niedziela, 25 marca 2012

9 miesięcy, za chwilę 10

Tyle już czasu na świecie jest ten mały rozrabiaka. Nie pozostaje mi nic innego, jak w tym miejscu użyć utartego do granic możliwości stwierdzenia, które wypowiadane przyprawia wypowiadającego o niesmak i refleksję "po co to powtarzać?". A powtarza się to niechcący, tak jak stwierdzenia słyszane rokrocznie: zobacz, już 17 a jeszcze jest jasno! lub boże, 15 godzina, a już jest ciemno... albo jak on urósł! albo dzisiaj w nocy zmiana czasu, niech to szlag/ale fajnie. No więc uderzam: nie wiem kiedy to 10 miesięcy minęło! Minęło, jak jeden dzień. I jest to o tyle ciekawe, że jak mały płakał popołudniami w drugim miesiącu życia, to miałam wrażenie że ten moment trwa w nieskończoność. A jednak trwał sekundę.




Rozwojowe szaleństwo trwa. Praktycznie z tygodnia na tydzień Kaju staje się coraz bardziej sprawny. Całe dnie zajmuje mu poznawanie życia i nauka chodzenia. Nudzi się nad wyraz szybko i wciąż jest żądny nowych wrażeń. Pokój w którym aktualnie przebywa może go zająć maksymalnie przez godzinę, potem natychmiast należy zmienić otoczenie. Dzięki Bogu, że mamy 3-pokojowe mieszkanie i idzie wiosna. Najbardziej jednak jest szczęśliwy, kiedy tata wkłada go do nosidełka frontem do świata i idziemy na spacer albo zakupy. Wózek zaczyna go powoli irytować i na spacerze najchętniej stałby obok niego grzebiąc paluszkiem w szprychach. Oczywiście syn nasz jest przekonany o tym że potrafi chodzić. Wiara ta kończy się najczęściej naszymi nerwowymi próbami złapania go w locie lub upadkiem i płaczem. Ale trenuje, trenuje całe dnie. Już kilka sekund potrafi ustać bez podpórki, opanował również chodzenie wzdłuż ściany i kanapy oraz doskonale wie do czego służy pad od PS3! Jak to możliwe, przecież korzystamy z konsoli głównie kiedy śpi!


Ja już całkowicie porzuciłam ambicje dochodzenia do formy poprzez fitness. Ja mam fitness na czworakach po 9 godzin dziennie! Cofam się w rozwoju, spędzam dzień na kolanach. Kajetan, ja cię błagam, ty naucz się chodzić (jak się turlał, to błagałam, żeby zaczął raczkować, jak leżał bez ruchu to błagałam, żeby zaczął się turlać... muszę głęboko przemyśleć mój stosunek do teraźniejszości).


Spanie w dzień? Bez jaj. Przecież w czasie snu nie można chodzić, gadać i marudzić! Dwie godziny w ciągu dnia to huk. No chyba, że jeździmy samochodem, wtedy nawet 2,5 godziny się wyciśnie ;) Co jeszcze? Pojawiły się górne jedyneczki zwane przez nas łopatami a zasób słów wzbogacił się o "tatata". A w okresach marudzenia i płaczu działa tylko jedno: nieprzyzwoite ludowe piosenki śpiewane bardzo głośno. Ciocia Kasia oraz Olek świadkami (Oluś, masz jak jak w banku kolejne występy w najbliższą środę) :) Aha, świeżoupieczonym mamom chciałabym przekazać pewną mądrość nabytą po 10 miesiącach: jeżeli myślicie, że nie macie czasu w ciągu dnia, kiedy bobas ma 3 miesiące, to jesteście w błędzie! Związek wyrazowy "brak czasu" nabiera zupełnie nowego sensu, kiedy dziecko raczkuje ;) Ale jest to zarazem bardzo fajny moment, pełen śmiechu, zabawy i poważnych skupionych min w trakcie studiowania wnętrza zmywarki. Zdecydowanie wolę! 

Mój syn ma mnie bezustannie na oku

Prawdziwie wiosenny spacer:


A tak wygląda przewijanie i ubieranie. Przestałam się przejmować ;)

A teraz pytanie skierowane do mam kilkumiesięcznych bobasów oraz studentów stomatologii: czyż nie piękne łopaty? ;) Wygląda na to, że lekarka miała rację: będzie diastema jak nic! Czyli jednak mała Stasia ;)

9 komentarzy:

  1. Kiedy William zaczął płynnie chodzić ;), odetchnęłam z uuulgą. Jeszcze tylko ochraniacze na meblowe narożniki (no bo z chodzenia przeszło się od razu w bieganie, i można czasem nie wyrobić na zakręcie) i stał się pełen luksus, mogę np. gotować, a dziecię chodzi tu i tam, bawi się w swoim pokoju, znudzone idzie pobawić się przesuwanymi drzwiami szafy w sypialni, itd. Wiadomo, trzeba zawsze czuwać, ufać i kontrolować, hehe (zwłaszcza jak dziecię jest podejrzanie cicho przez kilka minut), ale myślę, że jeśli mieszkanie jest dzieckoprzyjazne i bezpieczne to wszyscy zainteresowani w tym dziejowym momencie oddychają z uuulgą :)

    Mammo Akacjello, ależ Kajetan ma obłędnie niebieskie oczy!!!

    Ściskamy - ja i Puszek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak to mówią "my baby's got blue eyes" :) najbardziej niebieskie wydają się, kiedy pan Pączek wyje i robi sie buraczkowy na buzi ;)
      Dzięki za Waszą historię Marcheweczko. Czyli potwierdzasz, że to chodzenie to wydarzenie, na które warto czekać! Cieszę się :) i jednocześnie nie cieszę, bo przetrwawszy najtrudniejsze momenty, do pracy wrócę, zamiast cieszyć się okresem samodzielności i umysłowego rozkwitu. Bomba ;) A zdradź proszę kiedy te wiekopomne pierwsze kroki pan William poczynił?

      Usuń
  2. Obchodzić sprzęty, kanapę, walizki na podłodze (bo to był ten czas) zaczął w tym samym czasie co Pączek, później zaczął sam przechodzić dwa, trzy kroki od, powiedzmy, kanapy do stolika. Ta faza trwała i trwała. Pierwsze naprawdę samodzielne kroki, takie po prostu do przodu i z zatrzymaniem się w miejscu przy utrzymaniu równowagi poczynił jak miał jakieś 13 miesięcy, i wtedy z dnia na dzień stał się ekspertem tej wielkiej sztuki :)) A dziś przeszedł z tatą za rękę do spożywczego, jakieś 15 minut spacerkiem! Trenujemy po pół godziny dziennie chodzenie za rękę po dworze, bez wózka, po naszej ulicy :)

    Przykro mi z tą pracą, rozumiem, co możesz czuć :(( Jak mówimy z koleżankami ze studiów: życie, życie, nie tak, że nie ono... :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właśnie... co mi przypomina, że mam w portfelu kupon totolotka. Mój podatek od kompletnej nieznajomości matematyki i dowód na niesłabnącą naiwność. Buziaki wielkie Marchewko! No i całusek dla Williama Wędrowniczka :)

      Usuń
  3. uwielbiam wszystkie opowieści i zdjęcia! pozdrawiam cieplutko...

    OdpowiedzUsuń
  4. no i ile bym dała za takie piękne oczęta :)))

    OdpowiedzUsuń
  5. A Babcia Stasia ostatnio stwierdziła, że mały jest leworęczny bo wszystko co łapie i wkłada do buzi, łapie lewą rączką. Będzie lekarzem jak nic!!
    A szparka między jedyneczkami jest urocza! Przypomnij sobie moje zdjęcie komunijne :D
    :*

    OdpowiedzUsuń
  6. kurcze, wszyscy mówią, że będzie leworęczny! ależ jestem ciekawa czy się sprawdzi :) szybkie dochodzenie wykazało, że mamy w rodzinie tylko JEDNĄ osobę leworęczną - młodszego brata Karola, Stasia. Co do uroczej szparki między zębiskami - why not ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ciocia Eda i wuj Cypi zgodnie stwierdzają: LEWORĘCZNOŚĆ JEST COOL! Prawa półkula mózgu jest o wiele ciekawsza od lewej!

    Nie mogę się nadziwić tej lekarce - skąd ona wiedziała o tej diastemie??? Pewnie jest leworęczna ;)

    pozdrawiamy ciepło i wiosennie


    Edi

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails