wtorek, 18 października 2011

Jak nam mija 5 miesiąc

Dwa tygodnie temu mój pół-krwi poznaniok odwiedził swoją babcię mieszkającą w sercu miasta i po raz pierwszy świadomie zwiedził Stary Rynek. Urządził koncertowy ryk na wejście i wyjście z domu babci. Pierwszy ryk w ramach szoku poznawczego, a drugi ryk w ramach pożegnania. A tak naprawdę oba wiązały się najprawdopodobniej z mrokiem panującym w korytarzu babcinego mieszkania. Na szczęście Kajtek wziął ze sobą królika. Z przyjacielem zawsze raźniej.


Ale największą niespodzianką było to, że w całym tym dramatycznym płaczu sytuację uratowało nosidełko. Wcześniej niepraktykowane poza domem, więc zupełnie nie wiedzieliśmy czego się spodziewać. Wręcz byłam przekonana, że proces wkładania płaczącego dziecka do nosidełka jeszcze spotęguje histerię. A tu niespodzianka... dziecko uspokoiło się w sekundę i przez następne 1,5h zwiedzało z nami miasto. ZACHWYCONE! Po tej wycieczce nosidełko uślinione było do granic możliwości ;) Ale jak to dziecko spało w samochodzie, jak spało! No tak, szkoda tylko, że idzie zima i już wiele razy nie będziemy mieli okazji go użyć. No ale mam nadzieję, że młodzieniec za kilka miesięcy stanie na własne nogi i ogólnie kwestia noszenia przejdzie do historii.


Kiedy pytają mnie... czy da się cokolwiek zrobić w domu z dzieckiem, głęboko się zamyślam i oczyma duszy przywołuję te momenty kiedy rozładowuję zmywarkę na jednym biodrze trzymając dziecko albo składam pranie siedząc na dywanie z dzieckiem na udzie. Należy tu podkreślić, że dziecko po pierwsze jeszcze nie siedzi samodzielnie, więc muszę je podtrzymywać, a po drugie myśli że to taka zabawa w chwytanie wypranych majtek i pakowanie ich sobie do buzi. Albo te momenty, kiedy z ogromną ulgą (bo młody zasnął na drzemkę) siadam na kanapie, otwieram książkę i radar mojego dziecka "mama próbuje się zrelaksować, ja chcę się relaksować razem z nią" natychmiast się włącza i nieprawdopodobnie senne przed minutą oczy otwierają się szeroko. Ale czasami da się coś zrobić ... napisać posta na blogu (dziecko to najlepszy praktyczny kurs pisania na klawiaturze jedną ręką), poszyć na maszynie na ten przykład. Łohoho, jakież cuda udało mi się natenczas uszyć, jakież ;)

O rany, o rany, tego motylka na pewno da się złapać! Muszę, po prostu muszę włożyć sobie to pokrętło do buzi!

Można też pograć. Oczywiście nie w gry wymagające użycia obu rąk! Ale w nowych Herosów jak najbardziej :)


Uchylam się od odpowiedzi na pytanie dlaczego to dziecko nie śpi w swoim łóżeczku. Na pocieszenie samej siebie dodam, że był to wyjątek. Ale zdaje się, że Zabawny Pan z Brodą nie narzekał ;)

7 komentarzy:

  1. Za każdym razem czytając Twoje posty, śmieję się przed tym ekranem sama do siebie.Piszesz w niezwykle ciekawy sposób,pełen dowcipu, bardzo miło się to czyta.Zamiast narzekać, wszystko obracasz w żart. Super !Jestem pełna podziwu i czerpię z Ciebie tą energię. Gratuluję bloga...
    Pozdrawiam
    kasia

    OdpowiedzUsuń
  2. Kasiu, ten komentarz dał mi siłę na resztę dnia macierzyńskich zmagań i dodał skrzydeł na resztę dni. Bardzo dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Hihi!!!
    Zgadzam się z Kasią w 100-u procentach :))
    :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Pierwsze zdjęcie na tyle mnie rozczuliło, że nic mądrego nie jestem w stanie powiedzieć :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Kochany Przystojniak :***** Jutro go wycałuję osobiście :)))))

    OdpowiedzUsuń
  6. Buziaki dla wszystkich wspierających dziewczyn przesyła Motel - the poor tailor :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Olka - da się używać nosidła nawet jak jest zimno - ja dziś Jula w grubym kombinezonie włożyłam do naszego ergonoma i poszedł dzielnie robić ze mną zakupy :-) Pozdrawiamy!
    krasne

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails