niedziela, 21 kwietnia 2013

Piękny Lolo zrzucił kombinezon


Pierwszą niedzielę kwietnia należało uwiecznić, gdyż była świadkiem wielkiego wydarzenia tego roku: można było ubrać dziecko inaczej niż w kombinezon ruskiego kosmonauty, przeznaczony na temperatury polarne, czyli dokładnie takie jakie mieliśmy przez 3,5 miesiąca roku 2013. Wielkie WOW. Czapka czekała 2 miesiące, kurteczka 2 miesiące. Ja czekałam 6 miesięcy i byłam już na granicy osunięcia się w otchłań obłędu. Pół roku zimy nadwyrężyło moją psychikę i byłam jak nigdy blisko zaryzykowania podróży przez Atlantyk w łajbie zbitej z desek, mając nadzieję na wynurzenie się na brzegu Florydy. Nie przerażała mnie nawet wizja podawania do końca życia hamburgerów w Mac'u, byle tylko w końcu było mi ciepło! Na szczęście o wszystkim co złe, szybko się zapomina, szczególnie jeśli się ma takiego pięknego chowańca :)

























A jeszcze chłopcy zrobili mi przyjemność i pojechali ze mną do Ikei. Z jednej strony super, z drugiej: byłam zmuszona do przebiegnięcia przez moją świątynię konsumpcyjnego szczęścia, ponaglana karcącym wzorkiem Skoczka, który zdawał się krzyczeć "Wybieraj tę pościel szybciej, bo twoje dziecko właśnie odłącza wtyczki od kontaktów na dziale z oświetleniem, a ja jestem bliski powieszenia się na haku w jakiejś szafie". W zasadzie koszmar zaczął się już na parkingu w czasie polowania na miejsce parkingowe. Zapamiętać raz na zawsze: Polacy chodzą do kościoła w niedzielę wyłącznie w statystykach episkopatu! W rzeczywistości jeżdżą do Ikei! NIGDY WIĘCEJ IKEI W NIEDZIELĘ! No ale ja zawsze staram się zachować optymizm, więc film poniżej jest pozytywny, a poza tym już niestety reklamacji  na Skoczka złożyć nie mogę, bo mnie teściowa ostrzegała przed ślubem, żebym za zgreda za mąż nie wychodziła. Cóż, serce nie sługa, mam karę i już wiem, że należy słuchać starszych, szczególnie kiedy mówią, że w niedzielę należy iść do kościoła lub rozsądnie wybierać w kim się człowiek zakochuje! No dobra, żartuję, kocham zgredka bardzo :)




W ostatnim tygodniu mały mógł nawet ściągnąć kurtkę. Szaleństwo. 
Ps. Kurteczka i czapka: allegro.pl, ta ostatnia to podpowiedź zakupowa cioci Anity. Dziękujemy :)

4 komentarze:

  1. Nie wiem o co chodzi z tymi torami ale ja tez nie potrafilam zlozyc (inne, ale podobne:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście najwyraźniej złożenie tego nie jest kluczem do odczuwania radości z zabawy, przynajmniej dla naszego syna ;) grun, żeby tutu zrobił siup z mostu (połowa mostu wystarczy)

      Usuń
  2. Jak się ma do zrobienia poważne (w sensie duże) zakupy w Ikei to się bierze wolny dzień i jedzie w poniedziałek lub wtorek rano. Wtedy się ma cały sklep dla siebie (+ całą pustą restaurację). :) Przyznam, że bardzo mnie zdziwiło wasze zaskoczenie, że parki handlowe są oblegane w niedziele, bo myślałam, że każdy o tym wie. Wiadomo, że skoro większość ludzi pracuje 5 dni w tyg. to uderza do zakupowej Mekki w weekend, począwszy od piątkowego popołudnia po godzinach pracy, skończywszy na niedzieli wieczór.

    Ja tam skrzatowi ikejowskiej parówki nie żałuję, ale jak już się człowiek zawieruszy w tym przybytku, to warto by jednak skosztować czegoś bardziej dla skrzata egzotycznego, jak chociażby krewetki z sosem koktajlowym lub fryty z borówką i mielonymi po szwedzku, bo słodki Fred chyba ich jeszcze nie miał okazji stestować w życiu, a szkoda bo są przefantastyczne (..jak na ikejowskie możliwości rzecz jasna). ;)

    Czy te wagoniki od pociągu to są przytwierdzane na magnez czy na jakiś drewniany zaczep? Tak się zaczęłam zastanawiać, bo na filmie wam się wkoło rozpinały. A tak w ogóle to fajny zakup z tą drewnianą kolejką! Uwielbiam takie rzeczy i sama bym ją chętnie kupiła.

    A widzieliście warzywa, owoce, kanapki i inne cuda z tkanin z serii Duktig? Czy smerf okazał jakiekolwiek zainteresowanie nimi, czy to jeszcze nie ten etap? :) A mini kuchnię widział?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jest dla mnie niespodzianką, że centra handlowe są oblegane w weekendy. Ale do Ikei jeżdżę raz na pół roku, bo mam nie po drodze i nie jeżdżę w niedzielę. To co tam zastałam mogłabym nazwać zakupowym piekłem. Jak zobaczyłam co działo się w restauracji, to mi się borówek odechciało i w sekundę zrezygnowałam z pomysłu jedzenia obiadu w sklepie. Zabawkami nie jest szczególnie zainteresowany(oprócz samochodzików i pociągów), ale małą kuchnią bawił się pierwszego dnia w żłobku. Nawet rozważałam zakup, ale wiem, że nie bawiłby się dłużej niż jeden dzień. Na razie odpuszczam. Kolejka ma właśnie ten minus, że wagony łączą się na magnes, ale to kwestia wprawy. Kajuś jest jeszcze niezbyt precyzyjny i nie ma jeszcze takiej wprawy w rączkach :) Zresztą - najlepszą zabawą jest według niego łącznie torów. Pozdrawiam.

      Usuń

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails