niedziela, 3 lutego 2013

Niespodziewane spotkanie międzymiastowe i międzygatunkowe

- Pakuj się dziewczyno, wyruszamy na Północ - rzekł Muffisto.
- Oh boy! Jedziemy odnaleźć największą Ikeę na świecie??? - zapytałam podrywając się z kanapy i wizualizując jednocześnie napad na kantor w celu pobrania szwedzkich koron.
- Uspokój się dziewczyno. Powstrzymaj zakupową ekscytację, jedziemy do Gdańska nieść dobre słowo i wlewać w serca nadzieję!
- Ależ Muff, w ogóle nie jestem przygotowana na takie szaleństwa! Samochód się zamknął w sobie, odkąd nie jeżdżę nim do pracy (dosłownie, nie mogę go otworzyć), Chowaniec ma kaszel, podwójna osobowość Skoczka doznała ostatecznego rozszczepienia i kontrolę nad nim przejął gruby bliźniak, więc trudno ich wyciągnąć z lodówki! Poza tym zima, dół i beznadzieja. Nie jadę, wypchaj się kremem z margaryny!
- Dziewczyno! Apeluję do twojego sumienia! Weź się w garść, bo jak cię słucham to mi skacze poziom białego cukru w cieście! Czymże są twoje pseudoproblemy w porównaniu do jęku cierpienia, którym nasza Edi aka Gipsy Queen teroryzuje całe Trójmiasto i pół Zatoki?! I nie wymyślaj mi tu przeszkód, pojedziemy PKP i jeszcze po drodze zrobimy dobry uczynek ucałowując z pociągu "marchewkową" ojczyznę! - uniósł się tak biedny Muffisto, że już mu się posypka zaczęła rozpuszczać na kremie z tych emocji.
- No i mnie przekonałeś. "Łatwo kochać, trudno dyscyplinować" do czytania w Warsie - spakowane, piżamka w kosteczkę, chłopaki do dziadków! Jestem gotowa pocieszać zagipsowanych!


Jako rzekłam tak i uczyniłam. Jeżeli ciocia Edi nie lubiła wcześniej niespodzianek, to można powiedzieć, że w ostatnich miesiącach zrobiliśmy z Kaszubem wiele, aby ją do nich przekonać ;)
Na miejscu zastałam więc absolutnie zaskoczoną Gipsy Queen (zdaje się, że do samego wieczora myślała, że ten Szymon, co to miał wpaść na placki o 11:00 naprawdę przyjdzie ;). 
Na szczęście nie czekała na nas wszystkich sama! Wraz z nią czekał Eddie Bear, który również przechodził okres rekonwalescencji  po tym, jak w Stuwłóczkowym Lesie postanowił pójść w paprocie na siusiu, ale niestety potknął się po drodze na mokrej jagodzinie. I proszę - gips udowy!

Niespodziane nasze spotkanie takie było owocne, że do ekipy szybko dołączyły dwie osimiornice. Jedna miała zostać w Gdańsku, druga wrócić ze mną do domu, ale jednak ostatecznie uznałyśmy, że związek na odległość nie ma sensu. 



Mam nadzieję, że żadnemu z naszych przyszłych spotkań nie będzie towarzyszył jakikolwiek gips. Za bardzo obłazi takie coś włóczkowymi stworzeniami...

 A teraz informacja dla szydełkujących: przepisów na postacie dramatu niestety nie podam, gdyż mam szczęście być uczennicą dwóch babeczek, z których jedna wyznaje zasadę "na oko, no popatrz", a druga "na czuja, na przykład tak". Bomba, nigdy się nie dowiem co to jest półsłupek, choć najwyraźniej umiem go wykonać ;)

6 komentarzy:

  1. Przepiękne cudeńka! Odkąd pierwszego przeczytanego słowa posta nosiłam się z myślą, spytania o przepis... a tu zonk :p No cóż... gratuluję jednakże, bo jest czego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pocieszenie polecam przepis na tego małego kieszonkowego misia :) http://www.youtube.com/watch?v=9z-L4WT_Wxs

      Usuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  3. Tylko cicho sza na temat rzekomego przechadzania się Misia po lesie na obcasach, bo Gowin złoży w sejmie nowy projekt ustawy o przyznawaniu odszkodowań z ZUS i na pewno go nie wypłaci, Błaszczak wyrazi ostrą dezaprobatę na łączach Radia Maryja, Nowicka zostanie w końcu zgwałcona przez "mokrą jagodzinę", a Biedroń zechce adoptować naszego Misia... Zresztą kto to w naszej umiłowanej Polsce widział, żeby Miś z założenia męskiej płci w obuwiu damskim chodził na siusiu! Całkiem się w głowach poprzewracało od tej Jeuropy, Panie tego... :)

    Buziaki najsłodsze!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja słyszałam, że Eddie się przyjaźni z Tinky Winky... a to wiadomo, że nie jest dobre towarzystwo ;)

      Usuń

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails