wtorek, 26 lipca 2011

Biegamy na spacery i mamy wiele przemyśleń

Tak naprawdę chcę koniecznie opisać problematykę snu oraz karmienia niemowlęcia. Są to bardzo złożone problemy, o których napisano dziesiątki poradników. Chyba większość przeczytałam lub co najmniej przekartkowałam. Dzisiaj, z perspektywy dwóch miesięcy macierzyństwa, mam ochotę zrobić z nimi to co Hitler z książkami w ogóle. I niech płoną ;) Ich autorzy albo: a) nie mają dzieci, b) mają dzieci z dysfunkcją ośrodka mózgowego odpowiedzialnego za płacz (czyli są posiadaczami egzemplarzy niepłaczących) c) poili dzieci alkoholem na uspokojenie albo d) przychodzi wydawca do pisarza i mówi: Panie, skrobnij pan coś o wychowywaniu dzieci, z naciskiem na naukę spania i jedzenia co 4 godziny, bo to najchętniej łykają sfrustrowani rodzice. Innej opcji nie ma. I ŻĄDAM, aby w kolejnych wydawanych poradnikach dotyczących wychowywania dzieci na końcu książki znalazł się numer telefonu do autora! Chętnie omówię kilka "prostych i skutecznych metod, które pokażą ci, że dziecko wcale nie musi być noszone i nie musi spać na twoich rękach". Cudem moje dziecko zasypia na noc samodzielnie w swoim łóżeczku (cieszmy się dopóki to trwa, bo nie mam wielkich nadziei na przyszłość). Ale to co się dzieje w ciągu dnia przechodzi ludzkie pojęcie :D Ale o tym następnym razem...
A tymczasem pozdrowienia od rodzinki! 



Autorstwo i postprodukcja: tata Skoczek. 

10 komentarzy:

  1. Ola, bądź dzielna!!! w 200 % rozumiem twoją poradnikową frustrację i popieram. a jeśli chodzi o pana Kajetana - w chwilach słabości myślę o tym jak to moje wrzeszczyscko przyniesie mi kiedyś bilet na wycieczkę na stare lata, albo skopie mój ogródek w domku w górach .. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Olu, tu Aśka K/iStore :) Rok temu miałam to samo z Młodym: Wiktor spał po 20 min dziennie co 3-4 godz. Ryczał ze zmęczenia niemiłosiernie: ksywa operacyjne - Wuwuzela:) Po lekturze poradników (z czego 1 moim zdaniem był w miarę sensowny - Język niemowląt) stwierdziłam, że trudno: widocznie potrzebował noszenia, przytulania, zasypiania na rękach. Pomagały nam Kołysanki-Usypianki na CD, odpadał po nich jakoś..szybciej. Teraz ma rok, a nadal go przytulam przed zaśnięciem (bez noszenia) i odkładam do łóżeczka, od czasu do czasu zasypia samodzielnie (sporadycznie). Taka osobowość widocznie:) Wychodzę z założenia, że ma jeszcze czas na doskonalenie sztuki zasypiania. W niemowlaków ja kw kalejdoskopie zmieniają się pory snu, długość jego trwania, itd. Nadal mnie zaskakuje. Acha - i jak miał 2 miesiące odkrył uroki spania na brzuchu. Spał w tej pozycji lepiej, głębiej i dłużej:) Powodzenia i wytrwałości!

    OdpowiedzUsuń
  3. Marta, jesteś bardzo wyrozumiała dla Szymka licząc jedynie na skopanie ogródka. Ja rozważam wystąpienie o rentę ze względu na trwałe zmiany kręgosłupie w odcinku krzyżowym :D Ale pomysł z biletem mi się podobał!
    Asiu, dzięki za podzielenie się swoimi doświadczeniami! Tylko mama niemowlaka może wiedzieć co to znaczy ryk z przemęczenia. U nas problem został na razie zażegnany, ale właśnie... metoda niekoniecznie godna pochwały ;) Ale to opiszę jeszcze szczegółowo. Ja również lubię poradnik Język niemowląt, bo dzięki niemu wprowadziliśmy stały harmonogram dnia z dzieckiem i to się u nas sprawdza. Nikt mnie nie zaskoczy pytaniem "kiedy dziecko ostatnio jadło"? Jednak teoria, że zmęczone dziecko należy odłożyć do łóżeczka i pozwolić mu zasnąć pozostaje dla mnie abstrakcją ;) Nie mogę się już doczekać kiedy Kajetan będzie na tyle rozwinięty, aby zająć się dyndającymi i grającymi zabawkami, co pozwoli nam odpocząć od biegania po mieszkaniu ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Oleńko,
    gratuluję pięknego synka!
    Urodę na pewno odziedziczył po rodzicach, a w szczególności po mamusi:)
    No i kolejna dziennikarka dołączyła do magicznego - dla mnie - grona kobiet, które uporały się z porodem;)
    Dużo buziaków i gorące pozdrowienia
    Kasia Sz.

    OdpowiedzUsuń
  5. Cześć Kasia, jak miło że do mnie zaglądasz! dzięki za gratulacje :) Powiem ci szczerze: poród to przyjemność, nocne karmienia to coś z czym trzeba się uporać ;) Że o płaczu nie wspomnę. Karol zaczyna popadać w panikę gdzieś tak po 6 minutach intensywnego wycia. A podobno są dzieci które potrafią płakać godzinami (nam tego jeszcze synek nie zrobił). Same chłopaki się rodzą naszym dziennikarkom :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Olu, no to niestety fakt - samce są mniej odporne na wrzask potomka :) Jednak natura wyposaża matki w większe pokłady cierpliwości. A taki ryk potrafi wyssać całą energię.. Odkładanie dziecka do łóżeczka i czekanie aż zaśnie zdarzyło mi się successfully może z 4 razy :>> Etap fascynacji dyndającymi elementami trochę ułatwi Wam życie. Polecam leżaczek-bujaczek (np Fisher Price) z dyndającymi elementami, a jak jeden z nich dodatkowo gra - to już full wypasik (fakt, że melodyjka z pozytywki jest później JEDYNĄ melodią, która potrafi się odtworzyć o każdej porze dnia i nocy to już inna sprawa :)). Na pałąku leżaczka można z czasem wieszać zabawki - zawieszki (kupowane osobno, innych firm), kt mogą później z Wami jeździć przy wózku lub w autku. Wik uwielbiał także poduszkę z IKEA w biało-czarne kropki - potrafił na nią patrzeć po 2 kwadranse (ja tylko ją przekładałam: z lewej strony na prawą stronę dzidziusia i np coś jadłam przez te błogie chwile spokoju). Połączenie czerni i bieli w tak młodym wieku jest ponoć szczególnie fascynujące :) Pozdrawiam, Asia K

    OdpowiedzUsuń
  7. (Nie)Takie_Straszne_Jeżyce29 lipca 2011 11:07

    Olek, a ja z innej beczki - proponuję, żebyś kiedyś napisała taki poradnik, ja go chętnie kupię, jako że rola matki jeszcze przede mną w dalekiej abstrakcyjnej przyszłości :) Zawsze to lepiej czytać coś sprawdzonego niż z bezsilności wbijać szpilki w laleczkę autora :D a tak w ogóle to wierzę w Twoje pokłady cierpliwości, pamiętam z jaką cierpliwością odpowiadałaś na setny raz zadane pytanie "co to jest keywords?" ;) Trzymam kciuki, pozdrawiam serdecznie i z niecierpliwością oczekuję na kolejne wpisy. Buziaki dla Juniora :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Hejo, Olka ja polecam matę edukacyjną - najlepiej z panelem świecąco-grającym. Julianek uwielbia ją odkąd skończył miesiąc. Mały zadowolony, a ja mam chwilę wytchnienia :-) Bo Julo też w dzień śpi często, ale baaardzo krótko i też na rękach usypia - ewentualnie we wózku na spacerku. Za to w nocy pięknie śpi i sam w łóżeczku usypia :-) Na pocieszenie dodam, że z każdym tygodniem płaczu jest mniej - a może po prostu zaczynamy lepiej nasze maleństwa rozumieć i nie muszą takich częstych ryków uskuteczniać:-)Tak naprawdę w pierwszych miesiącach życia płacz to jedyna forma kontaktu maluszków ze światem. My weszliśmy niedawno w kolejny etap - ząbkowanie :D Pozdrawiam moocno
    krasne

    OdpowiedzUsuń
  9. Dawno mnie tu nie było, więc na samym początku chciałabym Ci pogratulować z okazji urodzenia synka!!!!!
    Niestety nie jestem w stanie nić Ci doradzić, bo nie mam dzieci... jedyne, co mogę, to życzyć Ci dużo siły i wytrwałości :D
    :***

    OdpowiedzUsuń
  10. Krasne - mata zamówiona u chrzestnych :) Liczę na wielkie zainteresowanie, a jak nie to wysyłam młodego na korepetycje do Juliana, aby pokazał jak się tym kolorowym czymś bawić!
    Katharinka - dziękuję za życzenia. Siła się przyda. I zdrowy kręgosłup ;)
    Domi - zwariujesz jak zobaczysz ile poradników jest na rynku! nie ma się gdzie wcisnąć. Ale jak przyjdzie czas to ja ci WSZYSTKO opowiem :P

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails