poniedziałek, 25 lutego 2013

Filiżankowe babeczki

Od jak dawna już zachwyca mnie uroda pięknych małych ciasteczek zwanych cupcakes nie pomnę. Inspirują mnie wciąż i do tak wielu różnych rękoczynów. Dla nich nauczyłam się robić Swiss Meringue Buttercream i zaprawdę powiadam Wam, ten krem powinien się nazywać Butterswiss Buttermeringue Buttercream. Jeżeli jesteś na diecie, możesz oficjalnie splunąć przez prawe ramię i jęknąć "afuj!" Widać, że nie miałam rękawa cukierniczego i wyciskałam krem prze woreczek foliowy z odgryzionym rąbkiem? Nie? Uf, to super ;)


Poza wersją jadalną powstają też wersje szydełkowe, aplikacje i odbicia stempelków. Ubóstwiam ten wzór, który daje ujście mojemu dziewczęcemu "ja".

To moja pierwsza samodzielna, jeszcze niedoskonała - Babeczka z cukrową posypką.


A niżej pani Babeczka - podusia na szpilki.

czwartek, 14 lutego 2013

Podwójnie czekoladowy chlebek cukiniowy


Oto "chlebek" w walentynkowej wersji, z przepisu zamieszczonego na blogu Gotuję, bo lubię (klik!), który zrobiłam z okazji goszczenia Zosi i jej rodziców jakiś czas temu. Cóż, panienka wolała ciasteczka ryżowe Hipp! Mojego ciasta czekoladowego nawet jednym łaskawym łypnięciem oka nie obdarzyła*. A to ci zniewaga! Teściowa to sobie zapamięta ;)  Ja mojej teściowej takich numerów nie robię, nawet jeśli porcja truskawek z bitą śmietaną mnie przerasta, to walczę do samego końca. W tej rodzinie się je, a nie wydziwia! ;)


* wyjaśnienie dla osób, które nie wiedzą, że jestem żywieniową terrorystką: to taki żart bo i tak bym go jej nie dała, mimo że jest całkiem zdrowy jak na ciasto czekoladowe, bo na miodzie i cukinii. Polecam!

niedziela, 3 lutego 2013

Niespodziewane spotkanie międzymiastowe i międzygatunkowe

- Pakuj się dziewczyno, wyruszamy na Północ - rzekł Muffisto.
- Oh boy! Jedziemy odnaleźć największą Ikeę na świecie??? - zapytałam podrywając się z kanapy i wizualizując jednocześnie napad na kantor w celu pobrania szwedzkich koron.
- Uspokój się dziewczyno. Powstrzymaj zakupową ekscytację, jedziemy do Gdańska nieść dobre słowo i wlewać w serca nadzieję!
- Ależ Muff, w ogóle nie jestem przygotowana na takie szaleństwa! Samochód się zamknął w sobie, odkąd nie jeżdżę nim do pracy (dosłownie, nie mogę go otworzyć), Chowaniec ma kaszel, podwójna osobowość Skoczka doznała ostatecznego rozszczepienia i kontrolę nad nim przejął gruby bliźniak, więc trudno ich wyciągnąć z lodówki! Poza tym zima, dół i beznadzieja. Nie jadę, wypchaj się kremem z margaryny!
- Dziewczyno! Apeluję do twojego sumienia! Weź się w garść, bo jak cię słucham to mi skacze poziom białego cukru w cieście! Czymże są twoje pseudoproblemy w porównaniu do jęku cierpienia, którym nasza Edi aka Gipsy Queen teroryzuje całe Trójmiasto i pół Zatoki?! I nie wymyślaj mi tu przeszkód, pojedziemy PKP i jeszcze po drodze zrobimy dobry uczynek ucałowując z pociągu "marchewkową" ojczyznę! - uniósł się tak biedny Muffisto, że już mu się posypka zaczęła rozpuszczać na kremie z tych emocji.
- No i mnie przekonałeś. "Łatwo kochać, trudno dyscyplinować" do czytania w Warsie - spakowane, piżamka w kosteczkę, chłopaki do dziadków! Jestem gotowa pocieszać zagipsowanych!


Jako rzekłam tak i uczyniłam. Jeżeli ciocia Edi nie lubiła wcześniej niespodzianek, to można powiedzieć, że w ostatnich miesiącach zrobiliśmy z Kaszubem wiele, aby ją do nich przekonać ;)
Na miejscu zastałam więc absolutnie zaskoczoną Gipsy Queen (zdaje się, że do samego wieczora myślała, że ten Szymon, co to miał wpaść na placki o 11:00 naprawdę przyjdzie ;). 
Na szczęście nie czekała na nas wszystkich sama! Wraz z nią czekał Eddie Bear, który również przechodził okres rekonwalescencji  po tym, jak w Stuwłóczkowym Lesie postanowił pójść w paprocie na siusiu, ale niestety potknął się po drodze na mokrej jagodzinie. I proszę - gips udowy!

Niespodziane nasze spotkanie takie było owocne, że do ekipy szybko dołączyły dwie osimiornice. Jedna miała zostać w Gdańsku, druga wrócić ze mną do domu, ale jednak ostatecznie uznałyśmy, że związek na odległość nie ma sensu. 



Mam nadzieję, że żadnemu z naszych przyszłych spotkań nie będzie towarzyszył jakikolwiek gips. Za bardzo obłazi takie coś włóczkowymi stworzeniami...

 A teraz informacja dla szydełkujących: przepisów na postacie dramatu niestety nie podam, gdyż mam szczęście być uczennicą dwóch babeczek, z których jedna wyznaje zasadę "na oko, no popatrz", a druga "na czuja, na przykład tak". Bomba, nigdy się nie dowiem co to jest półsłupek, choć najwyraźniej umiem go wykonać ;)

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails