piątek, 28 października 2011

Kuchenne radości

Dziecko wbrew pozorom nie zagarnęło 100% naszej uwagi. Ja bym to oszacowała na 98%, no w porywach do 100% ;) Cała szalona reszta została nam na nasze pasje i hobby. W tych ramach mieści się nowa część Heroes of Might and Magic oraz drobne zmiany wyglądu mieszkania, które porasta nowymi zdobyczami. Po pierwsze - pojawiła się dłuuugo wyszukiwana i wyczekiwana figurka Matki Boskiej. Takie figurki jako dziecko widywałam często na wsi u prababci. Wydawało mi się, że do wiejskiego klimatu mojej kuchni powinna idealnie pasować. Kiedy przyszła, nie mogłam się nadziwić, że jest taka... idealna.


 Postawiłam ją na półce, a kilka godzin później, kiedy Skoczek wrócił do domu pytam:
- Kochanie, pojawiło się coś nowego w kuchni, zauważyłeś?
- Yyyyeeee [tu następuje intensywne rozglądanie się połączone ze skupioną miną, identyczną jak u naszego syna, który w wannie/wiaderku próbuje złapać kaczkę]. Dzbanek?
- Nie, dzbanek stoi w tym samym miejscu od 2 lat [zdziwienia nie okazałam, gdyż go nie odczułam]. Próbuj dalej.
- Młynek [widzę, że już strzela, bo nic nie wymyśli]?
- Nie, młynek stoi tu od 3 lat [jak można nie zauważyć, że coś stoi w tym samym miejscu TRZY lata! Zaczynam się zastanawiać, czy Skoczek nie powinien zostać 100% abstynentem, bo gdyby nie trafił do swojego mieszkania po kilku drinkach, to mógłby się zorientować dopiero po kilku dniach. I to prawdopodobnie tylko po tym,  że w łazience koło sedesu nie byłoby Auto-Świata ;) ].
- Nie, szukaj na półce nad stołem.
- O MATKO BOSKA!
No to przynajmniej wiem, że zauważył. Co tu więcej mówić... mimo oczywistych mankamentów fizycznych - jest piękna i bardzo stara.


Poza tym pojawiła się zdobycz z Czacza, jedyna rzecz jaką przywiozłam z ostatniej wycieczki. To niewiele biorąc pod uwagę liczbę dostępnego tam towaru. Ale wiele biorąc pod uwagę moją miłość do emalii.


Pierwsza zasada prawdziwego poszukiwacza według mnie brzmi:  Nie będziesz gardził sklepem żadnym. Nie sztuką jest wyszukać coś pięknego w Almi Decor. Sztuką jest kupić coś pięknego w Inter Marche! Tak więc idę ja sobie pewnego dnia po masło do pobliskiego marketu, patrzę, a tam takie piękne słoje. No grzechem byłoby nie kupić, a grzeszyć nie mogę, bo Matka Boska patrzy ;)


A kiedy już stałam się szczęśliwą posiadaczką słoja na ciastka, to trzeba było upiec ciastka. Na okrągło piekę więc ciasteczka, które upiekła dla mnie jakiś czas temu Zwariowana Wiewiórka. Reklamowała je jako "zdrowe ciastka dla mam karmiących". Zdrowe czy nie, były pyszne i pożarłam je zostawiając jedno dla Skoczka, który potem 3 razy domagał się informacji gdzie je kupiłam (nadmienię, że nie powtarzał pytania dlatego, że odmawiałam odpowiedzi, wręcz przeciwnie - za każdym razem odpowiadałam O_o ) Przepis na ciastka można znaleźć na blogu Make cooking easier. Ja wprowadziłam jedynie taką modyfikację, że posiekałam płatki owsiane przed wrzuceniem do ciasta. Dzięki temu ciastka były bardziej miękkie. Warto zajrzeć na tego bloga - świetne przepisy i przepiękne zdjęcia!


Ach te moje talerzyki w błękitną krateczkę... 12 zł za 6 sztuk w nowotomyskiej "gemeli". Kolejna cudowna zdobycz upolowana w sklepie, który przypomina pchli targ.  Przemycałam je do domu, bo już jakiś rok temu dostałam od Skoczka zakaz sprowadzania kolejnych sztuk fajansu. Ale oczywiście żona ze mnie średnio pokorna, więc pewnego dnia radośnie podałam mężowi ciacho na tym talerzyku. On na to "A to co?", "No jak to. KRATECZKA! Brakowało nam talerzyków w krateczkę...", "Oczywiście, niczego nam tak nie brakowało, jak talerzyków w krateczkę". Z kraciastym pozdrowieniem, rodzina T., której 2/3 właśnie tarzają się po dywanie wznosząc radosne okrzyki "agu"! :)


ps. maliny były mrożone, a mimo to ciastka wyszły świetnie!

2 komentarze:

  1. Ojeju...piękny talerz.
    Ale jego zawartość powoduje ślinotok.
    Sreberko powiedz przecie gdzie na nie przepis znajdziecie?

    (ps. szukałam na podanej stronie, ale jest ich tak wiele i sama nie wiem który)

    ps2. Czacz jest wyśmienity. Czasem do starej rzeźni też warto zajrzeć.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ta podstrona powinna linkować bezpośr. do przepisu. Ale wkleję też tu link: http://www.makecookingeasier.pl/bez-kategorii/zyc-zdrowo-dlaczego-nie/
    dziękuję za miłe słowa. W St. Rzeźni też bywam, ale tam ceny są już raczej "miastowe" ;) Niemniej na pewno warto, zgadzam się!

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails