czwartek, 15 grudnia 2011

Kartki świąteczne

Myślę, że nie jestem jedyną mamą, która podpisze się pod tezą, iż dziecko potrafi wiele spraw skomplikować (zwracam się do członkiń Klubu Matek Nieidealnych, członkinie Klubu Matek Idealnych proszone są o nie nasyłanie na mnie Inkwizycji. A przynajmniej nie przed świętami!). Cotygodniowe zakupy już nie są beztroskim hasaniem po markecie, wypad weekendowy stanowi logistyczny horror, a samodzielna wycieczka do przyjaciółki na drugi koniec miasta z 6 miesięcznym maluchem to wyprawa godna dokumentu na Discovery (szczególnie jeśli w tym mieście remontowana jest co druga ulica). Oczywiście po pewnym czasie wszystko to staje się normą, a wierzę, że za jakiś czas nie będziemy pamiętać, jakie to wszystko było łatwe w naszym poprzednim życiu. I hej, niech nikt mi tego nie próbuje przypominać! ;)  Z drugiej jednak strony, ileż rzeczy staje się łatwiejsze! Nie miałaś kiedyś czasu na manikiur? Teraz potrafisz go zrobić w 3 minuty, o ile tylko przybornik do paznokci położysz gdzieś w okolicach sedesu! Nie mogłaś zdecydować się, czy poszewki na poduszki powinny być w kolorze zgniłej czy butelkowej zieleni? A po co mi właściwie poduszki, lepiej kupię obojętnie jaki koc dla pełzaka! No a kartki świąteczne? Dzięki narodzinom potomka kartki świąteczne już nigdy nie będą stanowiły problemu :)


O wiele większym problemem będzie ich wysłanie. Ale problem kolejek na poczcie jest zupełnie niezależny od tego czy masz, czy też nie masz dziecka. Przed wizytą na poczcie koniecznie muszę zaopatrzyć się w krem na żylaki ;)


Ze świątecznym pozdrowieniem - mama Ola, tata Szczuro-Skoczek i syn Marchewkowy Potwór!

4 komentarze:

  1. To wszystko prawda, i to obie strony! Moim odkryciem ostatnich angielskich tygodni są zakupy spożywcze przez internet (wieczorkiem w fotelu, jak Willeczny śpi, a potem pan z supermarketu dostarcza mi całość na stół w kuchni, luksusy!). Z drugiej strony jak człowiek potrzebuje bluzki to potrafi teraz wejść do sklepu i kupić trzy identyczne sztuki w kolorze białym, plus jedną dla fantazji w barwie odmiennej, i tym sposobem ma spokój co tydzień na pół tygodnia. Tempo zakupów nie do pomyślenia w poprzednim życiu!

    Wysłałam właśnie do Ciebie maila, jak pisałam to dziecię tylko raz przyozdobiło sobie twarz i porteczki Sudokremem, więc pełen sukces epistolarno-macierzyński :) Uściski dla Kajtka!

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie wierzę, zżarło mój komentarz! A pisałam właśnie, że wysłałam do Ciebie maila, i że w trakcie pisania dziecię tylko raz obsmarowało sobie twarz i porteczki Sudokremem. I że uważam to za wielki sukces epistolarno-macierzyński! :) A i jeszcze, że ślę uściski dla Kajtka! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. No przestań, przecież Kajuś to kochany Aniołek i dzielnie zniósł wyprawę. A niespodzianka w pieluszce - pikuś :) On po prostu lubi mieć wietrzoną pupę na kanapie u ciotki :DDDDD Śliczne karciochy :*:*:*

    OdpowiedzUsuń
  4. Kartki są bombowe!!!
    Miałaś fantastyczny pomysł :))
    :*

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails