niedziela, 21 sierpnia 2011

Postępy dwumiesięcznego Kajetana

Obserwowanie rozwoju Kajetana jest naprawdę niesamowite. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że jest to fascynujące tylko i wyłącznie dla nas :) Po pierwsze, po drugim miesiącu zaczynamy odczuwać ... ulgę. Z jakiego powodu? Z takiego, że Kaj mało płacze, a jeżeli już to robi, to z łatwo identyfikowalnych przyczyn ( 45% przypadków - jeść; 45% przypadków - spać; 10% - Boże, czy nie widzicie, że położony na plecach jestem jak żuczek przewrócony na pancerz i jeżeli natychmiast ktoś mnie nie spionizuje to po prostu zaryczę tę kanapę!). Ten ostatni przypadek oczywiście ma miejsce bardzo często, ale z reguły nie kończy się wyciem, bo reagujemy dość szybko. Poza tym tryb życia naszego dziecka jest cudownie stabilny: jedzenie, godzinka pogadanek/uśmiechów/noszenia/prób chwycenia taty za nos, a następnie drzemka trwająca ok 30 min. I tak w kółko. Nikt nie wspominał, że życie rodzica jest nieprawdopodobnie monotonne? ;) No to wspominam. Wrażliwsi rodzice mogą słowo "monotonne" zastąpić przymiotnikiem "usystematyzowane". Z tym, że dla takich widoków można tę monotonię dzielnie znieść.


Ale najważniejsze to to, że synek uśmiecha się i cudownie głuży. Gada do nas, do maskotek, do żyrandola. Budzi się z uśmiechem na twarzy i jest to tak słodkie, że nawet kiedy ma miejsce przy okazji karmienia o 4:30, a ja przewijam dziecko z jednym okiem otwartym, bo drugiego jeszcze nie udało mi się otworzyć, to i tak nie mogę się powstrzymać, żeby też się nie uśmiechnąć. Oczywiście próbuję zachować kamienną twarz, aby go nie rozbudzać, ale to prawie niemożliwe :) Ale nie, nie zwariowałam - wciąż jedyne o czym marzę o tej 4:30 to to, aby znaleźć się znowu w łóżku. I chyba jako jedyna matka na świecie odkładam dziecko do łóżeczka w jego pokoju, nie złamałam się póki co i nie przytargałam łóżeczka do sypialni. Firma angelcare - producent niań elektronicznych - zadbała o to, żebym nie przegapiła żadnego ziewnięcia z sapnięciem lub zniecierpliwionego pojękiwania.
Wczoraj byliśmy świadkami zdarzenia bez precedensu, które jednak już dziś wydaje mi się zupełną abstrakcją i zadaję sobie pytanie, czy tego nie wymyśliłam. Otóż zdaje się że... dziecko nasze zaśmiało się w głos! Czy to możliwe w wieku 2,5 miesiąca? Ale wyraźnie patrzył zachwycony na żyrandol i w pełnym uśmiechu wydał z siebie radosny rechot! Nawet jeżeli to nie był śmiech, to było to przeurocze.
Co do innych kwestii rozwojowych: bardzo intensywnie potomek ćwiczy chwytanie. Te energiczne i nieskoordynowane ruchy, zdające się jedynie wskazywać na intencję chwycenia, są przekomiczne. I komicznie się te próby kończą, bo na przykład wczoraj - próbując chwycić żyrafę - Kajetan chwycił swoją własną koszulkę i ciągnął ją z całej siły, co wyglądało jakby próbował podnieść się z kanapy przy pomocy własnej ręki. Ale za to od tygodnia wiemy po co istnieje kciuk! Ssące kciuk niemowlę jest PRZESŁODKIE (nie? to znowu urojenie ogłupiałej matki? damn it!).

Ostatnie dni kosza wiklinowego. Po urodzeniu Kajtuś był tak mały, że go w tym koszu szukałam. To było jedyne 2,5 miesiąca temu!!! Litości... nie nadążam. 



To takie męskie popołudnie. Każdy robi to, co lubi robić najbardziej - jeden śpi na brzuchu, a drugi bawi się sprzętem elektronicznym.

Zapoznanie z prababcią - samicą alfa naszego rodu i dawczynią naprawdę zacnych genów. Wciąż trzymam kciuki, żeby oczy i zęby dziedziczył po niej ;)

Nie, to dziecko niezbyt wiele czasu spędza w pozycji leżącej. No chyba że jest wyłącznie ze mną cały dzień - wtedy nie ma wyjścia. Na drugim zdjęciu oglądamy telewizję. Niewychowawcze?  Wszystkich którzy tak uważają zapraszam na osobistą pogawędkę i demonstrację niezadowolenia dziecka przy próbie stosowania "wychowawczych" metod :P


I tak minęło lato, jak jeden zupełnie szalony dzień spędzony na kolejce górskiej. Czasmi czlowiek jest zachwycony, a czasmi jest mu słabo i bardzo chce wysiąść. Ale ostatecznie wspomnienia są niezwykłe i człowiek mimo obaw wsiada do tej kolejki ponownie. Pewnie stąd bierze się zjawisko zwane rodzeństwem ;)

 ***
Jesień będzie czasem kolejnych przełomów, a do Wigilii usiądziemy wszyscy razem i Mysikrólik będzie z nami przy stole w swoim dziecięcym krzesełku! Szaleństwo :) Lecę zadawać sobie odwieczne pytanie:  Jest 19.30 - karmić czy kąpać?

3 komentarze:

  1. Sama słodycz!!!
    Uwielbiam historie z dziećmi w roli głównej :D
    :***

    OdpowiedzUsuń
  2. (Nie)Takie_Straszne_Jeżyce22 sierpnia 2011 08:59

    Jeśli ktoś mi zagwarantuje, że po ciąży będę wyglądała tak świetnie jak Ty, to jutro rodzę polską reprezentację gry w kosza :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Kajtek fajoski chłopak jest, pięknie się rozwija, trzymamy kciuki i ślemy buziaki.

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails