poniedziałek, 19 sierpnia 2013

Migawki z lata 2013

Ja tam się nie łudzę, że jeszcze coś nas czeka w tym temacie. Dlatego też, na totalne zdołowanie, mam kilka wspomnień z lata. Tak, wspomnień, próbuję się z tym pogodzić. I aby rozwiać wszelkie wątpliwości: nie było mi za gorąco ani przez 5 sekund tego lata i uważam, że gorących dni było za mało i nie zrekompensowało mi 8 miesięcy zimy :(  Jestem niepocieszona.

Tak więc: wycieczka na wieś do babci, przechadzki z babcią i dziadkiem oraz balkonowe integracje, a na koniec wydarzenie bez precedensu - wycieczka prawdziwą kolejką parową! Mina naszego dziecka (nie wiedział, czy się cieszyć, czy pozostawać w stanie szoku), który pojął, że ta lokomotywa z wiersza Tuwima może istnieć - bezcenna :)


Ulubiony tekst z filmu:

Damu sóla tutaj! (Daj mi soli tutaj; Karol udaje, że soli)

Inne ulubione teksty:

Pala buch, kola luch! (Para buch, koła w ruch!)
Gagony po toze. (Wagony po torze)
Lelone, dziemy! (Zielone, jedziemy!)
Kocham Lene/mamusie/tatusia/dziadziusia/babunie/Peppe.
(nie wymaga tłumaczenia, prawie spadłam ze schodów usłyszawszy to po raz pierwszy, a jeszcze się mały drań przytulił na całego ;)

Peppa autom tatusiem, mamusiom, Jojem z łuuuu. O, nie ma łuuuu, o nie ma!
(Peppa jedzie autem z tatusiem, mamusią, Georgem z dinozaurem. O,  nie ma dinozaura, oj nie ma!)

Kusi damu. Kusi adi damu, poplose.
(Daj mi klucze. Daj mi klucze do audi, proszę)

Co tu dużo mówić - sikamy ze śmiechu :D Ciocia Edzia vel. Malowana Fakturka, moja siostra czarownica (co się dzisiaj okazało) miała rację. Nie ma nic piękniejszego niż etap rozwoju mowy!

PS. Szczerze uważam, że Lokomotywa J. Tuwima jest najwybitniejszym dziełem polskiej literatury i z całą pewnością dzięki niej moje dziecko zaczęło mówić. O chwała Ci, wielki Julianie!


poniedziałek, 5 sierpnia 2013

Rowerzysta

Kiedy to to tak urosło? Przecież wczoraj rodziłam!


piątek, 2 sierpnia 2013

Życiowo, szyciowo

Marna ze mnie perfekcyjna pani domu i marna ze mnie crafterka. Praca, dom, dziecko i rękodzieło - jak dla mnie to historia nie do pogodzenia bez uszczerbku dla którejś z dziedzin. Ale czasami mi się udaje. Tym bardziej się staram, że dostałam od mego kochanego męża piękny prezent na urodziny - nową maszynę do szycia. Janka jest po prostu wspaniała. Dlatego tym bardziej serce mnie boli, kiedy stoi bezczynnie. A jeszcze chciałam nauczyć się szyć ubrania. Marzenie ściętej głowy. Miesiąc temu uszyłam na Jance pierwsze małe etui (na podpaski :)), potem jeszcze kilka rzeczy i póki co nie zanosi się na jakieś rewolucje szyciowe. Weny nie ma i jeszcze długo nie będzie, trudno. Jancia poczeka na lepsze craftowe czasy swojej właścicielki. 
Ula, jeszcze raz sto lat :)


LinkWithin

Related Posts with Thumbnails