niedziela, 13 października 2013

Sztuka przetrwania odc. 2 (kartonowa zjeżdżalnia)

Fajne są zabawki, które można z czystym sumieniem po 1 dniu wyrzucić na śmietnik. Częściej zdarzają się zabawki, których już dawno dziecię nie używa, zbierają tonę kurzu, ale wyrzucić ich nie ma jak bo: 
- to prezent od pradziadka; 
- kupiłam to, kiedy miał 2 miesiące i jakoś nie mam serca; 
- biłem się o to na aukcji z 12 osobami; 
- to unikat, seria dla kolekcjonerów; 
- jest w dobrym stanie, może zostawimy dla drugiego dziecka?; 
- muszę zrobić zdjęcie jak się tym bawi, bo ciocia pytała, czy się bawi; 
- na plastiku pojawił się wizerunek Matki Boskiej, ja tego nie wyniosę na śmietnik; 
- to jest tak ciężkie, że to ty musisz wynieść, ja nie uniosę (dobra, wyrzucę jutro ze śmieciami, i tak przez rok); 
- dam małemu Kubie, jak przyjedzie; 
- może jeszcze nie dorósł do tej zabawki, zostawmy ją; 
- kurcze, to jest takie fajne, no szkoda; 
- jak przylecą kosmici, to ta zabawka będzie dobrze charakteryzowała naszą cywilizację, warto zostawić; 
- jutro wystawię na Allegro, obiecuję.


:D Brzmi znajomo? Jeśli użyłaś/użyłeś 3 spośród wymienionych wyżej "mądrości", najwyższy czas, abyś zainteresował się zabawkami z kartonu. Jednego dnia powstają, a drugiego dnia lądują tam, skąd przyszły - w pojemniku na segregację papieru. I nie żartuję, naprawdę przytargałam tę bazę ze śmietnika, a raczej wzięłam to, co było oparte o pojemnik. W sam raz dla mojego dziecka, który traci zainteresowanie zabawką po 1 dniu :)
A i mama ma przyjemność z tworzenia! Nie traktujcie tych zdjęć, jako tutorialu, raczej inspirację. Gdyż samochodziki wylatywały z moich zjazdów, jak z wyrzutni (wykorzystałam tu tuby po ręcznikach papierowych). Muszę tę konstrukcję jeszcze przemyśleć, zamontować następnym razem jakieś stopery. Coś tam jeszcze pamiętam z Donkey Konga!
Tworzymy...













































I bawimy się. Najlepsza jest ostatnia prosta i zjazd tubą.














































Te niebieskie szlaczki po lewej to oczywiście chmurki. Widać od razu, że Picasso malował!

6 komentarzy:

  1. Fajne! Teraz kartony w domu to dobro pierwszej wagi, ale jak już się przeprowadzimy pod koniec lystopada to będzie ich cała góra do wykorzystania :D
    William lubi zabawki, no, muszę powiedzieć, że lubi i Się Bawi, ale to już pisałam kiedyś w komentarzu (za to obiadów nie jada ostatnio prawie wcale i prawie żadnych... hehe... każdy rodzic musi jakieś rozrywki mieć!). Nie znosi jednakoż zabawek grająco-śpiewających, jak wyciągamy jakąś zakurzoną od cioci/wujka, dla próby, to się odwraca ze słowami "nie chcę, dzięęękuję" :D Sama za takimi zabawkami nie przepadam, się wie, to pewnie to podświadomie na niego spłynęło. Za to Wasza ścianka zjeżdżalniowo-tunelowa cieszyłaby się przewielkim powodzeniem! Chyba jakiś karton jutro poświęcę i coś zmontuję :)
    A Kajtuś ma poważną pierwszą fryzurkę!!! Boska!
    M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lejesz miód na moje serce, gdyż SAMA STRZYGŁAM! :)

      Usuń
    2. ps. a tak poza tym umieram z ciekawości: gdzie się przeprowadzacie? Tak niedawno przecież osiedliście...

      Usuń
    3. (Nie)Takie_Straszne_Jeżyce14 października 2013 02:21

      Sama "szczygłaś"??? Bogini Ty moja! Jezdeś zdolniacha, ja bym się nie podjęła, to by było z ewidentną szkodą na dziecięcia :D

      Usuń
    4. Twoje dziecię ma takie piękne włoski, że proszę się do niej w ogóle nie zbliżać z nożyczkami!!! ;)

      Usuń
    5. (Nie)Takie_Straszne_Jeżyce15 października 2013 00:20

      Nie zamierzam, boję się, że loczki pójdą wtedy w pizdu :D

      Usuń

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails