sobota, 28 kwietnia 2012

Wyniki losowania pieluszek :)

Wybitny Kamerzysta uratował sytuację i dzięki niemu, mimo że nie ma nas w domu, film na serwery jutuba trafił. A co do samego filmu... co prawda Losujący był bardziej zainteresowany pojemnikiem na losy niż losowaniem, ale jakoś udało się wyłonić dwie zwyciężczynie zabawy, którą ogłosiłam w tym poście. Gratuluję obu dziewczynom i zapraszam do oglądania przebiegu losowania. Skargi na reżyserię kierujemy do pana Wybitnego Kamerzysty, który - nie uwierzycie - ale się stara ;)


Było jak zwykle wesoło :) Przepraszamy za taki chaotyczny film, ale mieliśmy 5 minut na jego nakręcenie. Jak na taką rock'n'rollową akcję, to efekt i tak całkiem niezły. Teraz czekam na zdjęcia bobasów w nowych pieluszkach!!! :)

Dziewczyny, czekam na maila pod adresem: srebrna.akacja@gmail.com 

czwartek, 26 kwietnia 2012

Losowanie pieluszek

aktualizacja: dziewczyny, strasznie was przepraszam, ale film nie pojawi się dzisiaj :( Właśnie zasiadłam do pisania posta i okazało się, że nocne wysyłanie filmu na serwer youtube nie powiodło się.  Do tego nie ma mnie w domu, więc nie mogę ustawić ponownego wysyłania. Dzisiaj poprosimy pana kamerzystę, aby nam to załatwił i mam nadzieję, że jutro wrzucę film. Wybaczcie!

***

Już się odbyło! :) Filmik właśnie edytuję i jutro będzie na blogu. Zwyciężczyniom już gratuluję, ale nie zdradzę kto to :) Jutro zobaczycie na filmie. Pozdrawiamy: Maszyna Losująca, mama organizatorka zabawy i tata Wybitny Kamerzysta.

środa, 18 kwietnia 2012

Dwa scrapowe albumy

Miałam kiedyś takie hobby... scrapbooking ;) Od narodzin potomka scrapbooking kojarzy mi się głównie z uporczywą myślą: gdzie do cholery upcham te wszystkie przybory do scrapowania, kiedy  Kajetan podrośnie i będę potrzebowała dołu od kredensu? I jeszcze te wszystkie nietknięte papiery, te dziewicze, nieskalane tuszem stemple, te wysychające od nieużywania tusze. Rany boskie! Uporczywe kolekcjonerstwo dotyka mnie na dwóch polach: jedzenie i przybory scrapowe. Czuję się nieswojo z pustą lodówką, zamrażarką i szafkami, więc kolekcjonuję zapasy żywnościowe. Gdyby nagle wybuchło jakieś powstanie, to spokojnie wykarmię przez miesiąc naszą rodzinę i co najmniej tuzin partyzantów. A jeżeli zaraza zmiecie z powierzchni ziemi sklepy scrapowe, to zacznę wyprzedawać swoje zapasy i starczy na kilka tygodni. Nie żebym tego wszystkiego potrzebowała, ja po prostu lubię mieć. Dobijcie mnie! Dlatego też ostatni album powstał z zapasów, które MUSZĄ zacząć się kurczyć, bo jak pisałam na początku: kończy się miejsce na ich przechowywanie. Oto album dla mojej przyjaciółki Ani z okazji jej 30 urodzin. Ponieważ więcej niż połowę tego czasu przeżyłyśmy jako przyjaciółki od serca, to tym wspomnieniom poświęciłam album. Robienie go (w nieustającym towarzystwie pewnego małego człowieka zafascynowanego pudłem ze stemplami)  to był wyczyn iście cyrkowy ;) Najważniejsze w tym albumie było to, co na zdjęciach niewidoczne - pomiędzy kartami pochowane były skany naszych rysunków, liścików, komiksów itp. Wszystko zachowałam na pamiątkę naszych lat dorastania.






...boję się wszelkiego typu jeżdżąco-błyszcząco-latająco-grających piekielnych wytworów ludzkiej myśli, stworzonych w imię "rozrywki". Za każdym razem mam wrażenie, że mnie rozrywa, to fakt! Ale dla Ani dam się przykuć do theme parkowego samolocika ;)


Oprócz tego kilka miesięcy temu zrobiłam albumik ciążowy dla pewnej nieznajomej i znajomej jednocześnie ciężarnej dziewczyny, której filmy na YT dodawały mi otuchy i poprawiały humor w czasie ciąży. Album powstał głównie z przecudownych papierów Echo Park "Walk in the park", "Summer days" oraz "Little girl". Bark mi słów jak piękne są te papiery, jestem zakochana w Echo Park! :) Album poleciał za ocean i nigdy się chyba nie dowiem, czy dotarł...



Pozdrawiam wszystkie scrapujące mamy niemowlaków. Jak to mówią w Ameryce: I know your pain ;)

środa, 11 kwietnia 2012

Samodzielnego jedzenia ciąg dalszy

Introducing: noga od kurczaka! Mówimy jej zdecydowane TAK! Wegetarian proszę o nieregulowanie odbiorników, to nic nie da ;)


Ale oczywiście Pan Brokułek nad lubi zielone.W to mu graj!

Przy okazji okazało się, że brokuł posiada całkowicie zbędną część. Te łodygi znajduję dookoła stołu po każdym brokułowym posiłku. Ja nie wiem po co to to takie łodygi w ogóle ma, ble ;)


Jak widać samodzielne jedzenie idzie nam naprawdę całkiem nieźle! Kaju codziennie siada do stołu w swoim krzesełku po dwakroć: rano ze mną do śniadania i popołudniu, by z mamą i tatą spożyć podwieczorek. Czasami nie jest nawet głodny, ale chcemy mu wtłoczyć w tę małą główkę, że jedzenie TYLKO przy stole. No chyba, że to chrupki kukurydziane, chrupki to wszędzie ;)
 ***
A oto nasza rozwojowa nowość z okazji ukończenia 10 miesięcy: dziadek nauczył Kaja szczerzyć zębiska w promiennym uśmiechu[ +10 do charyzmy i nowy czar: podbijanie serc (działa tylko na członków rodziny i ulubione ciocie, obcy są raczej odporni)].


Karol ma oczy orzechowo-zielone a Kaju niebieskie ... przepięknie razem wyglądają :) Ech.

sobota, 7 kwietnia 2012

Uśmiechnij się, już Wielkanoc!

Tę kartkę dedykuję i przesyłam mojej kochanej cioci Ani, zwanej też Hanią. Ciociu kochana, jesteś cudownie pozytywną i wspaniałą osobą, od zawsze moją ulubioną ciocią i wzorem radości życia. Wracaj szybko do zdrowia, bo jak jesteś nie w formie, to sama zobacz jaką minę robi Kajetan. Już nie wiem, jak go przekonywać, że wkrótce wszystko będzie tak jak kiedyś! Ogromne wielkanocne buziaki :*


Ps. To jedyna kartka jaką zrobiłam i wysłałam, tak więc niniejszym na łamach bloga się rehabilituję,  pozdrawiam świątecznie i życzę Radosnych Świąt Wielkanocnych  wszystkim naszym przyjaciołom i rodzinie, a w tym (w kolejności przypadkowej): Babci Stasi, Marcie, Justynie i wujkowi Gerardowi, Wujkowi Jankowi i Cioci Basi oraz Monice i Mariuszowi, mojej kochanej chrześniaczce Kindze i Dawidkowi, Wujkowi Mirkowi i cioci Krysi oraz przechodzącym w tym roku w stan formalnej dorosłości Ani i Bartkowi, Renacie i Mariuszowi oraz Olafowi i Martynce, Krzysztofowi i Sławce oraz Mikołajowi i Zuzi, drugiej Babci Stasi z Lublina oraz Darkowi, Sławkowi i cioci Beacie, Łukaszowi i Agnieszce i... (zataczamy kółko z powrotem z Lublina do Poznania) Darkowi i Beacie oraz Szymonowi i Klaudii oraz Stasiowi. Mam nadzieję, że życzenia zostaną odebrane poprzez bloga :) Z rodzicami się widzimy, więc przez Internet życzeń składać im nie musimy! Całujemy, kochani!

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails