środa, 17 kwietnia 2013

Miś Serce

Najbardziej chciało mi się szyć w niedzielę. Oj jaki miałam pęd do craftu, ile sił i jaka wena! A jeszcze Skoczek mnie podpuszczał: "A może masz ochotę zetrzeć kurze?" albo "No chodź, pogramy sobie razem" (podśmiechiwał się leżąc na kanapie w swoim ukochanym poranniczku misia polarnego, za który chciałby podziękować cioci Halince). Po kilku tak irytujących komentarzach zalała mnie krew i tym samym ustanowiłam dramatyczny kontrast pomiędzy kolorem oblicza a kolorem obicia fotelowego oraz białych kartek, z których uczyłam się do testu. No bo jak inaczej wytłumaczyć nagły przypływ craftowej weny jak nie faktem, że musiałam siedzieć i uczyć się angielskiego (który nota bene kocham). Przyzwyczaiłam się do wolnych wieczorów i nie lubię ich marnować. A w sumie wiele ostatnich wieczorów właśnie zmarnowałam na wylegiwanie się, gdyż dopadła mnie wczesnowiosenna niemoc i senność. No to miałam okazję zrobić coś pożytecznego. Pozostaje nadzieja, że czas spędzony na nauce takich słów jak extortion, embezzlement, espionage nie będzie zmarnowany i będę miała wiele okazji do ich użycia ;) 
Na szczęście Miś Serce powstał przed wiosennym przesileniem i czeka sobie grzecznie na ciąg dalszy prac. Będzie integralną częścią prezentu dla pewnego małego chłopca :)


ps. Wystawiłam Lidkę na stół, ale tak mi się dzisiaj nie chce... Może chociaż na chwilkę położę się na kanapie. Na 5 minutek ;) Ta... położę się na 5 minutek i ani się obejrzę, a znowu będę siedzieć  w samochodzie w drodze do pracy. Niech to mnie zmobilizuje do nie marnowania wieczoru!

2 komentarze:

  1. z tym kosmosem to sobie zapiszę
    w sumie to racja
    a blog super!
    pzdr
    ania

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails