sobota, 9 czerwca 2012

Tęczowe przyjęcie

Zaczęło się tak: zobaczyłam tęczowy tort i oszalałam. I pomyślałam: tak! to ten tort upiekę mojemu Pączkowi na urodziny. Potem moja wyobraźnia ruszyła z kopyta i zaczęła podsuwać mi wizję niezliczonych dodatków, oczywiście z motywem tęczy. Mój mózg został na miesiąc pofarbowany na 6 kolorów (ustawionych we właściwej kolejności). A potem była jeszcze koleżanka Sabina, dzięki której trafiłam do Mai i... ach, cóż mogę dalej powiedzieć, tort upiekłam, zapakowałam do samochodu tenże oraz siebie, kawalera i Tatę Skoczka i 3 tygodnie temu nasze tęczowe fantazje urzeczywistniły się dzięki talentowi, energii i artystycznej duszy Mai, czyli Mimiphotography. To ona wnet zrozumiała moją kolorową wizję, doznała tęczowego objawienia i zamieniła nasze szczęście w tęczowe dzieła sztuki fotograficznej. Dziękujemy Maju!










Było słoooodko. Nie, serio, tak słodko, że wszystkich nas zemdliło, tort jest niejadalny :D A jest w nim dużo mniej cukru niż w przepisie oryginalnym made in USA.

A przy okazji naszej roczkowej sesji zrobiliśmy również wiele zdjęć rodzinnych!







Ahoj tam, szczury lądowe! [kocham stylizację na marynarza!!!]




... i na koniec moje najulubieńsze (bo wszystkie są ulubione, dlatego tyle ich wrzucam, bo nie potrafię się powstrzymać, ot co, nie potrafię!). TA MINA! :D


Och gdyby każdy wiedział, jak bardzo się pohamowałam i ilu jeszcze fantastycznych zdjęć nie wrzuciłam! To by był pod wrażeniem ;) Stópki w nagłówku bloga też oczywiście made by Maja!
***
A teraz kończąc historię nieszczęsnego tortu: był tak niedobry (Maja, ja naprawdę umiem piec, nie sądź mnie na podstawie tego paskudztwa!), że postanowiłam go nie piec na tęczowe party. I w ten sposób wychodząc od tortu, zostałam bez niego na sam koniec, a za to z milionem kartonowych tęcz (jedną z ważnych lekcji, jaką wyniosłam ze spotkania z Mają - och dziewczyno, jaką jesteś inspiracją! - była ta, że karton to nie śmieć!). Jak każda racjonalnie myśląca mama, cierpiąca na brak wolnego czasu oraz posiadająca młodzieńca u spódnicy z rękami wyciągniętymi "weź mnie apa", gdy tylko staję przy blacie kuchennym, postanowiłam outsourceować tort do profesjonalistów, czyli do babci Bożeny. Babcia Bożena natomiast, jak każda zapracowana babcia przyjęła zlecenie do wiadomości, wzuła obuwie i poszła na ul. Św. Marcin, aby outsourceować zlecenie do kolejnych profesjonalistów :))) czyli kto inny się męczył, ja tylko finalne dzieło ozdobiłam. To było genialne posunięcie! Rainbow party było wspaniałe i wesołe, mimo że mój kochany maluch akurat dzisiaj postanowił obudzić się z podwyższoną temperaturą. Plus był tego taki, że jak nigdy skory był do przytulanek ;) Dziękujemy za to, że byliście, że kochacie, pamiętacie i macie świetny gust do prezentów! Tęczowe buziaki!
Zdjęć tylko kilka, bo skupiliśmy się na kręceniu filmów, a poza tym kawaler w gorączce nieskory do pozowania z rodziną. Ale zaproszenia wystosował!


 Trochę dekoracji...




 Hall of fame ;)


Panie, którędy na imprezę?

Stroje mieliśmy takie, że nikt z dziewięciorga gości nie miał wątpliwości, kto jest kim w tej drużynie! Tylko taty nie sfotografowaliśmy w jego koszulce :(

Prezenty były trafione bardzo! :D


I tak to właśnie było 9 czerwca, na tęczowych urodzinach pana Kajetana. Pierwszy uczczony z przytupem rok już za nami... Co przyniesie przyszłość, zobaczymy, a tymczasem stawiamy sobie realne cele na najbliższe dni: nie dać się gorączce!








20 komentarzy:

  1. Jeszcze raz dla Kaja wszystkiego naj i dużo zdrowia! Zdjęcia piękne, cudowna pamiątka!

    OdpowiedzUsuń
  2. ps: no i te zdjęcie w sweterku ... the best!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. retro sweterek zawsze modny ;) buziaki!

      Usuń
  3. Najważniejsze, że mimo gorączki tęczowe party się udało :) Dzielny Chłopczyk! A zdjęcia są cudowne :) Nie można oderwać od nich oczu :) Piękna z Was Rodzinka :* No i Olo, jak zwykle za kreatywność należy Ci się co najmniej 7 w skali od 1 do 6 :DDDD Przesyłamy malinowe całuski :*:*:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Malina! jakiż cudowny motyw przewodni na urodziny Zosi!!! :) Doznałam wizji ;) Buziaki! mua!

      Usuń
    2. Lubię to! :) Co prawda do urodzin Zosi zostało jeszcze trochę czasu, ale możemy zacząć rozwijać tę wizję już w tym tygodniu :)))) Obowiązkowo przy jakimś (malinowym ;) pyszotku do pałaszowania :DDD

      Usuń
    3. Myślisz, że do urodzin Zofii dużo czasu? Taaaa, zdziwisz się :)

      Usuń
  4. Mały zjawiskowy (usta, oczy, miny, wszystko!). A zdjęcia... wiadomo :). Wiedziałam, że z takiego duetu, jak Ty i Maja musi wyjść coś cudownego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż, gdyby nie piękne ogromne brązowe oczy innego kawalera pewnie nie byłoby tej sesji! Dlatego też mamie tego zjawiskowego chłopca należą się niniejszym wielkie podziękowania :)

      Usuń
  5. Cukierkowo, pomysłowo i tak jak każde dziecię chciałoby mieć. Inspirujesz dając przykład. Codziennie sprawdzam Twojego bloga i przyłapuję się na myślach " A jaki pomysł na to miałaby Ola...?" :D Pozdrawiam Ewa i koty z Krakowa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli czasami będę dla kogoś inspiracją, to... największa nagroda za pisanie bloga :) Bardzo dziękuję za miłe słowa Ewo! Podrap ode mnie koty!

      Usuń
  6. Czytam, oglądam,czytam i oglądam...jejku jak cudnie!
    Kaju, Ty już wygrałeś, bo masz najcudowniejszych pod słońcem...
    Mamę i Tatę.Idealne wzorce do naśladowania!!!
    Cudownego dzieciństwa i miłości na każdym kroku...
    Olka,ogłaszam Cię Mamą nr 1 w świecie blogowych Mam i nie tylko...
    Tak trzymaj...nic nie zmieniaj :):)
    Jako mama dorosłych synów, chylę czoła nad Twoją pomysłowością, chęciami,radością z macierzyństwa i niezwykłą wprost ...codziennością.
    Gorąco pozdrawiam, Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale mi się zrobiło ciepło na sercu po przeczytaniu twojego komentarza Aniu! Z pewnością mnie przeceniasz, bo ja czasami jestem zmęczona i zniechęcona i strasznie leniwa :))) Ale potem sobie przypominam, że obiecałam sobie, że nasz syn dostanie od nas najlepszy na świecie prezent na całe życie: piękne wspomnienia i szczęśliwe dzieciństwo. I wtedy mówię sobie "przestań marudzić i na ten tychmiast podnoś tyłek z kanapy!" :) I życie toczy się dalej... Dziękuję ci za ten piękny komentarz i ciepłe słowa, które z kolei ładują mole akumulatory i motywują do kolejnych starań, bo potwierdzają, że to co z mężem robimy jest ważne i dobre. Ściskam mocno! Ola

      Usuń
    2. Ja nic takiego nie napisałam...jak samą prawdę :)
      Wychowanie dziecka to najtrudniejsze zadanie i dopiero
      po wielu latach,patrząc na dzieci możemy wystawić sobie ocenę.Wasze poświęcenie nie będzie zmarnowane!!!
      Choć często sprawdzają się mądre słowa...że małe dzieci
      spać nie dają...a duże ...żyć nie dają.
      Pielęgnujcie każdą chwilkę, bo życie ucieka i czas ucieka...i żyjcie całą Trójką na 101%.
      Cieplutko ściskam i przybijam żółwika z Kajkiem
      Ania

      Usuń
  7. Spóźnione życzenia wszystkiego naj naj naj dla Pączusia przesłodkiego!!! Spóźnione, bom wystrzelona była wpierwej w eter hamerykański, a po powrocie w eter chorobowy, kichająco-smarkaty synowo-mateczny, z trzydniówką Puszkową jak z wisienką na... ekhm... torcie :D
    Stoooo lat Kajtek!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy i ogłaszamy światowy miesiąc trzydniówki! ;)

      Usuń
  8. FANTASTYCZNE przyjęcie! o_O
    Wielki ukłon w Twoją stronę. Kajtek jak już dorośnie i będzie dojrzałym facetem to w duchu powie (a może i na głos) : "dżyzas jakie miałam zajebiste przyjęcie"

    :D Ściskam! ♥

    OdpowiedzUsuń
  9. przecudne zdjęcia!
    cały pomysł z kolorowym przyjęciem, koszulkami i dekoracjami rewelacyjny :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Zdjcia odjazd, bossskie!!
    Syn cudny!

    Piękne przyjcie!

    Dzikuję za dopowiedż Akacjo:-)

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails