piątek, 25 marca 2011

Dialogi z brzuchem. Malowanie.

Malowanie zakończyło się pełnym sukcesem w zeszłym tygodniu. Nie spadłam z drabiny (ależ co ja mówię, wcale na nią nie wchodziłam!), chomik spędził 2 noce w schnącym pokoju i przeżył, czyli chyba nie jest aż tak toksycznie, no i nie urodziłam w czasie przyklejania listewek pod sufitem. Great succes! Wyszło tak, jak chciałam :) Jakiś sprzeciw?


- Hmmm, moje drogie dziecko, jestem pewna, że kolory będą ci się podobać. A poza tym spójrzmy prawdzie w oczy - i tak nie docenisz nic oprócz mleka przez pierwsze miesiące. Pokój jest dla rodziców ;P A jeżeli to przeczytasz za naście lat - tak, naprawdę się napracowałam przy tych paseczkach, poproszę buziaka!

- Nie pytałam Cię? Pytałam, tylko akurat wtedy spałaś. No dobra, a tak na serio: myszy i niemowlęta głosu nie mają. Trzymaj migdałka i żadnych protestów.

(jak widać, pan malarz uchylił się od wszelkich wyjaśnień w stosunku do dziecka i chomika)

No i właśnie dlatego jesteśmy parą idealną! Skoczek wierzy we mnie, ja w niego i zmierzamy prostą drogą do efektów końcowych, żeby każdy mógł się oddać swoim ulubionym rozrywkom domowym ;) Oczko do tych, którzy rozpoznają grę. A dwa oczka do tych, którzy mając naście lat bili się z bratem i ojcem o dostęp do komputera, aby móc zagrać w 2 jej część. A kto unicestwił Franka za pierwszym podejściem?! Ha, ja! Nie Michał, nie z twoją pomocą  ;P
I jeszcze  komunikat od podwykonawcy prac malarskich: "Michał, nie będzie cię przypadkiem jutro w okolicy? Bo mam jeszcze taką jedną fajną grę na 2 osoby. Trzeba się w nią nagrać, póki dziecko nie kuma co to jest krew i wnętrzności" ;) 
 ***
Dobra, dość tej makabry, w następnym poście fotki pierwszych efektów malowania, czyli nowy pokój ze starym wyposażeniem, bo dziecięcych gadżetów jeszcze praktycznie w ogóle w nim nie ma. No i refleksja życiowa: 30 tygodni minęło, jesteśmy z brzuchem na ostatniej prostej. Niesamowite...

3 komentarze:

  1. (Nie)Takie_Straszne_Jeżyce25 marca 2011 09:42

    Wyglądasz pięknie :) a marudzeniem płci męskiej (wszystkich trzech) się nie przejmuj - z mojego doświadczenia wynika, że daje się [ta płeć ofkors] spacyfikować jedzeniem ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzięki Dominika, jeszcze momentami nie czuję się jak wieloryb ;) Co do jedzenia, zgadzam się w 100% ;) na szczęście tym razem Karola nie musiałam kupować jedzeniem, ufał w ciemno, że będzie dobrze. Przez 3 dni malowania serwowałam mrożone pierogi (ale babcine!).

    OdpowiedzUsuń
  3. Ślicznie wyglądasz Mała :*

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails