niedziela, 27 stycznia 2013

Królowa leśnych elfów informuje

... że skończyło się jej wieczorne wylegiwanie na kanapie z książką Little Paris Kitchen oraz Woodym (dla zainteresowanych: łaknę obecnie skompletowania całej filmografii Allena, a posiadam wyłącznie Wszystko gra oraz Życie i cała reszta ;). Teraz muszę iść na wojnę. Mimo wielu usilnych prób nie udało mi się namówić Skoczka do pokojowego rozwiązania konfliktu...


(Tak, Kłapouchy, to się dzieje naprawdę...)




... ani też nie zadziałało zaproszenie Armii Chaosu na podwieczorek w moim zamku. Okazało się, że trzeba walczyć. Taki mój los: jeden Pomiot Chaosu został spacyfikowany i ululany do snu, a tu kolejny do rozwalenia.

Rozważałam obudzenie tego większego, który szybko doprowadziłby do zakończenia wojny, ale dowódca sił chaosu się nie zgodził. Do czasu zastąpienia mnie przez syna - muszę walczyć w takt epickiej muzyki. No lepsze to niż polskie seriale ;)

Hmmm, nie posiadam tagu "czy jest na sali doktor?!", więc tag "Zabawki" musi wystarczyć ;)

3 komentarze:

  1. Uśmiałam się przednio :)

    OdpowiedzUsuń
  2. To nie jest żart?:) heheheh Miłość nie zna granic.Cudownie!

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails