czwartek, 14 marca 2013

Książki, książeczki!

Jak ja kocham dziecięce książeczki! Do tego stopnia, że zaczęłam kolekcjonować serię Poczytaj mi mamo, której miałam pokaźny zbiór pacholęciem będąc (to ciemne odmęty wczesnych lat 80-tych, kiedy miało się książeczkę i pudełko zapałek do zabawy). Syn mój tej miłości nie podziela :( Serce me krwawi, a umysł staje na głowie wymyślając sztuczki, dzięki którym chowaniec jednym łaskawym okiem spojrzy do wnętrza książeczki.
Niestety, ziazia Janusz marzył, aby mieć potomka sportowca i na tym polu ponieślismy jako rodzina sromotną klęskę. Dość powiedzieć, że mając do wyboru darcie pierza, ubijanie masła, nawlekanie koralików lub też krótką serię joggingu wybrałabym opcję a,b i c razem wzięte. Jedyne sporty jakie uznaję (i to tylko w formie krajoznawczo-relaksacyjnej) to jazda na rowerze i pływanie. The end. Ale dziadka modły, w których prosił o mistrza tenisa, siatkarza i biatlonistę (najlepiej w jednym) najprawdopodobniej zostały wysłuchane i zmaterializowały się w formie naszego pięknego Lolo. Kiedy on ma czytać książki? Pomiędzy biegiem od łazienki do kanapy, czy w czasie zjazdu ze zjeżdżalni? A może w czasie zmiany biegów w samochodzie, albo podczas skakania ze skrzyni? Jak mi wczoraj trzy książeczki przyniósł z pokoju i przy mnie obejrzał, to się prawie ze szczęścia posikałam! Póki życia, póty nadziei. 
Tak więc skoro dziecko niezbyt zainteresowane, to Wam pokażę, jakie mam piękne okazy
w kolekcji :)
***
Dla starszaka - Opowiadania dla dzieci według Shakespeare'a. Każda opowieść ilustrowana przez innego rysownika, a wszystkie piękne! To prezent na roczek. Będziemy czytać klasyków, a co!
 

 To będzie jego ulubiona ilustracja :)
 Po babci - Na jagody, wyd. 1954 r.

Poczytaj mi mamo - oryginały z lat 1982 - 1987 oraz nowe wydanie Naszej Księgarni, w którym znajdziemy reprinty wybranych książeczek. CUUUUUUDOWNA sprawa! :)



Możecie ją kupić TUTAJ


Ostatnio od cioci Kajetan dostał wiersze Tuwima w wydaniu Naszej księgarni. Biorę je czasami do łóżka i podziwiam rysunki, czytam wiersze i odkrywam, że prawie wszystkie znam doskonale. Stare, zatarte czytelnicze ścieżki w moim mózgu i mej wyobraźni pokrywają się świeżymi śladami kolejnych kroczków, którę czynię cofnięta do dzieciństwa przez mojego syna. Dziękuję moim rodzicom i babciom za to, że czytali mi te wiersze. Spójrzcie na to, czy nie warto wziąć jej do łóżka i poczytać? "W aeroplanie" - mój ulubiony wiersz :)

Lokomotywa, wyd. z roku 1956. Perełka :)

Muszę przyznać, że akurat tę historię chowaniec uwielbia. Lokomotywa nigdy nas nie zawodzi. Użytkowników iPadów zachęcam do ściągnięcia dla swojego malucha aplikacji Lokomtywa. Jest niesamowita! Nawet dorosły, wrażliwy na piękną kreskę i dbałość o szczegóły, po prostu nie będzie potrafił się jej oprzeć! Do tego głos Piotra Fronczewskiego, przepiękna piosenka i atrakcje, które czekają nas na peronie! Brak słów, aby opisać piękno tej aplikacji i nasz ubaw, kiedy Pączek karmi konie, co to są w jednym wagonie albo wyrzuca banany do śmietnika na peronie. Tu Lokomotywa w wersji tradycyjnej.


Dalej jest Rzepka.























OOOOO! Taka wielka! :)
Kolejna perła, tym razem od cioci Edzi - "Bajki" Aleksandra Puszkina, stare wydanie i to z autografem jednego z tłumaczy. Antykwariaty to najcudowniejsze sklepy na świecie (Ikeo, przepraszam cię, wciąż jesteś dla mnie bardzo ważna!). 

 W tą ilustrację można wpatrywać się godzinami.
I na koniec coś niesamowicie unikatowego. Moja książka :) Dzięki Księżycowej Rysowniczce. Wciąż mnie wzrusza!


Jeśli macie ukochane książki dziecięce, takie które Wam się podobają lub waszym dzieciom - polecajcie! Ja już się pogodziłam z tym, że kupuję/zbieram je dla siebie, więc chętnie kupię coś nowego. A może spotkamy się gdzieś przy stoisku Naszej Księgarni w najbliższy weekend, kiedy to trwać będą Targi książki w Poznaniu. Będę, poznacie mnie po mętnym spojrzeniu, molach fruwających wokół głowy i wielkiej ciężkiej siatce wypełnionej po brzegi lekturą do łóżka dla mamy i taty ;)

13 komentarzy:

  1. Ja zawsze uwielbiałam Pchłę Szachrajkę Brzechwy. Znam ją na pamięć, a jest bardzo długa :) Teraz czytam ją, a właściwe recytuję mojej 4 mies. córce. Uwielbia to. Jak tylko słyszy początek to od razu banan na twarzy :)
    Akacjo, wkrótce będę rozszerzać dietę mojej Ani, czy znajdziesz chwilkę żeby odpowiedzieć mi na kilka pytań odnośnie blw?
    Będę wdzięczna :)

    Pozdrawiam
    Katarzyna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Kasiu, u nas Lokomotywa jest numer 1 :) I w "aeroplanie" oraz "Pan kotek był chory". Co do rozszerzania diety, oczywiście pomogę jak mogę, pisz śmiało srebrna.akacja@gmail.com

      Usuń
  2. uwielbiam Twój blog,przeczytałam go od deski do deski, jestem zauroczona... mamy podobne doświadczenia :)

    Zapraszam do siebie:
    http://inmymind-jusia.blogspot.com/

    Ps. Skąd masz książeczki z lat 50, 60 ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Justyno, dziękuję za miłe słowa, zajrzę chętnie na blogaska. A książeczki kupuję na Allegro, bo niestety po mnie (i moich rodzicach) ostała się jedynie Lokomotywa i Na jagody. Ale od czego mamy All? :)

      Usuń
  3. Moje ulubione bajki z dzieciństwa to Baśnie Andersena, który moim skromnym zdaniem specjalizował się we łzo-wyciskaczach i chwytaczach dziecięcych serc. Moje absolutne hity autorstwa tego Pana to bajka o Kaju (zbieżność imion naturalnie przypadkowa) ;) i Gerdzie (czyli o Królowej Śniegu), o "Dziewczynce z zapałkami" i o chłopcu któremu zmarła matka, a ludzie wmawiali mu, że była nic nie warta ("Historia matki" czy "Opowiadanie o matce" ...ponoć wzorowane na matce autora).

    Z serii "Poczytaj mi mamo", no bo kto jej nie miał w latach 80... moją ulubioną bajką była "Gdzie się podziały moje daktyle"! :D Obrazki pamiętam do dzisiaj, ale tekst mi częściowo uleciał z głowy (kiedyś znałam na pamięć i recytowałam równocześnie z mamą. :) Dziś pamiętam już tylko urywki ...straszne goryle, aeroplan, królokrowiątka i takie tam.

    Podobała mi się też zawsze bajka (a może to był wiersz?) o słowiku, który nie nie pojawił się wieczorem w domu na obiad i pani słowikowa się zamartwiała, że go napadli, piórka oskubali, srebrny głosik skradli :) czy coś takiego. Tytuł to "Spóźniony słowik" autorstwa Tuwima.

    Jeśli natomiast chodzi o listę współczesnych bajek i książeczek, które chętnie nabyłabym dla dzieci, to prezentuje się ona na chwilę obecną mniej więcej tak:

    Asiunia - Joanna Papuzińska
    Bardzo głodna gąsienica - Eric Carle
    Baśnie - Hans Christian Andersen (...oczywiście) :)
    Czy chcesz być moim przyjacielem? - Eric Carle
    Czyja babcia - Stina Wirsen
    Draka Ekonieboraka - Eliza Saroma-Stępniewska, Iwona Wierzba
    Dźwięki kolorów - Jimmy Liao
    Hansel and Gretel (czyli Jaś i Małgosia) - Sybille Schenker
    Jajko księżyca - Zofia Beszczyńska
    Kłopot - Iwona Chmielewska
    Księżyc zapomniał - Jimmy Liao
    Kto jest samotny - Stina Wirsen
    Mapy - Aleksandra i Daniel Mizielińscy
    Momo - Michael Ende
    Nowy Jork - Zdenek Mahler i Vladimir Fuka
    O Zającu, który szukał Swojego Miejsca - Agata Baranowska
    Pinokio. Historia pajacyka - Carlo Collodi
    Poczytaj mi mamo, księgi I, II i III (...w większości których jesteście już zapewne w posiadaniu) :)
    Różnimisie - Agata Królak
    Tato! - Svein Nyhus
    The black book of colours (czyli Czarna książka kolorów, ale wydanie anglojęzyczne jest ładniej wydane niż polskie, tzn. są widoczne znaczne różnice) - Menena Cottin
    The Book With a Hole - Herve Tullet
    The Game of Finger Worms - Herve Tullet
    The Game of Light - Herve Tullet
    Zaklęcie na "w" - Michał Rusinek
    Zima - CzuCzu
    Zwierzaki cudaki - Bibi Dumon Tak

    Wiele inspiracji czerpię ze strony:
    http://pozarozkladem.blogspot.com/
    (którą szczerze polecam), ale nie tylko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooopsi, o panu Słowiku to jednak jest oczywiście wiersz. Właśnie go sobie z ciekawości wygooglowałam i mnie jak zwykle rozczulił. Ach, no i on się spóźniał na kolację a nie obiad :) ech, przez to że teraz wszyscy zaczęli jadać wieczorami obiady zamiast kolacji to się człowiekowi trochę miesza w głowie. ;)

      Usuń
    2. A ta bajka o matce Andersena to chyba miała inny tytuł, ale nie mogę sobie teraz przypomnieć. Według Google "Nic nie była warta", ale głowy nie daję.
      To "Opowiadanie o matce" to jest natomiast zupełnie inna bajka.

      Usuń
    3. Andersen jest chyba bardzo niemodny, za dużo tam niepokoju, łez i smutku jak na dzisiejsze standardy. Ale ja jestem wielką fanką, uważam, że dziecku to dobrze robi i rozwija wrażliwość. Nigdy nie zapomnę historii o dziewczynce, która podeptała chleb. Pamiętam, że mama 3razy przerywała czytanie krzycząc "Boże, co za horror", a my piszczeliśmy, że ma czytać dalej. Do dziś zastanowię się 10x zanim wyrzucę kawałek chleba do śmietnika :) To kształci lepiej niż przesłodzone bajeczki.
      A Daktyle wprost kocham! :) The black book of colours - już kilka razy o tej książce czytałam, musi być dobra! Dzięki za listę inspiracji!

      Usuń
    4. Może nie tyle niemodny, co raczej niepopularny wśród mało wymagających rodziców serwujących dzieciom co najdalej Miffiego, Martynkę, później Mikołajka & the sorts...
      Jak sprawdzisz w wolnej chwili o czym są książki w podanej przeze mnie w poście wyżej listy zauważysz, że większość z nich są to książki emocjonalne, nie stroniące od trudnych tematów, takich jak samotność, zazdrość, niepełnosprawność, utrata bliskiej osoby, czy nawet wojna. Jakoś nie jetem za tym, żeby zasypywać dzieci trywialnymi niewiele wnoszącymi i nie pobudzającymi wyobraźni historyjkami. A Andersen - uważam - był dobry w wystrzeganiu się banału. (Kilka lat temu wyszło jubileuszowe wydanie jego Baśni, pięknie ilustrowane przez Flemminga Jeppesena. Kupiłam chrześnicy na gwiazdkę. Są jeszcze w sklepach z tego co się orientuję, gdybyś miała ochotę nabyć.)

      Przypomniała mi się jeszcze jedna, tym razem nieco lżejsza pozycja (a właściwie seria książek):
      Madeline - Ludwig Bemelmans (niestety nie doczekała się jeszcze przekładów na język polski, ale można nabyć w wersji anglo.; bardzo zachęca do wspólnej wyprawy dzieci z ich rodzicami do Paryża, odkrywając wspólnie miejsca opisywane w książeczkach; historyjki Madeline są rymowane i pięknie ilustrowane)

      Usuń
  4. A abstrahując jeszcze na chwilkę od książeczek, to polecam gorąco serię edukacyjnych czaso-zajmowaczy i czaso-umilaczy z serii CzuCzu:
    http://czuczu.pl/
    Bardzo bardzo fajnie, porządnie wykonane i przemyślane gry/zadania i pomoce naukowe dla dzieci. Można zobaczyć na żywo w Rossmannach, Empikach, Smykach i innych miejscach. Polecam!

    OdpowiedzUsuń
  5. No to mnie natchnęłaś do tego, żeby przewrócić do góry nogami wiewiórkowe poddasze w poszukiwaniu moich książeczek z dzieciństwa :) Chociaż moje dziecię ostatnio tak namiętnie "czyta", że te stare egzemplarze mogłyby tego nie przetrwać ;p Póki co, najbezpieczniejsze są książki z mega grubaśnymi stronicami ;) Ale chwała jej za to, ze się w ogóle interesuje książkami w tym wieku. Dzisiaj byłyśmy po świeżutką dostawę w Arsenale i widziałyśmy identyczne wydanie "Lokomotywy", ale to już oczywiście nie to samo :)))))

    OdpowiedzUsuń
  6. Witaj, jak to dobrze ze podcas buszowania w sieci znajduje sie takie blogi :) Jestem swiezo upieczona mamusia i dopiero zaglebiam sie w temacie bwl, niedluo rozszezam diete maluszka :)
    Mam pytanko, pokazalas sliczna ksiazeczke - pamiatke od poczatku bycia w ciazy, gdzie ja mog cos takiego stworzyc - bo piekne! pozdrawiam cieplo

    OdpowiedzUsuń
  7. A czy ja mogę wtrącić swoje cichutkie 3gr? Noooo boooo ja bym chciała powiedzieć, że mój Krzyś lat teraz 3 - to uwielbia serię książeczek Kicia Kocia oraz Miś Bodo. A miłość ta trwa od uuuuu albo i dłużej. Szczerze polecam. A baaaardzo długo kochał i kocha "Babo chce" wyd Zakamarki. To by było na tyle. Krótko - bo i tak masz mało czasu :) i masę listów ;)
    Justyna (z Suwałk) :D

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails