środa, 5 października 2011

Pierwsze "prawdziwe" jedzenie i podsumowanie z okazji 4 miesięcy życia


Jutro rycerz kończy 4 miesiące. Jak widać ma swojego konika :)


W tym momencie najbardziej spektakularnymi osiągnięciami rozwojowymi są: dorosły śmiech na cały głos i absolutnie świadome użycie rączek, o których już wiemy, że dzięki nim można doprowadzić grającego kurczaka prosto do buzi. Spacery są dziś dużo prostsze niż 2 miesiące temu, bo młody uwielbia obserwować drzewa. Czyli nie ryczy kiedy nie śpi ;) No chyba że się wyśpi w wózku, a ja jestem akurat przypadkowo na drugim końcu miasta. Hmmm, wtedy jest problem. No ale jak wiadomo, mama niemowlaka jest skrzyżowaniem Elastyny, Cat Woman i Shivy. Ma więcej rąk niż mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka, potrafi być jednocześnie w kuchni i pokoju oraz posiada nieprawdopodobny refleks umożliwiający chwytanie w locie wypadającego smoczka z jednoczesnym podrzutem osuwającego się dziecka, a to wszystko w czasie podpisywania listonoszowi odbioru paczki. Czymże jest więc taki zwykły spacer kończący się jednoczesnym niesieniem dziecka na rękach, pchaniem wózka i odbieraniem telefonu. Zaczynam wierzyć w to, że matki są lepszymi pracownikami. Bo praca zawodowa to prawdopodobnie prawdziwy relaks dla mamy, poza tym co to za problem dodać sobie jeszcze jeden obowiązek ;) 

 (ach te piękne stópki...)

Dodatkową wątpliwą atrakcją ostatniego miesiąca była rewolucja jelitowa Kajetana pochodzenia wirusowego. Wirusa nie nazwano i nie zidentyfikowano. Ponieważ przewijanie dziecka 10 razy dziennie stanowi naprawdę wątpliwą przyjemność, poprosiliśmy o ratunek pediatrę. Zalecenie: w celu "uformowania kupy" należy dziecku podawać kleik ryżowy. Ogromnie mnie to zirytowało, gdyż bardzo poważnie podchodzę do żywienia dziecka i zdecydowanie nie taki był plan. Do 6 miesiąca  zamierzałam karmić Kaja wyłącznie moim mlekiem, aby dać mu maksimum czasu na wykształcenie układu pokarmowego, a po tym okresie planowaliśmy powoli wprowadzać stałe pokarmy metodą BLW. Wtedy kiedy dziecko będzie na to gotowe, a nie wtedy kiedy będą na to gotowi specjaliści marketingu firmy produkującej "słoiczki". No ale ponieważ nie jestem aż tak uparta, to postanowiliśmy zaufać lekarce. I to by było na tyle jeżeli chodzi o niewprowadzanie papek przed ukończeniem 6 miesiąca. Co nie oznacza,  że rezygnujemy z metody Baby-Led Weaning (znane u nas jako "Bobas Lubi Wybór"), absolutnie nie! Bardzo chcemy wychować małego łasucha :) Ale na to jeszcze przyjdzie czas, najpierw Pączek musi umieć usiąść w krzesełku do karmienia. Obserwując jednak jak bardzo mały pragnie usiąść, zaczynam wierzyć, że stanie się to już niedługo!
A oto relacja z ważnego wydarzenia w życiu naszego bobasa - pierwszy posiłek, w skład którego nie wchodziło mleko (kleik wg zaleceń lekarza miał być na wodzie):


Oczywiście kleik (dosłownie) gó*^#$%o dał ;) Tego wirusa po prostu musieliśmy przetrawić. Ale zdaje się, że nie  będzie problemu ze znalezieniem innego chętnego na skonsumowanie reszty ryżowej papki ;)

6 komentarzy:

  1. Jejku, jaki Kajtuś już jest duuuży i taki słodki, po prostu do schrupania! :) Dżastina

    OdpowiedzUsuń
  2. Ach te piękne stópki... :*****

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale dzieci szybko rosną... :P
    :***

    OdpowiedzUsuń
  4. Gratulacje dla Waszego Słoneczka! No po prostu wkracza w dorosłość! :) Oj tak, tak, matka to skrzyżowanie wszystkiego ze wszystkim... Mój Puszek ostatnio alergicznie reaguje na wózek, jak go próbuję doń wsadzić to on udaje, że nie ma tyłeczka :D No a ja jak ta ostatnia naiwna daję się zwieźć żałosnym łkaniom i targam dziecinę po sklepie (a jest już co targać...), wózek do tego, a trzecią ręką nabywam lampy :)

    Kajtek ma piękne duże oczy. I tak słodko pozuje na tym pięknistym fotelu :) Nic się nie martw o kleiki i kolejności, i o to, że coś planowałaś inaczej. Za jakiś czas to nie będzie miało znaczenia, naprawdę, a rozumiem, co czujesz. Jak ja chciałam karmić wyłącznie piersią, a tu guzik z pętelką, ile ja czasu niepotrzebnie się zamęczałam (najbliższe otoczenie, zresztą, też) takimi jakby wyrzutami, że nie jest tak idealnie, najlepiej, jak chciałam, żeby było. No i co, i dziś Puszysty ciągle z cyckiem za pan brat, a niedługo mu roczek stuknie, i teraz dla odmiany się zamęczam, jak mu delikatnie cycka odebrać, żeby krzywdy mu nie wyrządzić :) My mamy już tak mamy! Ściskam i lezę wysokich krzeseł szukać w internecie, mieszkanie się nam trafiło z wyspą, trzeba jeszcze mieć na czym do niej dopłynąć :)

    OdpowiedzUsuń
  5. ha !! najbardziej podoba mi się tekst że praca zawodowa to odpoczynek :)
    jak wróciłam do pracy na 1/2 etatu a mały jest u teściowej i pierwszego dnai zasiadłam za biurkiem z rogalem na buzi kumpel mówi - co zapiernicz załamka - aj z jeszcze większym uśmiechem nie czuję się cudownie i w końcu trochę odpocznę :)
    mały jest słodki ...

    OdpowiedzUsuń
  6. ja już się w sumie przestałam przejmować :) doszłam do wniosku, że młody i tak w przyszłości nie doceni tego, w której kolejności i co dawałam mu do jedzenia. Jak każdy facet doceni najwyżej to, że został nakarmiony. Więc się luzuję niczym kaczka w pomarańczach i niech się dzieje co chce - byle dalej był różowy i rumiany. A po marchwi, którą ma serwowaną obecnie, to może nawet zbliży się odrobinę do apetycznego kolorytu małego Willątka, Marchewko :D
    Moniko, potwierdziłaś moje przypuszczenia ;) Ja od kilku tygodni zamęczam męża pytaniami: "po kolei opowiedz mi co w firmie. Zacznij od: wszedłem do biura i..." , a słucham go jak przysłowiowa świnia grzmotu ;) żebym ja go tak uważnie słuchała jak mi mówi o ubezpieczeniu i przeglądzie samochodu!
    Justyś, nie wiem czy ci Marta mówiła, ale nasza kochana babcia oglądając film z Pączkiem radośnie rechotała "No jaki mądry! a z wyglądu cały Paweł! Cały Paweł!" LOL :D Ja się do niczego nie przyznaję!

    Buziaki dziewczyny!
    A teraz proszę o pochwałę - wszystko to napisałam 1 ręką, bo drugą trzymam wiadomo kogo ;)

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails