy w gronie szczęśliwych żon moją przyjaciółkę od lat... piętnastu (Jurek, dobrze liczę, bo aż się wierzyć nie chce!). A ponieważ znamy się już tyle lat i tyle razem przeżyłyśmy, to zaryzykuję stwierdzenie, że dobrze wiem, co było mojej Księżycowej Rysowniczce do szczęścia potrzebne i znam imię tego szczęścia. Tak więc układanka się ułożyła i słodko mi na sercu kiedy pomyślę o tej wielkiej radości i szczęściu osoby, która w blasku słońca składa przysięgę, w którą szczerze wierzy... Parafrazując Kazimierza Przerwę - Tetmajera: A kiedy będziesz jego żoną, umiłowaną, poślubioną, wówczas się ogród wam otworzy, ogród świetlisty pełen zorzy...

Jak widać na poniższym zdjęciu ostatni weekend w stanie wolnym napawał pannę młodą wielką radością:


W całym tym kobiecym gronie znalazło się również miejsce dla pierwiastka męskiego ;)

Zdjęcia z offu, a więc co się działo po powrocie z sesji do domu, zostawiamy dla siebie na wieczną i niekoniecznie jawną pamiątkę (chociaż jak bardzo można szaleć w 5 miesiącu ciąży, to każdy sobie wyobraża. No ale cóż, panna młoda takich ograniczeń nie miała ;) Junior! Lista wyrzeczeń ciążowych się wydłuża! Nie wiem jak się zrewanżujesz, ale przypilnujemy, żebyś to zrobił).

Kochana, ja osobiście życzę Ci miłości tak wielkiej jak w dniu ślubu :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails