wtorek, 31 grudnia 2013

Rok 2013 - filmowe podsumowanie

Trzy godziny przeglądania materiałów, edytowania zdjęć i filmów, cały wieczór przed kompem zamiast na kanapie, no ale... do pracy dziś nie idziemy, a pamiątka na całe życie :)

Szczęśliwego Nowego Roku 2014!


poniedziałek, 30 grudnia 2013

Girl time!

Oprócz jednego Pączka były same Babeczki!
Kiedy tylko młodzieniec wyszedł z anginy postanowiłam rozruszać go towarzysko i ściągnęłam do nas dziewczęta. Ciotkę Justynę z Zofią i Zuzią.  I zaprawdę powiadam, jeżeli ktokolwiek bardziej cieszy się na widok jedzenia niż ja (czyliż to w ogóle możliwe?), to jest to Zosia. To dziecko to marzenie każdej babci, ciążowa wizja każdej matki, pewnik dla każdego taty. Powiedziałam - niezbyt głośno - że muszę zetrzeć ser do spaghetti i od razu usłyszałam tupot małych stóp oraz radosne Sierek!Sierek!Sierek!  Niestety przy obiedzie okazało się, że Zosia nie do końca tak sobie wyobrażała ten serek, ale z grzeczności i tak obiad zjadła. Kajetan natomiast wpatrywał się w nią przy stole jak w obraz z tęczą malowaną i pod takim był wielkim wrażeniem, że zjadł miskę makaronu i poporsił o dokładkę. Zapomniał z tego wszystkiego, że od tygodnia gardzi jedzeniem i robi absolutnie wszystko, aby go uniknąć.
A jeszcze teściowa do mnie dzwoni i mówi, że dziecko nie powinno przy anginie pić mleka. No cóż, jakbym odstawiła mleko, to spokojnie mogłabym napisać, że żywiło się wiatrem i miłością. W czwartek już zaczął mieć sińce pod oczami z wygłodzenia i na szczęście piątkowe odwiedziny Zofii odwróciły złą passę. Dzięki ci Panie, bo nie wiem, kto by pierwszy padł: Kajetan z głodu, czy jego prababcia z rozpaczy, że nie je.


Okazało się również, że era ciastoliny w niejednym domostwie nastała :) Justyna, szykuj wałek i foremki, czas na kreatywne zabawy! Miałyśmy też wspaniałą opiekunkę do dzieci, która ogarnęła to stadko i pozwoliła nam sączyć herbatkę na kanapie. I kto powiedział, że macierzyństwo jest trudne ;)
























Ps. Mamy przeboski skutek uboczny anginy. Chowaniec przestawił sobie wewnętrzny zegar biologiczny i postanowił spać w nocy od 20:00 do 9:00. Względnie 10:00, jak dzisiaj. MATKO BOSKO CZĘSTOCHOWSKO, jak sobie na to zasłużyliśmy?! Ja wiem, że byłam grzeczna w tym roku, bo wiem, ale aż tak?! Tyle dobra, tyle szczęścia naraz?! Już 1,5 tygodnia śpimy do 9:00, jesteśmy wyspani za wszystkie czasy, jeszcze tydzień i mielibyśmy odleżyny! Oficjalnie: najlepsze święta Bożego Narodzenia ever! :)  Dzięki ci Mysikróliku, moja ty śpiąca królewno. Gdyby  nas w święta babcia z łóżka nie wyciągała przebąkując coś tam, że godzinę temu miał wziąć antybiotyk, to byśmy w ogóle spod kołdry nie wychodzili. A wczoraj śpię w najlepsze i czuję przez sen, że coś się gramoli. Otwieram jedno oko, widzę: leży na mnie jakiś piękny rozczochrany trollik, patrzy tymi niebieskimi ślepiami, patrzy i pyta Jeśt ranek? No ba! 9:15! Życie jest piękne. A Skoczek na to To ja jeszcze sobie pośpię... No już bez przesady ;)

W czwartek muszę ich obudzić o 6:15 do żłobka i do pracy. Ból.

wtorek, 24 grudnia 2013

Wiadomość z ostatniej chwili

Największy fan Peppy ma anginę. I najbardziej różowe łóżeczko na świecie :) Uściski i wyrazy wsparcia dla wszystkich mam i ojców, którzy rozpoczną Wigilię tradycyjnym wstępem... Jak nie zjesz lekarstwa, to Gwiazdor nie przyjdzie!


ps. Żądam, aby mnie przyjęto bez egzaminów od razu na drugi rok medycyny, gdyż prawidłową diagnozę postawiłam 2 godziny przed wizytą u lekarza! :]

ps. 2 Właśnie się zorientowałam, po opublikowaniu, że to mój 300. post! O anginie! Co za pech.

poniedziałek, 23 grudnia 2013

Pomysły na pakowanie i Wesołych Świąt!

Kto uwielbia pakować prezenty? JA JA JA! :) Uwielbiam wymyślać, kupować/robić, dawać i pakować. Aby tradycji stało się zadość przeprowadziłyśmy z Mamusią Akacji tę samą poważną rozmowę, co każdego roku (i naprawdę zawsze mówimy poważnie). Że w tym roku bez prezentów, że skromnie, że bez szaleństw. Gdzieś w okolicy grudnia szafy przestały się domykać w obu mieszkaniach, więc nieśmiało przypomniałam, że miało być bez prezentów. Na to Mamusia Akacji "No tak, ale życie jest takie krótkie! Bez przesady z tym oszczędzaniem!". No i to by było  na tyle  jeśli chodzi o święta bez prezentów. Dzięki Bogu, nie w tym roku!

Pakowaliśmy z Pączusiem w sobotę i niedzielę. 
- A dlacego mamusia pakuje plezenty?
- Bo Mikołaj ma tyle pracy, że nie daje sobie rady.
- Posedł do innych dzieci?
- Tak! I nie ma czasu pakować, więc poprosił mnie o pomoc.
- Acha! 

I wszystko jasne :)
Najpierw patent z ziemniaczanym tapelkiem



Małe rączki i duży ziemniak = wzór abstrakcyjny



 Wesołych Świąt!
Dużo radości, dużo szczęścia, dużo miłości i bardzo plusowych temperatur dla tych, którzy, jak my, dużo jeżdżą samochodem! :)

niedziela, 22 grudnia 2013

Pierwsza wizyta Mikołaja

Wczoraj był premierowy występ Mikołaja i to z udziałem zaprzyjaźnionej publiczności. Ależ się działo! Uwierzcie lub nie, ale dźwięk dzwonka po 25 latach wciąż robi wielkie wrażenie. Byłam podekscytowana jak przedszkolak :D Jak to dobrze podsumowała moja przyjaciółka:  Dzieci przerażone, a rodzice impreza! ;)
 


Na koniec Pan Mikołaj i jego urocza asystentka oraz najgrzeczniejsze dziecko w towarzystwie


Myślę, że jedno dziecko płaczace na 4 obecne, to wspaniały wynik. Tym bardziej, że Mikołaj był wyjątkowo namolny i ewidentnie uwziął się na jedno dziecko wałkując temat obgryzania paznokci. A prezenty i tak wręczył! Ja przysięgam nie obgryzać! :)
Świąteczne całusy, w przyszłym roku powtórka z rozrywki! :)

niedziela, 8 grudnia 2013

Mikołajkowo

6 grudnia mamy co roku mini-urodziny. Można powiedzieć Wesołe Nieurodziny, nasz dzień! To dokładnie pół roku od narodzin naszego chowańca. Sesja mikołajkowa jest trudniejsza z każdym rokiem. W tym roku był poziom nightmare. Dwa lata temu model był jak z Voque. W zeszłym roku nie chciał pozować, bo "EEEEEE", ale zachęciłam go lizakiem (pierwszym i ostatnim w jego życiu).
W tym roku: "Tu mam siedzieć, tu??? A dlacego?", "A dlacego na kocyku?", "Mamusia, ja polobie zdjecia, telaz ja polobie, ty usiądź", "Ja nie chcem capki!", "A dlacego ja nie chcem capki?", "Mamusia załozy capkę?", "Tatuś ty weź capkę", "Ja nie cem zdjęcia, ja cem łódź połodną!", "A dlacego tylko tsy zdjęcia?"... itd.
Ło matko boska, głowa mnie boli :) Mam 5 (słownie pięć) zdjęć, które się do czegokolwiek nadają, przy czym żadne nie jest ostre w sposób, który mnie satysfakcjonuje. No trudno, prawda czasu, prawda ekranu!















































A teraz już tylko czekamy na Gwiazdkę. Prezenty zamówione, spakowane, wyczekiwane? Urlopy zaplanowane i pobrane? U nas tak, przechodzimy w tryb oczekujący.

wtorek, 3 grudnia 2013

2,5 roku

Sześć miesięcy to idealna obsuwa na publikowanie zdjęć z urodzin. Ale ma swoje plusy, można wpuścić na bloga trochę czerwcowego słońca...

A to ci numer, kupiła tort zamiast go upiec!
 Życzę sobie, aby w końcu pozwolili mi prowadzić samochód.

Mam piękne oczy i nie zawaham się ich użyć!
 Oho, jest łobuziara do wspólnej zabawy!
























Nie, nie, nie, zrealizujemy mój plan. Ty odwróć ich uwagę, ja zabieram winogrona i ciężarówkę na sznurku i uciekamy!

 Dalej Zocha, wspinaj się na krawężnik, bo zaczynają nas doganiać!

Dopadli nas. I okazało się, że to znowu paparazzi. Dobrze że masz okulary, może nas nie rozpoznają.

Jaka jest różnica pomiędzy czerwcem a grudniem? Kolosalna! Kajetan mówi. W czerwcu wymawiał tylko pojedyncze wyrazy, a z resztą - nie potrafię sobie nawet przypomnieć, wyobrazić, jak się komunikowaliśmy. Teraz już mówi i jest niesamowicie mądry. Wszystko chce wiedzieć, wszystko go interesuje. Ciągi pytań "A dlacego?" nie mają końca. 
- A dzie jest ciastecko?
- Zjadłeś.
- A dlacego zjadłem?
- Bo było pyszne, babunia upiekła.
- A dlacego?
- Bo cię kocha i piecze pyszne ciastka.
- Ja zjadłem?
- Tak.
- A dlacego?
- No bo jakimś cudem, nawet po zjedzeniu miski kaszy, jajka i 7 mandarynek, jak tylko zobaczysz ciastka, to nagle jesteś głodny.
- Głodny? A dlacego?

I tak dalej :)))
A chudy jest, a słodki, a piękny! No nie wiem jak coś tak idealnego mogło się wykluć z jednej niewielkiej komórki jajowej ;)

Nasze ulubione wyrazy ostatnio:
maladynki - mandarynki
motolucha - motorówka
śryderyk - Fryderyk

niedziela, 1 grudnia 2013

Jak miło być nominowanym

Tak generalnie. Miło być do czegoś nominowanym :) Ja zostałam nominowana przez Violankę w zabawie Liebster Blog Awards, co (jeżeli dobrze rozumiem) jest pewnym wyzwaniem do zabawy blogowej. Jupi, uwielbiam zabawy. Namiętnie oglądam vlogi z tagami! I dziękuję za wyróżnienie.


Przeczytałam w necie, że zasady są następujące: pod otrzymaniu takiej nominacji od innej blogerki  muszę (no, nie muszę, ale miło jeśli chcę) odpowiedzieć na zadane przez nią 11 pytań, a następnie ja wyznaczam 11 blogów, które darzę uczuciem i zadaję blogerkom pytania od siebie. Będzie problem z 11 blogami o rodzicielstwie, bo ja głównie obserwuję blogi o wnętrzach i crafcie. No ale spoko, tym się będziemy martwić później ;)

Lecimy!
1. Jaką nazwę nosi Twój blog i dlaczego akurat tę?
Srebrna Akacja.  Wiele w swoim życiu miałam różnych przydomków i nicków. Wykorzystywałam je w grach komputerowych, w RPG P&P oraz w internecie. Kiedy zakładałam bloga, zaczynałam również zupełnie nowy etap życia i szukałam przydomka innego niż poprzednie. Na pomoc przyszedł Gałczyński, mój ulubiony poeta. Wiersz wciąć widnieje na moim blogu.

2. Opisz co masz w tym momencie na sobie i w jakiej jesteś pozycji.
Leżę na kanapie, na udach poduszka, na poduszce laptop.  Na głowie ręcznik, bo wyszłam z wanny, a na sobie mam rozciągniętą białą koszulkę pełniącą rolę piżamy :) Najwyraźniej ten mądry kawałek niczego mnie nie nauczył! :D 

3. Czy komputer jest Twoim największym wrogiem?
Nie, jest moim wiernym towarzyszem w pracy i w życiu osobistym od lat. A co najważniejsze, nie jestem do niego uwiązana. Wiosną i latem pokrywa go warstwa kurzu. Nie marnujemy słońca przed monitorem. Mały nie spędza przed komputerem ani minuty swojego dnia.

4. Dziecko przeszkadza - jak reagujesz? 
Zwracam się w jego stronę kierując ku niemu 100% mojego zainteresowania i spokojnie tłumaczę, że nie może mi teraz przeszkadzać i przerywać. Mówię mu, że jak skończę to co robię, to mu poświęcę czas. Jęczy dalej, ale już z większym zrozumieniem ;) A jeśli to co robię jednak nie jest takie ważne, to rzucam to w cholerę i idę kololować. 

5. W czym jesteś mistrzem?
Jestem królową chaosu :D Potrafię zgubić szydełko nie ruszając się z kanapy. Potrafię 15 minut szukać szpilki, którą trzymam w zębach. Ale kiedy spytałam Skoczka sekundę temu w czym jestem mistrzynią, to wymienił zupełnie inne rzeczy.  Kuchnię na przykład :)

6. Gdyby można było zadać pytanie, na które na pewno padła by prawdziwa odpowiedź, o co byś zapytał/a? 
 Oj, trudne. Może coś co mnie nurtuje od czasów nastoletnich: czy całun turyński jest falsyfikatem?

7. Jak długo myjesz rano zęby?
 Trudno powiedzieć, jestem wówczas nieprzytomna. Ale pewnie długo. Zęby to moja druga, po włosach, obsesja.

8. Twoje ulubione śniadanie to?
 Jajka sadzone na boczku lub szynce, chleb razowy z masłem, kawa z mlekiem. Ciasteczko na deser.

9. Do jakiego momentu w życiu byś się cofnęła/cofnął choć na 5 minut, na chwilę?
 Pierwsza randka z moim mężem.

10. Za kim tęsknisz?
 Za moją prababcią Marianną, czyli babcią Marysią i wszystkim co się z nią wiązało. Mam tu na myśli stary dom, starą kuchnię, kury, kaczki, jabłonie i grusze, zboża i ogródek, moje dzieciństwo i tak dalej.

11. Czy wkładasz buty, czy ubierasz je?
 Ubieram? :)  
 
Dobra, to teraz ja wyznaczam. Na bank nie uzbieram 11 blogów, bo większość osób, którym chciałabym zadać różne pytania nie ma blogów. No ale próbujemy.

http://michelle.schowek.net/
http://wiewioorkowo.blogspot.com/
http://szczypta-rozmarynek.blogspot.com/
http://marchewkadracoolina.blogspot.com/
http://wisniowa-calineczka.blogspot.com/
http://zezuzulla.blogspot.com
http://niespimy.wordpress.com/
http://kalarepka.blogspot.com/

Koniec, więcej nie wymyślę, a też i nie chcę. Bo te blogi czytam, lubię, cieszą moje serce. I tylko bym chciała, aby pisały więcej! Zaczynamy więc od tego właśnie pytania:

1. Kiedy długo nie piszę nic na blogu, to dlatego że... 
2. Czym różni się macierzyństwo, które właśnie przeżywasz, od tego, które sobie wyobrażałaś wcześniej?
3. W jakich sytuacjach myślisz sobie, że chciałabyś uciec na księżyc?
4. Morze czy góry?
5. Czym zaskoczyłaś samą siebie (jedna rzecz na +, jedna na - ) po tym jak zostać matką?
6. Wymień jedno zdanie, które słyszałaś od swoich rodziców, którego nie masz zamiaru powtarzać swojemu dziecku?
7. Wymień 3 pozytywne cechy (charakteru, wyglądu, usposobienia - obojętnie), które twoje dziecko odziedziczyło po Tobie.
8. Do jakiej epoki historycznej chciałabyś się przenieść na tydzień?
9. Jaka jest twoja guilty pleasure?  Czyli taka mała słabość, która trochę zawstydza, trochę powoduje wyrzuty sumienia, ale zasadniczo nie jest niczym złym. *
10. Jaka była ostatnia książka, przez którą chodziłaś spać później niż zakładałaś?
11. Co byś powiedziała samej nastoletniej sobie, gdyś mogła ją spotkać i dać radę na przyszłość?

Oh boy, nie mogę się doczekać odpowiedzi!!!! :) Dziewczyny, błagam nie odmawiajcie mi i odpowiedzcie na moje pytania. Zaklinam na piękne błękitne oczy mojego chowańca.

* Na zachętę: ja oglądam Teen Mom na MTV, a w piątek ukrywałam się przed dzieckiem z ciastkiem owsianym mojej babuni (jakby je zobaczył, to by mi zjadł!).

czwartek, 28 listopada 2013

Włosy rzecz dziedziczna

Nie jest wcale tajemnicą, że w mężu mym najbardziej urzekły mnie jego włosy. Jakiś wybitny specjalista od rozwoju homo sapiens na pewno postawiłby hipotezę, iż to moja podświadomość szeptała mi do ucha "wybierz ten okaz, tu jest szansa na zdrowe i dorodne potomstwo z bujną czupryną". Posłuchałam! Przez 9 miesięcy ciąży pielęgnowałam taką oto wizję: położna mówi "Przyj!". Prę. Położna: "Widzę główkę! A ile na niej włosów!". Spakowałam nawet szczotkę i mały grzebyk. 
No i po 2,5 roku pielęgnowania każdego włosa - mam :D














































Dokąd dokładnie ta urocza fryzura zmierza, tego jeszcze nie wiem, ale z całą pewnością mogę stwierdzić skąd przyszła. Ola, Michał, Magda, Janusz. Voila!























Ale żeby nie było żadnych wątpliwości, oto Skoczek w wieku Kajka, na zdjęciu z piękno-, długo-, gęstowłosą ciocią Beatą. Się dobrali, razem mają więcej włosów niż 3 pokolenia mojej rodziny razem wzięte ;)


A na deser kultowe zdjęcie z niedźwiedziem. O co chodzi z niedźwiedziem chodzącym po Poznaniu, tego nie wie nikt!


Kocham stare zdjęcia :)

poniedziałek, 25 listopada 2013

Inspirujące prezenty dla 2-5 latków

Gwiazdka się zbliża i z  tej okazji moje drogie Inspiracje Allegro zalała fala pięknych i niesztampowych prezentów dla dzieci. Żadnej z  tych zabawek nie zobaczymy w bloku reklamowym Mini Mini i między innymi to sprawia, że są wyjątkowe. Mogłabym wybierać bez końca, ale ograniczyłam się do 10 bardzo pięknych zabawek dla dzieci 2-5 lat (tak bym to oceniła, ale ekspertem od 5-latków nie jestem ;). Każdą z nich z chęcią kupiłabym Kajowi i zdaje się, że niektóre z nich są trochę bardziej chłopięce niż dziewczęce. Wybaczcie, ale na takie jestem bardziej wyczulona. A faktem też jest, że "chłopięce" bardziej mi się podobają. Coś mi się zdaje, że niełatwo być mamą dziewczynki w dzisiejszych czasach!
Co sądzicie o takim wyborze:

1. Drewniany zestaw do krojenia " SMAKOSZ "
2. Drewniana ECO Farma ze zwierzątami
3. Drewniany garaż 3 poziomy z windą
4. Mudpuppy Puzzle 100 el. Budowa
5. BOIKIDO - klocki drewniane Wieża z kulkami 30 elementów
























6.  MUDPUPPY Piękne Puzzle Czarodziejski las 100 elementów
7.  Gra Memo Barbo Toys - Smerfy
8. (to mój faworyt :))  Krooom Tekturowy Zamek Rycerski
9.  Puzzle w ozdobnym pudełku Barbo Toys - Muminek
10. MUDPUPPY Konstrukcje magnetyczne magnesy TWARZE

Nr 8 funkcjonuje również w wersji dziewczęcej:  http://inspiracje.allegro.pl/oferta/5278a8787d5220c64a8b4567 no i sami powiedzcie: czy chłopięca nie jest fajniejsza???

Za całą pewnością nie są to zabawki najtańsze. Ale nie są to również zabawki pospolite. Każdą z nich kupiłabym mojemu małemu trollowi, bo spełniają dwa podstawowe wymagania, które zabawkom stawiam: są piękne i dają wiele możliwości. Nie są też głupie. 
Nie znosimy ze Skoczkiem zabawek, które są brzydkie. Nie chce nam się na nie patrzeć i czekamy tylko na dobry moment, aby się ich pozbyć. Nie lubimy też zabawek, którymi nie można się bawić na wiele sposobów (wyjątek: puzzle), bo umieramy z nudów w czasie zabawy. A ponieważ Pączek zabawek ma bardzo mało, to raz na jakiś czas możemy zaszaleć cenowo. Dzisiaj jedna brzydka plastikowa zabawka (ciężarówka) wylądowała na śmietniku, po tym jak mały przytrzasnął sobie palec o złamaną maskę. Straszny był płacz, a do tego wymsknęło mi się gniewne WYRZUĆ TO GÓW... do Skoczka. Czasami mam wrażenie, że Potomek tylko czeka na takie wpadki ;) A jak mówię: nie obgryzaj paznokci! to udaje, że jest głuchy. Oj nie jest!
A jaką Wy macie ulubioną/najbardziej znienawidzoną zabawkę?
Aha, byłabym zapomniała. Mam coś również dla tatusiów, hehe ;)

http://inspiracje.allegro.pl/oferta/5284941f7c5220d8538b4567

W następnej kolejności pokażę Wam wyjątkowe zabawki dla bobasów i starszych dzieci. Osobną zupełnie kwestią są zabawki kulinarne. A jeszcze całkiem oddzielną zabawki z postaciami z bajek! Można oszaleć :)


piątek, 22 listopada 2013

Misie dla Misia Myszona

Mój pierwszy (i jak na razie ostatni) szydełkowy miś trafił dziś w ręce Mamy Asi i w zasięg Myszona Michała, który póki co wciąż rezyduje w brzuchu. Nie za dużym, nie za małym, idealnie zgrabnym brzuchu. Zazdroszczę figury, ja na tym etapie miałam udziska jak radziecka pływaczka, ino że brzydsze, bo pokryte otuliną z celulitu :D Na szczęście celulit zniknął po tym jak wypociłam 100 l wody w 3 doby po porodzie. A miało być o misiu ;)


Zrobiłam go na oko, ale znalazłam na tym blogu.  Tak więc jeżeli ktoś umie czytać wzory, to zachęcam :) Mysikrólik testował.


Do kompletu uszyłam okładkę na książeczkę zdrowia. W pierwszych miesiącach życia książeczka walała się non stop po mojej torebce i gdyby nie miała okładki, określenie "szmata" byłoby dla niej komplementem. Przetrwała :)


Przepis na okładkę jest bardzo prosty i w razie potrzeby mogę go opisać szczegółowo. W wielkim skrócie moja metoda polega na tym, aby po wycięciu odpowiedniego kawałka materiału przyłożyć książęczkę i pozaginać materiał tak, aby otrzymać kształt książeczki.
Samej metody robienia okładki nauczył mnie tata w dzieciństwie. Owijał w ten sposób książki gazetami lub szarym papierem. Tak więc, kiedy już mam zarys, zaginam najpierw poziome skrzydła do wewnątrz, następnie zaprasowuję. Zaginam pionowe skrzydła i również prasuję. Sprawdzam, czy okładka pasuje, jeśli tak, zaprasowuję całość. Jeżeli chcę mieć aplikację, to to jest dobry moment na jej przyszycie.  Brzegi materiału zabezpieczam wcześniej zygzakiem. Zszywam okładkę starając się, aby szew był jak  najbliżej zewnętrznej. I jest :) Mam tylko nadzieję, że od czasów narodzin mojego chowańca nie zmieniły się książeczki zdrowia!


Trzymam kciuki, drodzy sąsiedzi! Poród to nie koniec, tylko początek. Będzie super :) Ale może nie będę się wymądrzać akurat w wieczór, w którym dziecka w moim domu niet. Dzisiaj chowaniec śpi z babcią, a kąpie się z dziadkiem, a rodzice mają wolne :)

wtorek, 19 listopada 2013

Sztuka recyklingu czyli stare nowe spodnie dresowe


Mamy dzieci, które uczą się życia bez pieluchy, a do tego jeszcze chodzą do żłobka, stają pewnego dnia w obliczu zaskakującego problemu. Siedemnaście par spodni dresowych to za mało! Na jednych wylądowała kanapka, drugie zostały obsikane, trzecie okazały się za krótkie, czwarte jednak są brudne, a piąte zostały po raz kolejny obsikane. A na dokładkę "ciocia Natalia" ze żłobka mówi mi rano, że ona się nie podda i prosi o 6 par spodni na zmianę. Tak wyglądał szalony proces rzucania pieluchy ok. 2 miesiące temu. Ale jak wiadomo, potrzeba matką wynalazku! Wynalazek ten nie jest na miarę koła, ale jednak pozwolił mi oszczędzić kilkadziesiąt złotych. Wzięłam 4 pary za krótkich spodni dresowych i uszyłam z nich dwie całkiem nowe pary. Jedna z nich na zdjęciach poniżej.



Chciałam też dodać łaty sórzane, które nie tylko byłyby ozdobą i spajały obie warstwy w jedną, ale też miałyby funkcję praktyczną. Nietrudno sobie wyobrazić dwulatka sunącego po podłodze na kolanach. Niestety nie dałam rady ich przyszyć. Albo skóra była z gruba, albo ja miałam tępe igły. Albo i jedno i drugie. A tak wyglądały na modelu:



A tak przy okazji - kolejka to u nas pełnia szaleństwa. Po raz kolejny przekonałam się, że Skoczek powinien zostać projektantem i testerem zabawek! Niesamowite, co potrafi zrobić z pudła pełnego torów i akcesoriów. Zdjęcia tego nie oddają, tym bardziej że najlepsze kompozycje powstają, kiedy nie ma światła do robienia zdjęć.




LinkWithin

Related Posts with Thumbnails