wtorek, 27 września 2011

Kurtka top gun tom cruise futerko pilotka

Czyli co tata lubi robić na Allegro? Wyszukiwać. A jak wyszuka, to kupuje, a jak kupi  i akurat nie ma syna w domu, to przymierza na osła. Pułkownik Kłapouchy melduje, że kurtka z kolekcji jesień-zima-top gun będzie pasować. Baczność wszystkie dziewczęta w wózkach!


wtorek, 13 września 2011

Szkoła

Mam 3 miesiące, trzymam głowę i chodzę do szkoły (czyt. zostaję z premedytacją oddelegowany na matę edukacyjną). Mama mówi, że musi mnie na chwilę zostawić w szkole, bo ma coś bardzo ważnego do zrobienia i chwilowo nie może mnie nosić. Potem siada na kanapie i regularnie podnosi do ust pojemnik z takim brązowym płynem, a na kolanach ma taką czarną wielką-jakby-książkę tylko w poziomie ją trzyma. Potem słychać takie regularne stukanie. Mama jest fajna, pozwala mi równe 30 minut łapać latającego koalę i wytrzymuje tyleż samo czasu z melodyjkami, które mi w szkole puszczają. Prosiłem o zmianę repertuaru, ale chyba zinterpretowano to jako wołanie o jedzenie. No dobra, mogę sobie pougniatać łapką dystrybutor z mlekiem, jeżeli tylko wyłączycie melodię "Old McDonald had a farm" ;)


niedziela, 11 września 2011

Przekrojowo przez ostatnie 3 miesiące

Ten film trwa 15 minut (w pierwotnej wersji 20') i prawdopodobnie jest do strawienia wyłącznie dla dziadków tego dziecka. No może jeszcze dla rodziców chrzestnych ;) Jeżeli nie jesteś dziadkiem ani też rodzicem chrzestnym, a uda ci się dotrwać do końca, to zapraszam na kawę! (i pogadankę na temat tego dlaczego jesteś idealną osobą do założenia rodzinnego domu dziecka lub o tym, że minęłaś się z powołaniem i powinnaś była zostać pediatrą ;)



piątek, 9 września 2011

W chuście

Czyli tak: spać nie, jeść nie, bawić się nie... to może połazisz ze mną i w końcu coś zrobię w domu? No może ;)



wtorek, 6 września 2011

Cheeky Wipes czyli wielorazowe chustki do mycia bobasa

Gwoli wstępu: opisuję różne gadżety stosowane przez nas przy Kajetanie w nadziei, że może kogoś to zainspiruje, może pomoże dokonać wyboru, a może uda nam się ustrzec przed źle wydanymi pieniędzmi.  Ekspertami nie jesteśmy, ale swoją opinię mamy, więc chętnie się podzielimy.
 ***
Pretenduję do tytułu ekomamy :) Zaczęłam od wprowadzenia orzechów piorących. Nie alergizują, nie podrażniają, zawierają naturalne mydło i nie zanieczyszczają wody chemią. Kajetan nie miał ani razu alergii skórnej, wręcz powiedziałabym że skórę ma wzorową. Ponadto prawdopodobnie jest to rozwiązanie tańsze niż zwykły proszek do prania, ale szczerze mówiąc nie chce mi się tego liczyć. 
Drugi poziom eko-zagłębienia osiągnęłam inwestując w zestaw do mycia Cheeky Wipes. Jest to fantastyczny system, dzięki któremu całkowicie wyeliminowaliśmy jednorazowe chustki do wycierania pupy! Wygląda to następująco:


U nas pojemniki (otwierane poprzez naciśnięcie pokrywki) stoją na przewijaku obok pieluch:


Do pojemnika niebieskiego wkładamy bawełniane chustki zamoczone w wodzie przegotowanej z kilkoma kroplami olejku lawendowego. Po zużyciu (a można nimi myć nie tylko pupę, ale też buźkę i co tylko chcemy) chusteczka trafia do pojemnika zielonego wypełnionego wodą z dodatkiem kilku kropel olejku antybakteryjnego. Pojemnik wyściełany jest siatką ze ściągaczem. Po wypełnieniu pojemnika wyciągam całą siatkę i wrzucam do pralki.


Jestem zachwycona tym systemem. Po pierwsze chustki są nasączone jedynie wodą z olejkiem, a więc Kajtek kolejny raz nie ma doczynienia z żadną chemią. Poza tym nie produkuję kolejnych śmieci, a to jest dla mnie ogromnie ważne! Bardzo ważna jest też wygoda stosowania - sto razy łatwiej wytrzeć ubrudzoną pupę taką bawełnianą ściereczką, która ma dość porowatą strukturę i jest bardzo chłonna niż małą, cienką i śliską chustką jednorazową. Odkąd mamy Cheeky Wipes Skoczek nie ma żadnych oporów przed przewijaniem Kajetana nawet z najgorszego ładunku. Rozmazywanie niemowlęcej kupy po wszystkim przy pomocy chustek jednorazowych definitywnie się skończyło ;) JUPI.
  W zestawie mamy dwa pojemniki, zestaw chusteczek (25 szt.), 2 olejki, siatkę do dużego pojemnika plus woreczki do stosowania chusteczek na wyjazdach. Zestaw kosztuje 185 zł (w wersji z chustkami bawełnianymi, wersja bambusowa jest droższa). Drogo? Niekoniecznie. Przykładowo chusteczki  jednorazowe Huggies kosztują 7 zł za opakowanie. Przy oszczędnym stosowaniu wystarczą na tydzień (przy miesięcznym niemowlęciu należy liczyć 2 op./tydzień). Czyli min. 28 zł na miesiąc. Przy tej częstotliwości Cheeky Wipes zwrócą się po ok. pół roku. A dziecko pieluszkujemy 2 lata, często dłużej, czasami krócej. Oczywiście ktoś może powiedzieć, że do ich prania zużywam wodę i prąd, więc tak szybko się nie zwrócą. A ja na to, że nie ma mocnych - przy niemowlęciu trzeba prać, więc jeden worek chusteczek więcej nie robi różnicy i tak muszę wstawić pranie i tak. Ja mój zestaw kupiłam w sklepie EkoMaluch.

Moja ocena 9/10 (dałabym 10 gdyby same się prały ;)

W ten sposób wielkimi krokami zbliżam się do pieluszek wielorazowych. To nie tetrowe koszmary sprzed lat. Współczesne pieluszki wielorazowe są nowoczesne, a cały system świetnie przemyślany. Na razie robię rozpoznanie, bo wybór jest ogromny. Jedno jest pewne - nie jestem w stanie znieść psychicznie tych ton zużytych pieluch, które obecnie produkujemy. A jak pomyślę ile tego będzie po dwóch latach to ogarnia mnie zgroza. Jestem nastawiona bojowo i nie zamierzam się przyczyniać do zagłady świata tonącego pod stertami "pampersów" :) Poza tym takie pieluchy mają dużo więcej zalet, ale o tym później.

ps. Dmuchamy świeczki, dziś oficjalnie kończymy najtrudniejszy okres niemowlęctwa, czyli 3 miesiące.

sobota, 3 września 2011

Śmiać się czy płakać?

Czyli krótki (albo długi, zależy czy ktoś ma/lubi niemowlęta ;) film o tym jak skutecznie przywołać ojca do porządku i jak robienie z siebie idioty dobrze wypływa na nastrój dziecka.  Jednym słowem Kajetan Gaduła w akcji.


Postanowiłam nie robić sobie zaległości i codziennie wieczorem siadam do komputera aby obrobić nakręcone w ostatnich miesiącach filmy. Jestem pewna, że za rok oglądanie ich będzie jeszcze większą przyjemnością. Już teraz oglądanie kilkudniowego Kajetana jest niesamowitym przeżyciem. Od tamtego czasu tyle się wydarzyło. Pobyt w szpitalu jest silnym, a jednak w jakimś sensie nierealnym wspomnieniem. Za 3 dni Kajtuś skończy 3 miesiące :)

piątek, 2 września 2011

Kosmetyczka dla Justynki

Nadejszła wiekopomna chwila... Wróciłam do rękodzieła :) Na razie jednorazowo, ale jestem pełna nadziei. Dziecko jest coraz bardziej kochane, coraz bardziej samodzielne i coraz bardziej zainteresowane swoimi łapkami oraz próbą ich celowego użycia. To daje w ciągu dnia kilka wartościowych chwil tylko dla mamy (jeżeli mama skutecznie potrafi odgonić myśl o stercie prania w pralce, pełnej zmywarce i istnieniu odkurzacza). Przede wszystkim jednak Kajtuś idzie grzecznie spać po kąpieli i wieczornym karmieniu, a więc wieczory są moje (no przepraszam bardzo, ale pralki na noc wstawiać nie będę... z szacunku do sąsiadów oczywiście ;] ).



Piękny aksamit i zawieszkę "Made with love" kupiłam na Allegro. Podszewka powstała z kawałka satyny. Niech dobrze służy -urodzinowe buziaki Justyś!


ps. leżaczek od cioci robi furorę, a mnie pozwala napisać coś na blogu i zjeść śniadanie. Uehej! Aż się dziecku oczy świecą z zachwytu ( a mnie jak się świecą!:D )


czwartek, 1 września 2011

Pax między chrześcijany! Kajetan dołącza!

Ksiądz: Moi drodzy, o co prosicie kościół katolicki?
My: O chrzest.
Kajtek: Łaaaaaaaaaaaaaaaaaaa łaaaaaaaaaaaaaaaaaaa łaaaaaaaaaaaaaaa (nieprawdopodobnie donośny, pełen żalu i rozpaczy ryk).
Potem było już tylko śmieszniej. Tata wyszedł z dzieckiem przed kościół, aby tam się do woli wyryczało i poskarżyło na zaburzanie cyklu dnia. Natomiast mama i rodzice chrzestni usiedli z przodu kościoła, obserwowani z balkonów przez całą wspólnotę. Po odprawieniu pierwszej części mszy ksiądz zaprosił do chrzecielnicy rodziców z dziećmi. Hmmm... tylko gdzie jest nasze dziecko? Kątem oka dostrzegłam moją mamę, która pobiegła szukać Skoczka z dzieckiem. A potem nastąpiła nieskończenie długa minuta, kiedy 300 osób w kościele, ksiądz, pani organistka, ministranci oraz inni rodzice i rodzice chrzestni patrzyli na nas z wielkimi znakami zapytania nad głowami. Na szczęście Karol postanowił się zlitować i wbiegł nawą główną ze śpiącym Kajtusiem na piersi. Dziecko obudziło się w momencie polewania głowy wodą święconą i obdarzyło nas wymowną miną: Powariowaliście dzisiaj, czy co? To mam w końcu spać czy nie??? Resztę mszy Kajetan w ramach pocieszania się w niedoli ssał kciuk oraz całą dłoń przytulony do piersi taty. Robił to tak głośno, że kiedy w kościele  następowała cisza, echem od ścian odbijało się zawzięte mlaskanie. A więc pierwszą wizytę w kościele możemy uznać za odbytą, i to w niezłym stylu!

Syn w stroju odświętnym

Tort z okazji wstąpienia w szeregi katolików

Pierwsze buciki

Chrześcijanin z rodzicami, rodzicami chrzestnymi i dziadkami

I jeszcze specjalnie dla taty - Pączek, zwany przez niego również Olivierem Twistem i wiktoriańskim roznosicielem gazet :)

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails