czwartek, 28 listopada 2013

Włosy rzecz dziedziczna

Nie jest wcale tajemnicą, że w mężu mym najbardziej urzekły mnie jego włosy. Jakiś wybitny specjalista od rozwoju homo sapiens na pewno postawiłby hipotezę, iż to moja podświadomość szeptała mi do ucha "wybierz ten okaz, tu jest szansa na zdrowe i dorodne potomstwo z bujną czupryną". Posłuchałam! Przez 9 miesięcy ciąży pielęgnowałam taką oto wizję: położna mówi "Przyj!". Prę. Położna: "Widzę główkę! A ile na niej włosów!". Spakowałam nawet szczotkę i mały grzebyk. 
No i po 2,5 roku pielęgnowania każdego włosa - mam :D














































Dokąd dokładnie ta urocza fryzura zmierza, tego jeszcze nie wiem, ale z całą pewnością mogę stwierdzić skąd przyszła. Ola, Michał, Magda, Janusz. Voila!























Ale żeby nie było żadnych wątpliwości, oto Skoczek w wieku Kajka, na zdjęciu z piękno-, długo-, gęstowłosą ciocią Beatą. Się dobrali, razem mają więcej włosów niż 3 pokolenia mojej rodziny razem wzięte ;)


A na deser kultowe zdjęcie z niedźwiedziem. O co chodzi z niedźwiedziem chodzącym po Poznaniu, tego nie wie nikt!


Kocham stare zdjęcia :)

poniedziałek, 25 listopada 2013

Inspirujące prezenty dla 2-5 latków

Gwiazdka się zbliża i z  tej okazji moje drogie Inspiracje Allegro zalała fala pięknych i niesztampowych prezentów dla dzieci. Żadnej z  tych zabawek nie zobaczymy w bloku reklamowym Mini Mini i między innymi to sprawia, że są wyjątkowe. Mogłabym wybierać bez końca, ale ograniczyłam się do 10 bardzo pięknych zabawek dla dzieci 2-5 lat (tak bym to oceniła, ale ekspertem od 5-latków nie jestem ;). Każdą z nich z chęcią kupiłabym Kajowi i zdaje się, że niektóre z nich są trochę bardziej chłopięce niż dziewczęce. Wybaczcie, ale na takie jestem bardziej wyczulona. A faktem też jest, że "chłopięce" bardziej mi się podobają. Coś mi się zdaje, że niełatwo być mamą dziewczynki w dzisiejszych czasach!
Co sądzicie o takim wyborze:

1. Drewniany zestaw do krojenia " SMAKOSZ "
2. Drewniana ECO Farma ze zwierzątami
3. Drewniany garaż 3 poziomy z windą
4. Mudpuppy Puzzle 100 el. Budowa
5. BOIKIDO - klocki drewniane Wieża z kulkami 30 elementów
























6.  MUDPUPPY Piękne Puzzle Czarodziejski las 100 elementów
7.  Gra Memo Barbo Toys - Smerfy
8. (to mój faworyt :))  Krooom Tekturowy Zamek Rycerski
9.  Puzzle w ozdobnym pudełku Barbo Toys - Muminek
10. MUDPUPPY Konstrukcje magnetyczne magnesy TWARZE

Nr 8 funkcjonuje również w wersji dziewczęcej:  http://inspiracje.allegro.pl/oferta/5278a8787d5220c64a8b4567 no i sami powiedzcie: czy chłopięca nie jest fajniejsza???

Za całą pewnością nie są to zabawki najtańsze. Ale nie są to również zabawki pospolite. Każdą z nich kupiłabym mojemu małemu trollowi, bo spełniają dwa podstawowe wymagania, które zabawkom stawiam: są piękne i dają wiele możliwości. Nie są też głupie. 
Nie znosimy ze Skoczkiem zabawek, które są brzydkie. Nie chce nam się na nie patrzeć i czekamy tylko na dobry moment, aby się ich pozbyć. Nie lubimy też zabawek, którymi nie można się bawić na wiele sposobów (wyjątek: puzzle), bo umieramy z nudów w czasie zabawy. A ponieważ Pączek zabawek ma bardzo mało, to raz na jakiś czas możemy zaszaleć cenowo. Dzisiaj jedna brzydka plastikowa zabawka (ciężarówka) wylądowała na śmietniku, po tym jak mały przytrzasnął sobie palec o złamaną maskę. Straszny był płacz, a do tego wymsknęło mi się gniewne WYRZUĆ TO GÓW... do Skoczka. Czasami mam wrażenie, że Potomek tylko czeka na takie wpadki ;) A jak mówię: nie obgryzaj paznokci! to udaje, że jest głuchy. Oj nie jest!
A jaką Wy macie ulubioną/najbardziej znienawidzoną zabawkę?
Aha, byłabym zapomniała. Mam coś również dla tatusiów, hehe ;)

http://inspiracje.allegro.pl/oferta/5284941f7c5220d8538b4567

W następnej kolejności pokażę Wam wyjątkowe zabawki dla bobasów i starszych dzieci. Osobną zupełnie kwestią są zabawki kulinarne. A jeszcze całkiem oddzielną zabawki z postaciami z bajek! Można oszaleć :)


piątek, 22 listopada 2013

Misie dla Misia Myszona

Mój pierwszy (i jak na razie ostatni) szydełkowy miś trafił dziś w ręce Mamy Asi i w zasięg Myszona Michała, który póki co wciąż rezyduje w brzuchu. Nie za dużym, nie za małym, idealnie zgrabnym brzuchu. Zazdroszczę figury, ja na tym etapie miałam udziska jak radziecka pływaczka, ino że brzydsze, bo pokryte otuliną z celulitu :D Na szczęście celulit zniknął po tym jak wypociłam 100 l wody w 3 doby po porodzie. A miało być o misiu ;)


Zrobiłam go na oko, ale znalazłam na tym blogu.  Tak więc jeżeli ktoś umie czytać wzory, to zachęcam :) Mysikrólik testował.


Do kompletu uszyłam okładkę na książeczkę zdrowia. W pierwszych miesiącach życia książeczka walała się non stop po mojej torebce i gdyby nie miała okładki, określenie "szmata" byłoby dla niej komplementem. Przetrwała :)


Przepis na okładkę jest bardzo prosty i w razie potrzeby mogę go opisać szczegółowo. W wielkim skrócie moja metoda polega na tym, aby po wycięciu odpowiedniego kawałka materiału przyłożyć książęczkę i pozaginać materiał tak, aby otrzymać kształt książeczki.
Samej metody robienia okładki nauczył mnie tata w dzieciństwie. Owijał w ten sposób książki gazetami lub szarym papierem. Tak więc, kiedy już mam zarys, zaginam najpierw poziome skrzydła do wewnątrz, następnie zaprasowuję. Zaginam pionowe skrzydła i również prasuję. Sprawdzam, czy okładka pasuje, jeśli tak, zaprasowuję całość. Jeżeli chcę mieć aplikację, to to jest dobry moment na jej przyszycie.  Brzegi materiału zabezpieczam wcześniej zygzakiem. Zszywam okładkę starając się, aby szew był jak  najbliżej zewnętrznej. I jest :) Mam tylko nadzieję, że od czasów narodzin mojego chowańca nie zmieniły się książeczki zdrowia!


Trzymam kciuki, drodzy sąsiedzi! Poród to nie koniec, tylko początek. Będzie super :) Ale może nie będę się wymądrzać akurat w wieczór, w którym dziecka w moim domu niet. Dzisiaj chowaniec śpi z babcią, a kąpie się z dziadkiem, a rodzice mają wolne :)

wtorek, 19 listopada 2013

Sztuka recyklingu czyli stare nowe spodnie dresowe


Mamy dzieci, które uczą się życia bez pieluchy, a do tego jeszcze chodzą do żłobka, stają pewnego dnia w obliczu zaskakującego problemu. Siedemnaście par spodni dresowych to za mało! Na jednych wylądowała kanapka, drugie zostały obsikane, trzecie okazały się za krótkie, czwarte jednak są brudne, a piąte zostały po raz kolejny obsikane. A na dokładkę "ciocia Natalia" ze żłobka mówi mi rano, że ona się nie podda i prosi o 6 par spodni na zmianę. Tak wyglądał szalony proces rzucania pieluchy ok. 2 miesiące temu. Ale jak wiadomo, potrzeba matką wynalazku! Wynalazek ten nie jest na miarę koła, ale jednak pozwolił mi oszczędzić kilkadziesiąt złotych. Wzięłam 4 pary za krótkich spodni dresowych i uszyłam z nich dwie całkiem nowe pary. Jedna z nich na zdjęciach poniżej.



Chciałam też dodać łaty sórzane, które nie tylko byłyby ozdobą i spajały obie warstwy w jedną, ale też miałyby funkcję praktyczną. Nietrudno sobie wyobrazić dwulatka sunącego po podłodze na kolanach. Niestety nie dałam rady ich przyszyć. Albo skóra była z gruba, albo ja miałam tępe igły. Albo i jedno i drugie. A tak wyglądały na modelu:



A tak przy okazji - kolejka to u nas pełnia szaleństwa. Po raz kolejny przekonałam się, że Skoczek powinien zostać projektantem i testerem zabawek! Niesamowite, co potrafi zrobić z pudła pełnego torów i akcesoriów. Zdjęcia tego nie oddają, tym bardziej że najlepsze kompozycje powstają, kiedy nie ma światła do robienia zdjęć.




czwartek, 14 listopada 2013

Z lenistwa i jakiejś takiej ogólnej niemocy...

... w czasie Święta Zmarłych wycięgnęłam aparat z pokrowca dwa razy. I wystarczyło.







 A co jedliśmy i piliśmy baśń Wam może to opowie, bo nie ja. Nie będę dołować naszej emigrantki, która 1 listopada mogła liczyć co najwyżej na hamburgera podanego w Burger Kingu przez pewnego śniadego ekspedienta, którego nazwała (hamburgera, nie ekspedienta) najbliższą jak dotąd rzeczą kuchni indyjskiej, jaką jadła. Jak nie spróbujesz mango lassi, to proszę mi tu nie wracać do tej krainy wiecznego lodu! ;)






















Kocham babunie Tasię.

wtorek, 5 listopada 2013

Dyniaczek

Święto Dyni w żłobku uczciliśmy godnie. Dyniaczkowy kołnierzyk wyszedł spod zdolnych rączek prababci a netoperz to już moje dzieło. No dobrze, poza skrzydłami ;) Czy to nie jest najpiękniejsze pomarańczowe słoneczko na świecie? No jest!

 Po imprezie Gacuś uciekł i jest widywany od czasu do czasu na osiedlowych drzewach. Może wróci za rok i to z rodziną, kto wie...






LinkWithin

Related Posts with Thumbnails