niedziela, 13 stycznia 2013

Zimowa niedziela


Wczoraj był przemiły dzień, który minął szybko i przyjemnie, dzięki odwiedzinom malinowej rodzinki,  a dzisiaj z grubsza rzecz ujmując... walka o przetrwanie. Wiochę nam zasypało i decyzja: zostajemy w domu. Jak zostać w domu z 19-miesięcznym dzieckiem i nie zwariować? Nie wiemy, bo chyba zwariowaliśmy. Mnie się jeszcze wciąż lekko trzęsą ręce, ale to nic w porównaniu do tępego bólu głowy w skroniach, a Skoczek trzyma pada od PS3 do góry nogami stojąc przed otwartą lodówką, a do tego ma bardzo dziwny wyraz twarzy i powieka mu niepokojąco drga. Chyba nie wyszliśmy z tego bez szwanku. Dość powiedzieć, że (pomijając 45-minutową drzemkę) nasze dziecko NIE SIEDZIAŁO ani przez chwilę na swoim szanownym wypielęgnowanym zadku. Hitem dzisiejszego dnia było wciśnięcie się za duży fotel, aby wyczłogać się zza niego tyłem, wskoczyć na skrzynię, ze skrzyni zrobić wyskok w stylu Lary Croft na fotel, aby móc za niego wrzucić łabędzia, co da nam pretekst do kolejnego wciśnięcia się za fotel... I tak 10 razy. Bo po co robić coś fajnego tylko raz, skoro można to powtórzyć jeszcze 10 razy?! Bez sensu. 


Aby jakoś dotrwać do 19:00 i nie osunąć się w otchłań szaleństwa jeszcze przed obiadem, wymyśliliśmy więc (nie żeby to wymagało jakiegoś większego wysiłku intelektualnego i kreatywności) sanki. Przygotowanie wyprawy: 30 min, czas spędzony na dworze: 60 min. Bilans końcowy: nie opłaca się! No chyba, że policzymy to sobie jako fitness, którego nie uprawiamy, zapasy, których nie oglądamy, lekcję negocjacji, której nie potrzebujemy, bo negocjowanie z półtoraroczniakiem mamy w jednym palcu (- "E!E!E!; -"Nie! Nie! Nie, nie możesz zjeść płonącej świeczki! Bo nie, bo nie zawiera białka!"), sesję jogi (jedną ręką zakładam sobie but, drugą wciskam młodemu czapkę, a stopą ściągam z wieszaka kombinezon) oraz wrestling, kiedy już poubierani jak pajace przepychamy się w korytarzu do wyjścia próbując spacyfikować uciekające dziecko. Tak to właśnie spala się kalorie i to jest prawdziwa tajemnica zrzucania kilogramów po ciąży, a nie jakieś tam karmienie piersią ;P
No więc wyszliśmy. Kiedyś nie wypędzili by mnie na ten ziąb za żadne skarby! Razem z psem z kulawą nogą zabarykadowalibyśmy się w szafie, byle nie wyjść na dwór. Dzisiaj takie wyjście to odpoczynek. Wszystko, co nie jest wciskaniem się za krzyczącym chowańcem za fotel (kto pierwszy do kontaktu i modemu?! Cha cha, matka znowu nie zdążyła! Internet wyłączony! A z resztą, po co wam w ciągu dnia internet :P) jest relaksem. Człowiek inaczej patrzy na zimowe plenery: świeże powietrze, cisza, spokój, dziecko grzeczniejsze, idzie przed siebie, potem w bok, do tyłu, przed siebie, na kolanach do zamarzniętej kałuży, na brzuchu po śniegu, potem znowu przed siebie, ale da się to jakoś ogarnąć. A jeśli tata rzuca śnieżkami, to dziecko rozpływa się w zachwycie.

 Dawaj stary! Do boju!


 No dobra, było śmiesznie, ale muszę iść. Tam jest jakieś zamarznięte bajoro, a mam wrażenie, że ja i takie zamarznięte bajoro - włażenie na lód, balansowanie na granicy wszelkiego ryzyka - to się wszystko jakoś tak łączy. Pasuje, tak, pasuje, idę, nara.

 No wleczecie się za mną czy nie?!
No dobra, ciągnąłeś, dostaniesz buzi :*
Tylko niestety te zimowe spacery mają jedną wadę, są krótkie. Po godzinie czerwone nosy i przemoczona druga para rękawiczek już niechybnie zbliżają nas do klatki schodowej, która wiedzie wprost do klatki zwanej naszym mieszkaniem. Ech, oby do wieczora, jutro odpoczniemy w pracy, a panie w żłobku zajmą się pacyfikowaniem naszego triatlonisty. Mam nadzieję, że za kilka miesięcy nie zażądają podwyżki ;)  
Aha, i pomniki dla samotnych matek! I renta!

*EPILOG*
O godzinie 18:45 potomek doczłapał się do drzwi swojego pokoju i kategorycznie zażądał smoczka oraz szmaty do przytulania. Moje umiejętności negocjacyjne okazały się niewystarczające. Następnie smętnym krokiem dotarł do kanapy, wdrapał się na nią zająwszy miejsce koło swojej matki i po raz 3 tego dnia poprosił tonem rozpaczy (już na wszelki wypadek, gdybym chciała odmawiać) "Baba!", co oznacza bajkę z Baby TV, w której występuje Bam Bam (i Billy). Oglądamy. Jakoś tak za spokojnie siedział, więc zerkam mu w twarz, a tu wzrok mętny, powieka na półprzymknięta. Podskoczyłam więc w panice, wrzasnęłam KĄPIEL!, czym zafundowałam mężowi kilka kolejnych siwych włosów, a dziecko postawiłam na baczność. Uradowani, że wieczór będzie dłuższy wrzuciliśmy dziecko do wanny razem z toną klamotów do zabawy i odbyliśmy rytualną kąpiel. Potem tata przejął marudę, który na przewijaku leżał już krzyżem (tyle, że na plecach) - taki był wycieńczony. Po 5 minutach układania do snu tata Skoczek wyślizgnął się zadowolony z pokoju. Piąteczka! Zaczynamy wieczór! :D Rzuciliśmy się na kanapę uradowani, zrelaksowani, aż tu nagle z głośnika elektronicznej niani... "PAPA!". No cóż, to w dialekcie kajetańskim znaczy tylko dwie rzeczy. Albo "do zobaczenia". Albo "kupa"... Pozdrawiamy wszystkich rodziców, jesteśmy z Wami ;)

ps. 2 - I pomniki dla samotnych matek!!!

4 komentarze:

  1. (Nie)Takie_Straszne_Jeżyce14 stycznia 2013 10:51

    Szmata do przytulania...hmmmm....mop też może być? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli miałoby to być gwarancją snu to tak, mop może być, hehe. A tymczasem wystarczają haftowane pieluszki muślinowe od cioci Ani, bez których nasze dziecko nie zasypia. A jak ogląda wieczorem bajki, to z rozkoszą i zapamiętaniem ssie smoczka (w ciągu dnia nie dostaje) i pieluszkę przytula do policzka. Słodki widok! Tym bardziej, że jest zapowiedzią spokojnego wieczoru dla rodziców ;P

      Usuń
  2. Uśmiałam się z całego serca, uwielbiam Twoje "lekkie pióro" i sposób ujmowania rzeczywistości. Wiem, wiem, że to wszystko prawda w 100 procentach i kilkanaście powtórzeń tej samej "bardzo śmiesznej zabawy" u pewnych egzemplarzy jest normą. Co do samodzielnych matek to ja taką byłam ze swoją obecnie 16 letnią córką ( szczęściem ogromnym, ona nie była małym, energicznym chłopcem ), teraz bym już nie dała rady :). Pozdrawiam Was ciepło w ta zimową porę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja na Twym blogu widzę jakiegoś małego uroczego kawalera :) Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails