poniedziałek, 14 marca 2011

Wpomnienie dwunaste i ostatnie

Ten wpis poświęcam wspomnieniom, których nie ma. Dziadek umarł przedwcześnie, a przecież nie musiało tak być. I nie musiało tak się stać, że nic po nim nie zostało, tylko garstka zniszczonych zdjęć. Stąd myśl przewodnia dla tego wpisu i dla całego albumu. 

... chociaż większym ryzykiem rodzić się niż umrzeć
kochamy wciąż za mało i stale za późno.
J. Twardowski


To już ostatni wpis, album mi się nie domyka :) Misia, minął rok od pierwszego wpisu! (a tu dwunaste wspomnienie Misi) Przepraszam za wszystkie opóźnienia w publikacjach, ostrzegałam że systematyczność nie jest moja mocną stroną. W zasadzie to jedna z moich największych wad ;)  
Tyle jeszcze wspomnień zostało w mojej pamięci, czasami tak błahych jak zupa wiśniowa ugotowana przez babcię w Lipem, sierp wbity w deski stodoły na Grodzisku, malowanie kuchni z babcią Zdzisią. Jak ja to wszystko mogłam spamiętać? Wiele wspomnień dotyczy okresu kiedy miałam 3, 4, 5 lat. A teraz refleksja przyszłej matki: trzeba pamiętać co się mówi i robi, bo to nieprawda, że  "dziecko jest małe i nie zapamięta". Jak będzie takie jak ja, to będzie pamiętało każdy kamień na szlaku.


To mój album, namiastka stanu mojej pamięci. Tylko wspomnienia o dziadku wyczerpałam całkowicie, bo miałam je tylko dwa. Mój synek będzie miał więcej szczęścia :)

2 komentarze:

  1. Cudny, Tyle pozytywnych emocji,brawo za wspomnienia ,włożoną pracę,za pamięć i sposób jej pokazania. Jesteś wspaniała. Mi się udało jestem matką cudownych dzieci.

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudo taki album! W każdą jego część włożone serce. Dobrze to odczytuję ze zdjęć, że to są takie sztywne karty? Wspaniale, że robisz takie rękodzieło :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails