środa, 25 maja 2011

Bociankowe vel Baby Shower czyli...

  ...  wcale nie jestem płaczliwa, ale raz na jakiś rok powód się znajdzie :) Gdyż po pierwsze - mnie się niespodzianki nie da zrobić. Po drugie - po Bociankowym Złotowłosej Migawki w zeszłym roku wiemy już, że trudno nie przewidzieć, iż coś takiego może nas spotkać w stanie błogosławionym, bo zabawa była przednia. I po trzecie - wtedy to była niespodzianka, bo było to pierwsze Bociankowe w naszym życiu, a rok później idea jest już zdecydowanie bardziej popularna.
Tyle teorii. W praktyce okazało się, że... jestem najmniej spostrzegawczą żoną na świecie i wcale mnie nie zdziwiło, że "mama" dzwoniła do Skoczka w zeszłym tygodniu jakieś 3 razy. Proszę ile syn z matką mogą mieć sobie do powiedzenia po 32 latach! Zakaz dotykania mężowskiego telefonu zinterpretowałam jako słuszne wyznaczenie granic własnej prywatności a nie hmmmm, a to ciekawe, dość niezwykłe można by rzec... hmmm, a może coś w tym telefonie jest jednak ciekawego, czego teoretycznie nie mogłabym widzieć, ale w sumie - może zajrzę? No i nie poznałam się zupełnie na genialnej intrydze, w której to moja własna matka wcisnęła mi, że organizujemy urodziny-niespodziankę dla Skoczka. Tym bardziej, że nie potrafiąca zbyt dobrze kłamać mama 3x przekładała godzinę imprezy, a na końcu stwierdziła: No, to ja dojadę, a teraz lecę do Eli (bo ile można ściemniać ;)) Nie ma to jak jechać zupełnie bez humoru na imprezę, którą się podobno samemu organizuje, aby na miejscu dowiedzieć się że...

ZNALAZŁAM SIĘ NA NAJCUDOWNIEJSZYM PRZYJĘCIU W MOIM ŻYCIU, KTÓRE BYŁO MISTERNIE PRZYGOTOWANĄ NIESPODZIANKĄ DLA MNIE I MOJEGO MALUSZKA!

Taki szok przeżyłam w ciągu ostatnich 9 miesięcy dwa razy... kiedy Pani doktor powiedziała "Oho! Będzie chłopak" oraz kiedy zobaczyłam moje przyjaciółki wybiegające zza domku letniskowego:


Dodatkowo była to PRAWDZIWA niespodzianka...  zupełnie się nie domyślałam. No i się poryczałam, bo to było po prostu niesamowicie wzruszające :) I udało się to uwiecznić Złotowłosej Migawce na zdjęciu poniżej (a co tam, niech będzie że jestem beksa, a przy okazji już całkiem okrągły prosiaczek z nadmiarem kg):


Cud, że nie urodziłam z wrażenia, tym bardziej, że do porodu zostało tylko 2 tygodnie. A więc na pamiątkę kilka niezapomnianych momentów.

Moje dziewczyny, ja, bobas i nawet Teddy się załapał (albo jego kuperek)...

Cudowne prezenty (kropla w morzu podarunków)...

Właśnie tak zamierzam wyglądać za 3 miesiące, bo mama Kasia jest żywym dowodem na to, że można ...


My w blasku zachodzącego słońca ...

Po powrocie do domu byłam w takich emocjach, że w nocy zmuszałam tatę (pseudonim Dziadek) do podziwiania wszystkich prezentów po kolei. Biedny ułożył się na  kanapie z piwem w celu obejrzenia walki Pudziana, a musiał oglądać bobasowe gadżety. 
- I widzisz tato, tu jest taka kreska, żebyś widział dokąd lać wodę... Ale zanim zaczniemy go wkładać do wiaderka (Dziadek: O_o) to będziemy kąpać w wanience z Kubusiem.  O! A zobacz to - koszulka z napisem Indiana! Słodka, prawda?
- (tu następuje nieśmiała próba odwrócenia wzroku od śpioszka w kierunku TV) No, świetne, świetne...
- A kocyk milutki, nie? I zobacz jakie ładne kolory - rzekłam kierując wypowiedź do Skoczka.
- (tym razem Skoczek udaje, że wcale nie patrzył w kierunku telewizora) Przepiękne! Naprawdę!
- A zobaczcie to! (przerąbane, teraz obaj muszą się zainteresować). No czy to nie jest niesamowite - scrapbookowa kompozycja z naszym zdjęciem! Powiesimy na ścianie, tam gdzie wisiał dyplom Karola ze skoku spadochronowego...
- (Karol - mina lekko pokrzywdzonego).
- (Tata vel Dziadek - Hehe, nokaut!).
- Ale że ja się niczego nie domyśliłam... - rozpoczęłam melancholijnym westchnieniem podsumowanie poziomu własnej spostrzegawczości.
- Łachacha, no Ty to jesteś, a myśleliśmy, że jednak się zorientujesz (i obaj rechoczą).
Bardzo śmieszne ;P 


Kochane (i jeden Kochany), to było piękne, niezapomniane i niesamowite. Musicie wiedzieć, jak bardzo to doceniam i jak bardzo wzrusza mnie wspomnienie, kiedy widzę Was wszystkie w ogródku  uśmiechnięte i radosne, a Skoczek jest taki zadowolony. Sama myśl ile pracy musieliście w to włożyć przyprawia mnie o zawrót głowy (albo zaczynam rodzić?!). Wszystkie atrakcje przygotowane przez Kasię dostarczyły mi tyle radości, że nie omieszkam zachować każdej quizowej pamiątki. Zamierzam również wyegzekwować kilka deklaracji. Na przykład tę, drogi mężu, że zamierzasz z synem grać w piłkę. Gdyż na pytanie "Jaka będzie wspólna zabawa taty i Kajtka?" odpowiedziałam: "Hmmm, pójdźmy drogą eliminacji negatywnej. Na pewno nie granie w piłkę...". I po pytaniu :D Ale my z Maluchem to zapamiętamy i będziesz musiał grać w tę piłkę!


Dziękuję Wam. Jesteście niesamowici, a ja jestem szczęściarą :) 

środa, 18 maja 2011

Miś Bożydar

Skoczek podejrzewa go o związki z Politechniką. To przez zamiłowanie do sweterków z łatami na rękawach. Tak w ogóle sweterek był pierwszy. Potem do niego musiałam skroić misia. Miś jest co prawda mocno dwuwymiarowy, ale ma naprawdę dobry charakter i kocha naszego bobasa. Siedzi w łóżeczku od miesiąca i powiedział, że nie wyjdzie do rozwiązania. 


Może w przyszłości porwę się na maskotki bardziej trójwymiarowe, ale bez wykroju na pewno nie będzie to łatwe. Poza tym jakoś tak uroczo wygląda Bożydar z lekko spłaszczonym łebkiem. I twierdzi, że sweterek mu się podoba (no faktycznie gust ma specyficzny, jak ja ;) ).

A jeszcze a propos dopasowywania do siebie różnych dziecięcych elementów, to babci Magdzie udzieliło się szaleństwo Skoczka i do kompletu z tą kurtką znalazła buciki... Is there a doctor in the house?!


Oficjalnie osiągnęłam poziom 100% nasycenia dziecięcymi gadżetami. Marzę obecnie o wielkiej i drogiej skórzanej torebce z fantazyjną podszewką. Dziecko będzie kąpane w misce, bo zabrakło nam weny na wanienkę ;P

poniedziałek, 16 maja 2011

Druga rocznica ślubu

Miała miejsce wczoraj. Kurcze, same ważne wydarzenia w tym maju. Czyżby to przepowiednia jeszcze większych rewolucji? Oby nie! (Spokój mi tam! Meldunek obowiązuje do 6 czerwca!). A więc 2 lata temu 15 maja było bardzo ciepło i bardzo słonecznie, chociaż po raz pierwszy w tym właśnie roku usłyszałam o istnieniu ludowego zjawiska zwanego Zimną Zośką. Pozdrowienia dla wszystkich Zofii :) W ramach prezentu rocznicowego zatankowałam mojemu wybrankowi samochód do pełna. Ma się ten gest! W rewanżu można w bardzo naciąganej interpretacji powiedzieć, że ja otrzymałam nową komódkę. To bardzo naciągane, bo kto się dowiaduje o prezencie, kiedy ten już jest w drodze? ;) No a prawda ogólnie jest taka, że ostatnie kilka miesięcy było nieustającym pasmem podarunków "dla dziecka", które cieszą nas zupełnie jakbyśmy je sobie robili nawzajem. Więc nie ma co przesadzać. Ciągnąc ten wątek można powiedzieć, że w zeszłym tygodniu kupiłam Skoczkowi w prezencie boski wózek do wożenia syna, a on mi kupił naprawdę świetny wózek do wożenia syna ;) 
No a tak całkiem na serio: ręka w górę kto by się nie cieszył z samochodu zatankowanego do pełna! No? Rąk nie widzę! Aha, bo jestem sama w domu... 


Truskawka z naszej plantacji zrobiła nam wspólny prezent i postanowiła dojrzeć.


Podzieliliśmy się nią sprawiedliwie i skonsumowaliśmy komisyjnie. Dziękujemy ci truskawko :)

piątek, 6 maja 2011

6 maja, czyli...

...równy miesiąc do dnia, w którym nasze życie wywróci się do góry nogami i zmieni na zawsze. Ja bym najchętniej w tym momencie zatrzymała zegar, a Skoczek chętnie by go przyśpieszył. Spotkamy się gdzieś po środku, na sali z ogromnym oknem i łóżkiem z różnymi guziczkami, których mam nadzieję mąż mój nie będzie przyciskał w nerwach. Bo nie chcę urodzić wystrzelona przez okno, na szpitalnym parkingu ;) Jeżeli Czekoladowa Prawniczka postanowi wydać na świat córkę w tę samą noc, to ja zamawiam wannę! 

Chwilo trwaj, jesteś piękna...

Cioci Kasi dziękujemy po stokroć za przecudowną sesję zdjęciową, której tylko drobną namiastką są te fotografie. Reszta zdjęć dla wybrańców :)

 

Tę ilość szczęścia emanującego z dwóch bardzo pokaźnych już brzuszków naprawdę niesamowicie było uchwycić na zdjęciach. Kto by pomyślał, że po wspólnej sesji ślubnej będziemy robić wspólną sesję ciążową!  To się nie śniło nawet filozofom. A jednak życie pisze najlepsze scenariusze :)

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails