wtorek, 27 marca 2012

Pieluchy wielorazowe - ostatnie starcie, czyli FILMY oraz prezenty!

Nie uwierzycie, ale po Najgorszym filmie o pieluchach wielorazowych na świecie dostałam wiele pytań (serio, po tym filmie?!) i postanowiłam się naprawdę zmobilizować! Po tym pierwszym filmie byłam pewna, że się do tego zupełnie nie nadaję i postanowiłam odpuścić. Ale potem napisałam kilka maili z tą samą treścią, a każdy mail miał po kilka stron (temat rzeka) i wtedy uznałam, że muszę dać radę! Nie ukrywam, że szerzenie wiedzy o wielorazówkach jest dla mnie ważne i sprawia mi dużą przyjemność. Jeżeli choć jedną osobę uda mi się do tego przekonać, to uważam to za wielki sukces i mogę zasnąć z błogą myślą, że oszczędziłam Matce Naturze 1,5 śmierdzących jednorazówek :)
***
Dla osób, które mnie nie znają i trafią na posta z wyszukiwarki, poszukując wiedzy o wielorazówkach, kilka najważniejszych informacji: mam na imię Ola, czego można się dowiedzieć z Najgorszego filmu o pieluchach , LOL :D Mój syn ma na imię Kajetan i ma obecnie prawie 10 miesięcy, a od 3 miesiąca życia jego piękna pupa jest okryta pieluszkami wielorazowymi typu kieszonki. Jesteśmy wielkimi fanami tych pieluch (mówię za siebie i męża, który odmawia przewijania, jeżeli musi zakładać jednorazówkę oraz za syna, który jeszcze sam się nie wypowie, ale wyjścia nie ma - musi lubić ;) Korzyści jest mnóstwo, a więc wzięłam na siebie misję od Boga i szerzę wiedzę o pieluszkach eko. W tym celu nakręciłam 4 filmy, a w zamyśle mam jeszcze 2! 
Zapraszam więc wszystkich zainteresowanych i proszę o wyrozumiałość - naprawdę głupieję przed kamerą i mam tylko nadzieję, że w normalnym życiu nie popełniam tych błędów językowych, które przed kamerą!
***
FILM 1 - o różnych typach pieluch ze szczególnym uwzględnieniem tego typu, który my stosujemy (kieszonki). W tym filmie trochę sobie robię jaja ;) Nie zdziwcie się. Aha, i ta kwestia Skoczka... nie uwierzycie, ale wydusił to z siebie po 30 min błagania i trzech próbach, z których wszystkie były gorsze niż to co weszło do filmu. GORSZE! Wiem, że to wydaje się niemożliwe ;) 


FILM 2 - o zaletach i wadach pieluch wielorazowych oraz chyba trochę o mojej filozofii życia.


FILM 3 - przechodzimy do konkretów, czyli co jest potrzebne do naturalnego pieluchowania, a więc zestaw minimum, który pozwoli nam radośnie i bezproblemowo korzystać z kieszonek. MUST HAVE każdej ekomamy :)


FILM 4 - superkonkrety, czyli kupa, siku i inne przyjemności. Jak przewijamy!


W przyszłości postaram się nakręcić jeszcze dwa filmy. Pierwszy o tym, dlaczego pieluchy eko są mniej praco- i czasochłonne niż jednorazówki i drugi o moich najlepszych, najgorszych, najdziwniejszych, najładniejszych, najbrzydszych pieluchach. A jeżeli macie pytania odnośnie filmów powyżej, to mam nadzieję, że odpowiedź znajdziecie w opisie do filmu. Jeśli nie, to piszcie na srebrna.akacja@gmail.com.

a teraz... PREZENTY :)

Na zachętę, na ośmielenie, na uzupełnienie kolekcji, na rozpoczęcie kolekcji - jak kto woli! Mam dwie pieluszki marki Baby Land, które zakupiłam na Allegro. Zdecydowanie przystępniejsze cenowo niż pieluszki amerykańskie czy kanadyjskie, a moim zdaniem bardzo dobrej jakości. Ponieważ poczyniłam ostatnio pewne inwestycje za oceanem  [niewinna mina], te pieluszki chętnie oddam w dobre ręce. Jeżeli ktoś byłby chętny na pieluszkę (z 1 wkładem mikrofibrowym), to wystarczy że napisze o tym w komentarzu pod filmem. Jeżeli chętna będzie jedna osoba, to otrzyma obie pieluszki, a jeśli więcej to będziemy losować. W tym mamy już doświadczenie, a maszyna losująca jest bardzo napalona na kolejne losowania ;) Jeżeli interesuje was konkretny wzór, to również dajcie znać w komentarzu, może uda się rozdać podług woli.
Otóż i pieluszki, które rozdaję i które pojawiają się w  filmach, ponieważ Kajetan posiada dwie identyczne:
Wzór 1 - niebieska w tęczowe wzorki


Wzór 2 - kolorowe kółka


Obie pieluszki są nowe, nieużywane, w rozmiarze uniwersalnym i myślę, że wzory pasują zarówno dla chłopców jak i dziewczynek. Były pierwotnie zapakowane...


... ale dorwał się do nich taki jeden rojber i woreczki uległy bezpowrotnej dezintegracji. Z góry przepraszamy! :)


Chęć otrzymania pieluszek można składać przez najbliższy miesiąc. Mam nadzieję, że taki termin będzie wystarczający, aby zabłądziła tu jakaś zagubiona ekodusza i zapragnęła je mieć. Z pieluchowym pozdrowieniem, Ola  & co.

fot. Ciocia Kasia :)

niedziela, 25 marca 2012

9 miesięcy, za chwilę 10

Tyle już czasu na świecie jest ten mały rozrabiaka. Nie pozostaje mi nic innego, jak w tym miejscu użyć utartego do granic możliwości stwierdzenia, które wypowiadane przyprawia wypowiadającego o niesmak i refleksję "po co to powtarzać?". A powtarza się to niechcący, tak jak stwierdzenia słyszane rokrocznie: zobacz, już 17 a jeszcze jest jasno! lub boże, 15 godzina, a już jest ciemno... albo jak on urósł! albo dzisiaj w nocy zmiana czasu, niech to szlag/ale fajnie. No więc uderzam: nie wiem kiedy to 10 miesięcy minęło! Minęło, jak jeden dzień. I jest to o tyle ciekawe, że jak mały płakał popołudniami w drugim miesiącu życia, to miałam wrażenie że ten moment trwa w nieskończoność. A jednak trwał sekundę.




Rozwojowe szaleństwo trwa. Praktycznie z tygodnia na tydzień Kaju staje się coraz bardziej sprawny. Całe dnie zajmuje mu poznawanie życia i nauka chodzenia. Nudzi się nad wyraz szybko i wciąż jest żądny nowych wrażeń. Pokój w którym aktualnie przebywa może go zająć maksymalnie przez godzinę, potem natychmiast należy zmienić otoczenie. Dzięki Bogu, że mamy 3-pokojowe mieszkanie i idzie wiosna. Najbardziej jednak jest szczęśliwy, kiedy tata wkłada go do nosidełka frontem do świata i idziemy na spacer albo zakupy. Wózek zaczyna go powoli irytować i na spacerze najchętniej stałby obok niego grzebiąc paluszkiem w szprychach. Oczywiście syn nasz jest przekonany o tym że potrafi chodzić. Wiara ta kończy się najczęściej naszymi nerwowymi próbami złapania go w locie lub upadkiem i płaczem. Ale trenuje, trenuje całe dnie. Już kilka sekund potrafi ustać bez podpórki, opanował również chodzenie wzdłuż ściany i kanapy oraz doskonale wie do czego służy pad od PS3! Jak to możliwe, przecież korzystamy z konsoli głównie kiedy śpi!


Ja już całkowicie porzuciłam ambicje dochodzenia do formy poprzez fitness. Ja mam fitness na czworakach po 9 godzin dziennie! Cofam się w rozwoju, spędzam dzień na kolanach. Kajetan, ja cię błagam, ty naucz się chodzić (jak się turlał, to błagałam, żeby zaczął raczkować, jak leżał bez ruchu to błagałam, żeby zaczął się turlać... muszę głęboko przemyśleć mój stosunek do teraźniejszości).


Spanie w dzień? Bez jaj. Przecież w czasie snu nie można chodzić, gadać i marudzić! Dwie godziny w ciągu dnia to huk. No chyba, że jeździmy samochodem, wtedy nawet 2,5 godziny się wyciśnie ;) Co jeszcze? Pojawiły się górne jedyneczki zwane przez nas łopatami a zasób słów wzbogacił się o "tatata". A w okresach marudzenia i płaczu działa tylko jedno: nieprzyzwoite ludowe piosenki śpiewane bardzo głośno. Ciocia Kasia oraz Olek świadkami (Oluś, masz jak jak w banku kolejne występy w najbliższą środę) :) Aha, świeżoupieczonym mamom chciałabym przekazać pewną mądrość nabytą po 10 miesiącach: jeżeli myślicie, że nie macie czasu w ciągu dnia, kiedy bobas ma 3 miesiące, to jesteście w błędzie! Związek wyrazowy "brak czasu" nabiera zupełnie nowego sensu, kiedy dziecko raczkuje ;) Ale jest to zarazem bardzo fajny moment, pełen śmiechu, zabawy i poważnych skupionych min w trakcie studiowania wnętrza zmywarki. Zdecydowanie wolę! 

Mój syn ma mnie bezustannie na oku

Prawdziwie wiosenny spacer:


A tak wygląda przewijanie i ubieranie. Przestałam się przejmować ;)

A teraz pytanie skierowane do mam kilkumiesięcznych bobasów oraz studentów stomatologii: czyż nie piękne łopaty? ;) Wygląda na to, że lekarka miała rację: będzie diastema jak nic! Czyli jednak mała Stasia ;)

sobota, 17 marca 2012

Kajtkowe zabawy

Osoby spragnione konwersacji mogą od razu przewinąć na 4:22 min, a osoby przygnębione na 6:48 min. Jakość ostatniej sekwencji jest wynikiem braku współpracy kamery w warunkach słabego oświetlenia :)

poniedziałek, 12 marca 2012

Rendez-vous

Ach, wielkie emocje towarzyszyły zapoznaniu się Kajetana z piękną Zofią. Co prawda nie kupił kwiatów dla panny, ani czekoladek dla teściowej, ale można powiedzieć, że jest usprawiedliwiony, bo teściowa i tak nie może jeść czekolady, a Zosia jest mniejsza od średniej wielkości bukietu róż. Tymczasem, aby okazać swoje zainteresowanie spotkaniem, zgodził się łaskawie przymierzyć prezent, jaki ze sobą przywieźliśmy. Troszkę dziewczyński, ale Kajtuś kocha mamę i wie, że jego uszycie oznaczało wieczór przy maszynie, więc się ulitował, przymierzył i zapozował. A prezentem był śliniaczek (jak znalazł za 2 miesiące, kiedy ślinianki Zofii ruszą pełną parą) oraz pasek do smoczka.



A było to tak: po śniadaniu zapakowałam podekscytowanego kawalera do samochodu, gdzie tenże zasnął snem kamiennym kiedy tylko wyjechałam na lokalne dziury. Obudził się dopiero u cioci. Dobrze, że to nie on prowadził samochód! Ubrał się, jak przystało na porządny podryw, w kurteczkę Toma Cruisa z Top Gun i przeżył lekki szok na widok teściowej ubranej w majty w kropki...


Kiedy tylko się otrząsnął, natychmiast przystąpił do czynności zapoznawczych. Ze zdziwieniem jednak stwierdził, że panna Zofia po prostu śpi!Jak to... nie czekała?!

Ciocia, ale o co tu chodzi?! To ja przejechałem pół świata, a Zosia śpi? A w ogóle... co to jest ta Zosia???

I co to są te czarne na jej głowie? Mamo, czuję się zakłopotany! Może jednak zostawimy tę Zosię i przejdziemy do konsumpcji?

Stanowczo zaprzeczam, jakobym miał cokolwiek wspólnego ze zniknięciem jogurtu z deseru mamy!

Mamusiu, od dziś aż do odwołania: generalnie nie całuję się z dziewczynami! Dla Ciebie i tak robię wyjątek, ale swój dzienny limit wykorzystałaś rano napastując moje stopy. 


Ciekawe kiedy to odwoła ;) Za gościnę dziękujemy, za bałagan przepraszamy i zapowiadamy się na przyszły tydzień. Zocha, wskakuj w kokardki!

czwartek, 8 marca 2012

Zosia

Czekaliśmy na narodziny, czekaliśmy...


...a ta panna ma już miesiąc! Uczcijmy to westchnieniem.

(a tu miała 2 tygodnie)
 


Szykujcie się wszystkie nowonarodzone i z odzysku dziewice, amant gaduła nadciąga kolejny raz! Będą uślinione całuski i ściąganie obrusów ze stołów. Sugeruję też pochowanie zosiowych smoczków, bo każdy znaleziony smoczek zostanie wypróbowany i porzucony. Buziaki i do jutra! :)



czwartek, 1 marca 2012

Imieniny Aleksandra

Nasze dziecię rozpoczęło proces uspołeczniania. A to dzięki swojemu pierwszemu zaproszeniu na imieniny! Łaskawie pozwoliło, aby Mama (zawsze spragniona towarzystwa i kawałka ciasta) oraz Tata (który poza domem zamienia się w lwicę pilnującą potomka) towarzyszyli mu w tym ważnym wydarzeniu. 

Syn pozwolił, abym to ja wręczyła prezent


Mamo... kim są te wszystkie człowieki???

Słuchaj stary, twoja mama przyniosła prezent i za to należy ci się rodzynka. Częstuj się.

No anioły! Anioły! ;D

To ty się mama baw i powiedz tacie, żeby mnie na chwilę zostawił w spokoju, bo ja tu muszę wyliczyć wysokość odsetek naszego kredytu hipotecznego... 


Nie jest dobrze, nie jest dobrze... Chyba dostanę go w spadku i będę musiał spłacać!

Dziękujemy za zaproszenie, była to przemiła impreza pełna dziecięcego chaosu ;) Do następnego razu! Kajetan obiecuje, że przy następnej okazji weźmie ze sobą biznesplan (ze szczegółowym finansowym wyliczeniem) dla cioci Kasi, aby ją namówić na powrót do studia ;) Jest też bliski obalenia wzoru na obwód okręgu...

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails